Pozycja materiału w rankingach:
Skąd się wzięło moje zamiłowanie do potraw zawierających makaron? Trudno dzisiaj odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Prawdą jest natomiast fakt, że kluchy towarzyszyły mi w moich kulinarnych podróżach od zawsze.
Ale już makaron na zimno z sosem lodowym brzmi zupełnie inaczej...
Zanim jednak przejdę do meritum, czyli
przepisu na lasagne, wypadałoby powiedzieć parę słów o
tym, czym jest owa potrawa. Lasagne to jeden z wynalazków
genialnych kucharzy. Jest to rodzaj zapiekanki, która w
przeróżnych odmianach przewija się w kuchniach wszystkich
krajów śródziemnomorskich, przyjmując rozmaite nazwy.
W praktyce lasagne to szerokie płaty makaronu, przekładane farszem
i zapiekane pod sosem. Oczywiście ideałem byłoby przygotowanie
makaronu osobiście. Wychodzę z założenia, że smaku domowego
makaronu nic nie jest w stanie zastąpić. Z drugiej jednak strony
przyznaję się bez bicia, że proces przygotowywania domowego
makaronu jest mocno męczący, dlatego też ratuję się makaronem
kupnym.
Tutaj jednak też trzeba umiejętnie dobrać. Nie zawsze bowiem najdroższy makaron jest najlepszy. Jeżeli jesteśmy jednak przy kasie, to polecam rozejrzeć się za oryginalnym makaronem włoskim. Bądź co bądź nasi przyjaciele mają ogromne doświadczenie w produkowaniu tego dodatku do potraw. Jeżeli więc nie chce się wam stać w kuchni nad stolnicą i wałkować ciasta na makaron, idźcie do sklepu i kupcie paczkę makaronu do lasagne. Sprzedaje się go najczęściej w prostokątnych pudełkach o wymiarach zbliżonych do średniej wielkości brytfanki. Dzięki temu łatwiej jest później układać go do pieczenia.
Makaronem zajmiemy się za chwilę. Najpierw przygotujemy sobie farsze, którymi będziemy przekładać naszą lasagne.
Rozpoczynamy od przygotowania farszu mięsno-warzywnego. Trzy lub cztery marchewki, dwie pietruszki i małego selera obieramy i ścieramy na wiórki. W rondlu rozgrzewamy dwie, trzy łyżki oliwy z oliwek i wrzucamy pół kilograma mielonego mięsa. Najlepiej będzie, jeżeli użyjemy mięsa wieprzowo-wołowego. Kiedy mięsko się podsmaży, dodajemy warzywa. Mieszamy i dusimy chwilę na wolnym ogniu. W tym czasie otwieramy puszkę pomidorów w zalewie. Moglibyśmy oczywiście kupić 25 dkg pomidorów, sparzyć je i obrać ze skórki. Ale pomidory z puszki w niczym świeżym nie ustępują. Pomidory z zalewą dodajemy do masy warzywno-mięsnej i dusimy dalej na wolnym ogniu. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i zielem angielskim. Masę dusimy do momentu, w którym odparuje prawie cały płyn.
Kiedy farsz jest gotowy odstawiamy go do ostygnięcia i bierzemy się za robienie drugiego farszu.
W rondlu rozgrzewamy łyżkę oliwy z oliwek. Wkładamy pół kilograma szpinaku. Tutaj istotna informacja. Nie używamy szpinaku rozdrobnionego. Ma on tę wadę, że rozpada się podczas zapiekania na papkę i wypływa z lasagne. Dlatego najlepiej użyć albo szpinaku świeżego, albo w liściach z puszki. W przypadku tego drugiego trzeba go dobrze odsączyć na sitku. Jeżeli mamy szpinak świeży, to trzeba go lekko posiekać, ale nie za mocno.
Szpinak dusimy na oliwie parę minut aż zmięknie, następnie wyciskamy 4-5 ząbków czosnku i dodajemy do szpinaku. Kruszymy na drobno 25 dkg sera pleśniowego typu rokpol i wrzucamy do gotującej się masy. Ser powinien się rozpuścić w masie. Podobnie, jak w przypadku poprzedniego farszu, szpinak dusimy do odparowania całego płynu.
Do lasagne szpinakowo-mięsnego najlepiej przygotować sos neutralny w smaku. Ideałem będzie zwykły beszamel. Nie będę was dręczył opisem, jak się go robi, w sytuacji, kiedy paczka beszamelu w proszku kosztuje w granicach 2 złotych. Wystarczy rozprowadzić go wodą i chwilę pogotować.
Ok. Mamy już farsze, sos i płaty makaronu. Pozostaje to wszystko złożyć do kupy.
Naczynie żaroodporne do pieczenia smarujemy przepołowionym ząbkiem czosnku. Następnie na dnie układamy pierwszą warstwę płatów makaronu. Na nią wykładamy pierwszą, cienką warstwę farszu szpinakowego. Pierwsza warstwa nie powinna być grubsza niż 1 cm. Na wierzch kładziemy płaty makaronu, smarujemy go sosem i nakładamy warstwę farszu mięsnego. Na niego makaron, sos, szpinak i tak w kółko, aż do momentu, kiedy zostanie tam tylko tyle płatów makaronu, by przykryć wierzch. Układamy z niego ostatnią warstwę, którą posypujemy grubo warstwą sera pleśniowego typu rokpol. 10 dkg powinno wystarczyć, ale nie należy sobie żałować. Ser zalewamy sosem i całość wstawiamy do średnio nagrzanego piekarnika na mniej więcej 45 minut.
Podajemy na gorąco z czerwonym wytrawnym winem i sałatką grecką.
Smacznego
Zobacz także:
Artykuły
(52)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.68)
Wiek: 35 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarz,fotograf, duchowny i polityk. Mieszanka wybuchowa.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Aleksandra Solarewicz 08.03.2007 09:08
I to również ładny akcent na dzień kobiet: pan gotuje, a panie podziwiają :)
Paulina Plizga 07.03.2007 15:24
Bardzo lubię lasagne, więc z przyjemnością robię je kiedy tylko mogę. Chwile zastanawiałam się co w twoim lasagne jest niemieckiego... ale już wiem,Ty jesteś tym nietypowym składnikiem ;-)
Zawaham się jednak stwierdzeniem, ze makaron nie z Italii lecz z Chin pochodzi, może nawet Marco Polo go przywiózł do Włoch, gdzie stał się potrawą narodową ...
A do Polski pewnie przywieźli go Włosi i tak ravioli stało się pierożkami ... hmmm,to tylko taka moja prywatna teoria,której nie musisz traktować poważnie. Pozdrawiam ;-)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6666)