Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171125 miejsce

Łapówka, którą ukradziono

25 tysięcy złotych, które przyjął Janusz O., sędzia z Radomia zostały mu skradzione. Jak stwierdził oskarżony, łapówka zniknęła zanim wrócił do domu.

Wiesław K., ówczesny kierownik drużyny Arki Gdynia, po jednym z meczów swojej drużyny spotkał się z arbitrem Januszem O. Na stacji benzynowej niedaleko Częstochowy wręczył sędziemu pieniądze. Oskarżony po powrocie do miejsca zamieszkania pomógł asystentom dotrzeć do swych posesji, po czym postanowił się zabawić. Otrzymaną sumę zostawił w samochodzie na parkingu. Kiedy wrócił zobaczył, że ktoś włamał się do auta i ukradł jego łapówkę.

Z kolei Piotr S., sędzia piłkarski ze Szczecina miał również wielki problem ze swoją "nagrodą". Podobno kierownik Arki wrzucił kopertę do bagażnika arbitra. Zachowanie zaskoczyło obdarowanego, który nie wiedział co robić. Początkowo Piotr S. chciał gonić gdyńskiego działacza. Nie miał jednak ochoty szarpać się ani kłócić, więc pojechał do domu nieświadomy jaka jest zawartość koperty. Po kilku dniach sędzia jednak ją otworzył. Było tam 20 tysięcy złotych zeznał szczecinianin, a nie 43 tysiące, jak twierdzi wrocławski sąd.

***
Panowie tylko wam współczuć. Nabiegaliście się po boiskach, staliście na straży piłkarskich przepisów i nikt was nie docenił. Janusza O. okradziono, a on biedny stanie przed sądem. Nie mówiąc już o Piotrze S., który z dobroci serca przyjął zaledwie 20 tysięczną "jałmużnę". Nie ma sprawiedliwości na świecie...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.