Facebook Google+ Twitter

Lao Che – „Gospel”. Cyrk, kreskówki i zabawa na poważnie

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-03-18 23:00

Trzy lata przyszło nam czekać na następcę genialnego „Powstania Warszawskiego”. Płocki septet tamtą płytą zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Czy „Gospel” trzyma poziom? Napiszę krótko – jest dobrze.

Okładka płyty zespołu Lao Che - "Gospel" / Fot. laoche.art.plW przedpremierowych zapowiedziach, muzycy zespołu Lao Che zgodnie stwierdzali, iż bardzo chcieli odejść od idei koncept – albumu, której (bardzo udanie, dodajmy) hołdowali na poprzednich dwóch wydawnictwach. Zarówno bowiem "Gusła", jak i "Powstanie Warszawskie" podporządkowane były jednej tematyce, muzyka stanowiła integralną całość z tekstami, najważniejszy był ów koncept przewodni. Aby więc uniknąć powtórki z rozrywki, nagrywanie swojej trzeciej płyty panowie postanowili zacząć od eksperymentów muzycznych, by później, do tych luźniejszych w zamyśle form instrumentalnych, dodać teksty. Z założenia miały traktować o wielu, niekoniecznie powiązanych ze sobą sprawach. Miało być więc różnorodnie. Wyszło jednak (głównie za sprawą słów) jak zwykle.

Skoro zespół zaczął od muzyki i ja to zrobię. Już po pierwszym przesłuchaniu płyty zauważalna w stosunku do poprzednich wydawnictw zespołu jest różnica w jakości brzmienia. I nie chodzi tu o stricte techniczną stronę nagrania (w którym, swoją drogą, dominują brzmienia analogowe; instrumenty na albumie nagrywane były "na setkę”). Na "Gospel" słyszymy bowiem więcej przestrzeni, luzu, atmosfera jest mniej "duszna”.

Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie zespołu, muzycy czerpali inspiracje m. in. z muzyki cyrkowej i starych polskich kreskówek. I jakby dziwnie to nie brzmiało, na płycie to słychać! Zawarta na "Gospel” muzyka jest bardzo eklektyczna, w kolejnych kawałkach słychać coraz to inne inspiracje, zaś wspólnym mianownikiem dla całości jest charakterystyczne brzmienie i wokal Spiętego.

Dobre wrażenie robił już singel "Drogi Panie”. Nieco archaiczne zagrywki we wstępie, skoczny rytm, ciekawa melodia (świetne solo na klarnecie!), no i niebanalny tekst. Dobry wybór na utwór promujący całość. W następnych utworach zespół trzyma poziom – czy będą to zagrywki rodem z westernu w "Czarnych kowbojach”, czy rozpędzony rock w "Do syna Józefa Cieślaka”, czy też zagrany w nerwowym rytmie "Zbawiciel Diesel”, za każdym razem mamy do czynienia z kawałkiem, w którym słychać przede wszystkim fajny pomysł. I to chyba, obok różnorodności, jest najmocniejszą muzyczną stroną najnowszego albumu Lao Che.

Co do tekstów, nie waham się tego napisać. Jak dla mnie, dziś Spięty z Lao Che to absolutnie czołowy poeta polskiej alternatywy. Wiem, nadęte to nieco stwierdzenie (czymże, do diabła, jest owa alternatywa?). Chciałbym jednak podkreślić – teksty na "Gospel” to prawdziwy majstersztyk! Całość skoncentrowana jest na sprawach dotyczących wiary (wymowny tytuł albumu); w poszczególnych utworach zawarte są wymowne interpretacje opowieści znanych z biblijnych ksiąg, czy też szerzej pojmowanych duchowych przeżyć. Nie ma to wiele wspólnego z tzw. rockiem chrześcijańskim (gdzie kapele często śpiewają po prostu teksty psalmów), tym niemniej tematyka jest ściśle podporządkowana pewnej idei. Muzycznie mamy więc prawdziwy konglomerat, tekstowo – dokładnie odwrotnie.

W jednym z wywiadów udzielanych po wydaniu płyty, zespół stwierdził, iż na płycie znajdzie się więcej groteski, swoiście pojmowanej zabawy, ale na poważnie. Myślę, że to bardzo dobre odzwierciedlenie nastroju, jaki panuje na "Gospel”. Zespół poszedł krok dalej, nagrywając płytę, która pozwoli na swobodne dobieranie utworów z niej do repertuaru koncertowego (w przypadku dwóch poprzednich wydawnictw nie było to takie oczywiste). Fantastycznego "Powstania Warszawskiego” w moim osobistym odczuciu panowie z Lao Che nie przebili. Ale trzymają poziom. Na szczęście.

Tekst ukazał się także w serwisie World Top Up

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dementi 2Tm2,3 - literówkę popełniłem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gospel to bardzo dobra płyta. Jedyny mankament jaki widzę, to makulaturowa okładeczka, która szybko się rozdarła ;-)
Ale muza - pierwszorzędna. Dużo dobrej muzyki widzę ostatnio: np. Waglewski Fisz Emade Męska Muzyka, Luna Budzyńskiego, Dement 2Tm2,3 , Nick Cave Dig, Lazarus Dig! Słowem: jest czego słuchać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bez dwóch zdań +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz, ja także jestem pełen podziwu dla Twojego pióra. Klara ma rację co do art. muzycznych. Są profesjonalne i rzetelne.

Czym Ty się w życiu zajmujesz? Może raczysz uchylić rąbka tajemnicy? :)

P.S. "Royal with chesse..." :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Tomek, nie wiem czym tam się zajmujesz w życiu, ale teksty o muzyce piszesz bardzo profesjonalne.
Ale wiesz co.
Jakby były trochę luźniejsze, jak ten twój komentarz pod tekstem o Serjim, to by było, jak to mówią:mega:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest dobrze? Opisałeś tak jakby było rewelacyjnie. Czas to sprawdzić :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.