Facebook Google+ Twitter

Łapaj złodzieja... czyli jak uciec na drzewo przed wściekłym psem

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-13 10:17

Spora część z nas dojeżdża do pracy środkami komunikacji publicznej. Tak z ręką na sercu, ile razy zdarzyło się Wam pędzić na przystanek, widząc nadjeżdżający autobus? Mnie się to zdarzyło kilka razy w życiu.

Teraz mam to szczęście, że do pracy idę pieszo. Chociaż i tak czasem trzeba pobiec, kiedy człowiek zaspał, bo w nocy pracował np. nad nowym artykułem.

Pamiętacie to uczucie? Płuca płoną, serce wali jako oszalałe. A kiedy już uda nam się dopaść drzwi autobusu nim ten odjedzie, z trudem wchodzimy do środka. A w środku pierwszą rzeczą, na jaką mamy ochotę, to umrzeć z wyczerpania.

Wyobraźcie sobie inną sytuację. Jesteście na spacerze w parku. Tak się składa, że wkoło żywego ducha. Nagle gdzieś pośród drzew widzicie wielkiego psa. Pędzi prosto na was, a tu nigdzie śladu jego właściciela. Co zrobicie? Staniecie w miejscu jak wryci? Czy może zaczniecie uciekać? Ale przecież pies z pewnością was dogoni. To może uciekniecie na drzewo, to które stoi obok? Ale czy na pewno potraficie na nie wejść?

Kolejny przykład z życia wzięty. Idziecie ulicą, kiedy nagle ktoś wyrywa wam torbę lub plecak i zaczyna z nim uciekać. Co zrobicie? Z pewnością zaczniecie gonić złodzieja. Ale co, jeśli po drodze trzeba będzie przeskoczyć przez barierkę, dwa kwietniki, czy lawirować między zaparkowanymi samochodami? Dacie radę?

I przykład ostatni. Idziecie ze swoim dzieckiem chodnikiem. Nagle samochód jadący ulicą wpada w poślizg i sunie wprost na was. Czy uda się wam chwycić dziecko, unieść i uskoczyć, zanim sunąca ku wam tona żelastwa rozgniecie was na ścianie?

Może ktoś powiedzieć, że to sytuacje ekstremalne, których prawdopodobieństwo wystąpienia w realnym życiu nie jest aż takie wielkie. Może i tak, ale mimo wszystko to prawdopodobieństwo istnieje. Owszem, można wyjść wcześniej z domu do pracy, ale czasem się nie udaje. I wtedy trzeba pędzić, by zdążyć na tramwaj. Owszem, kiedy wyrwą nam torebkę można zacząć krzyczeć: złodziej, łapać złodzieja! Ale nie liczyłbym na pomoc naszych współbliźnich. Policja, której zgłosimy kradzież, nasze zgłoszenie oczywiście przyjmie. Po czym każe nam czekać. Może złodzieja uda się złapać, może nie. A nawet jeśli go złapią, może już do tego czasu zdąży wyczyścić skutecznie nasz portfel.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.12.2010 10:30

No i mnie "załatwiłeś" ;)
W 100 % się zgadzam, rzeczywiście sam trening biegowy, zwłaszcza tzw. OWB1 niewiele nam daje. Dlatego też są właśnie WB2, WB3, są tak jak wspominałeś, właśnie interwały, czyli trening na niepełnym wypoczynku, który rzeczywiście daje bardzo dobre rezultaty. W końcu bieg ciągły w tzw. tempie konwersacyjnym poprawia wydolność tlenową (aerobową), ale żeby móc pobiec szybciej, np. w końcówce biegu, trzeba też kształtować wydolnośc beztlenową (anaerobową), a tego OWB1 nie wykształci, chociażbyśmy nie wiem, jak chcieli.
Może teraz wyjaśnię, dlaczego mnie "załatwiłeś". Tak naprawdę, zmierzałem do tego, o czym piszesz, czyli do urozmaicania treningu. Większośc z ludzi, np. biegając (ten temat jest mi znany najlepiej, tak z doświadczenia jak i literatury) nie robi nic więcej, a biega właśnie w tzw. pierwszym zakresie (owe OWB1). Nawet, jeżeli biegają tempówki, interwały itp. to zaniedbują wszestronny rozwój całego ciała. Czyli właśnie owe skłony, wymachy, zapomnianie przez wielu a jakże skuteczne pompki, przysiady etc.
Dlatego w następnym tekście zamierzam pokazać, jeśli aura pozwoli (nie tyle mnie, ile temu, kto będzie to filmował) na filmie jak można połączyć w jedną jednostkę treningową różnego rodzaju treningi, kształtujące różne cechy i rozwijające wszestronnie mięśnie.
Na początek, z racji mojego zacięcia biegowego, postaram się napisać trochę o tzw. fartleku, traktując to jako wstęp do głównego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.12.2010 10:06

Obiecałem, więc jestem.
Otóż Rafale sadzę, że Twoje przemyślenia wynikają z własnego doświadczenia. Ja z kolei dużo czytam, pogłębiam wiedzę, szczególnie interesują mnie najnowsze osiągnięcia w biomechanice i fizjologii ruchu.
Staram się stosować w treningu najnowsze metody.
Po pierwsze - i tu masz całkowitą rację - trening nie może być nudny. Monotonia i jednostajność treningu to najkrótsza droga do porażki.
Po drugie - sam trening biegowy, rozwijający tylko kilka cech motorycznych, czyli wytrzymałość, szybkość i koordynacje ruchową nie wystarcza. Dla poprawienia szybkości sprinterskiej stosuje się więc interwały.
By rozwinąć skoczność - stosuję wieloskoki, żabi skok, czy skok zajęczy. Bieganie po lesie ułatwia też stosowanie skoków dosiężnych lub skoki przez przeszkody, bieg slalomem i częste zwroty.
swoją gibkość (obszerność ruchu w stawach) trenujemy przez stosowanie skłonów i skrętoskłonów, wszelkiego rodzaju wymachy i rozciągania. Siłę i moc poprawiamy stosując typowy trening siłowy, który ma w swoim programie każdy sportowiec. Do tego dochodzą gry i zabawy zespołowe, najlepiej na świeżym powietrzu. Nie należy też zapominać o pływaniu.
Po każdym treningu należy pamiętać o rozciąganiu i masażu mięśni. Kąpiel - najlepiej pod prysznicem - to też doskonały masaż, zwłaszcza, jeśli stosujemy naprzemiennie letni i ciepły strumień wody.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2010 22:09

Tym razem będę polemizował, Rafale. Niestety, teraz zdążyłem tylko przeczytać Twój materiał. Jutro napiszę komentarz.
Ale sam artykuł oceniam na 5 gwiazdeczek.
Masz zaciecie nie tylko do biegania :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.