Facebook Google+ Twitter

L'Aquila - życie po trzęsieniu ziemi

L’Aquila e viva – L'Aquila żyje! - Każdy z nas próbuje poukładać sobie życie od nowa. Szuka jakiegoś celu, czegoś, co będzie dawało impuls do życia - opowiada Enrico, ocalały z trzęsienia ziemi.

Czy tak pachnie nadzieja? Tonią mocnej czarnej kawy posypanej szczyptą tęsknoty. Jej aromat miał potęgować uczucie normalności. L’Aquila e viva. To tam - w czarnej tafli odnajdują sens. Nie warto pamiętać tragedii. Kiedy wmawiasz sobie, że to wszystko nie miało miejsca, wydaje ci się, że życie staje się łatwiejsze. To jednak wraca. Wspomnienia, krzyki, krótkie wyraźne migawki nie pozwalają o sobie zapomnieć. Zapisały się niezatartym rytem w duszy mieszkańców L'Aquili. Życie „po” jest gorsze niż sama tragedia. Tego, co się stało nikt się nie spodziewał. Teraz wszyscy przeczuwają, co ich czeka. Namiot, kolacja w polowej kuchni to taka karykatura normalności.

- Nie mamy czasu na udręki. Nikt z nas się nie zadręcza – mówią, starając przekonać samych siebie. Tylko, że to stało się nieodłączną częścią ich życia. Jest tak naturalne, że nikt z nich tego nie zauważa. Ból jednoczy. Pomaga łatwiej żyć.

Terni. Czekam na pociąg do L'Aquili. Słońce unosi się wysoko. Siesta – stacja cichnie, pustoszeje, gaśnie. Nieliczni próbują przechytrzyć słońce, skryć się w cieniu dworcowej palmy. Odrobina chłodu, czasu, uśmiechu jest najprostszą receptą na rozpoczęcie dialogu. Pierwsze słowa, zdania, myśli. Ktoś coś wie, ktoś coś słyszał. L'Aquila uwięziona jest w statystykach. Liczbie zabitych. To, co pokazała telewizja to jedyna prawda o L'Aquili – po co więc szukać innej?

Zresztą Włosi mają już swoją nową „L'Aquilę” - Giampilieri. Starannie podaną na tacy konsumpcjonizmu. Tak, by szokować, ale nie zakłócać spokoju przy kolacji. Pamięć o ofiarach będzie taka sama jak zawsze - krótka, powierzchowna, mało refleksyjna.  / Fot. Dawid Serafin
Pociąg delikatnie sunie po górskich zboczach. Niknie w wydrążonych tunelach, by znów zawisnąć na krawędzi. Dusza pociągu zapisana jest na jego ścianach: krótkie informacje napisane czarnym kolorem. „Marco kocha Lucię”, „Forza Juve”, „Abruzzo”.

Teraz nie ma wielu podróżnych. Jest nas troje. Nie ma po co tu przyjeżdżać. Osoby, z którymi rozmawiałem po drodze, nie odradzały mi wprost tej podróży, ale dawały do zrozumienia, że L'Aquila to miasto wymarłych: ja tymczasem odkryłem jej żywą tkankę. Miasto, żyje, choć zupełnie innym rytmem niż dotychczas.

Region, w którym leży L'Aquila jest mało znany. Położony poza głównymi szlakami turystycznymi, oddzielony wysokimi górami, strzeżony przez naturę. Pomimo położenia w środkowej części Włoch, Abruzja historycznie zawsze należała do zacofanego południa kraju. Nieprzeniknione terytorium zawsze utrudniało komunikacje pomiędzy miasteczkami Abruzji, a tym bardziej pomiędzy innymi regionami. Stało się to przyczyną fragmentacji i izolacji Abruzyjczyków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Przeczytane jednym tchem... :D. Może L'Aquila w przyszłości będzie znowu taka sama jak kiedyś... Oby.... 5+ :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* to mało... Bardzo dobry materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy reportaż. 5* Trzymam kciuki za mieszkańców L'Aquili, by wrócili w pełni do życia sprzed...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.