Facebook Google+ Twitter

Lasciate ogni speranza. Partia Kobiet otwiera podwoje!

Szowinizm prezentowany przez panią Gretkowską źle rokuje wszystkim tym, którzy kobietami nie są.

Osoba pani Manueli Gretkowskiej była mi znana przez chwil ledwie kilka. Zaintrygowany jej literacką sławą, która rozwijała się błyskawicznie, sięgnąłem po książki. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron stwierdziłem, że pani Gretkowska nie tyle jest sławna, ile osławiona. Książki pani Gretkowskiej podarowałem mniej lubianym znajomym, a o autorce zapomniałem.


Przekonany byłem, że pani Manuela nie przyciągnie ponownie mojej uwagi. I tu myliłem się bardzo. Manuela Gretkowska poświęciła skandalizującą karierę literacką, przenosząc swoje zainteresowania w świat wielkiej polityki.
Jeżeli kariera polityczna pani Gretkowskiej potoczy się tak jak literacka, to wkrótce będziemy mieli w parlamencie nową partię. Będzie to partia kobiet. Będziemy też mieli kobiety na ministerialnych stołkach, kobietę – premiera i kobietę – prezydenta.

Bardzo mi się ta wizja podoba. Z największą lubością oddałbym siebie (i to bez reszty) w damskie, delikatne ręce. Od dziecka bowiem odczuwałem przemożny pociąg do płci odmiennej; osobników mojej płci mając w niełasce. Niech więc panie mną rządzą, niech mi premierują i niech mi prezydentują. W polityce jednak jak w życiu – chodzi o to, żeby to były „te panie”.

Pani Gretkowska tą panią nie jest

Ani jako pisarka, ani jako polityk. Literatura oparta na obsceniczności jest mi obca. Ideały i treści, które autorka chce przekazać są mi równie obce lub niezrozumiałe. Partia polityczna, która tworzona jest w oparciu o nieistniejący program wydaje się być nonsensem. A partii, którą powołuje się do bytu w oparciu o wojujący szowinizm płci jestem wrogiem.

Przesadziłem oczywiście z tą wrogością. Słowo „niechęć” byłoby tu bardziej na miejscu. Zatem przyznaję otwarcie: tak pomyślanej partii kobiet jestem niechętny. Równie niechętny byłbym podobnej partii mężczyzn, partii nastolatków oraz partii chłopców 11-letnich. Wdzięczny jednak jestem pani Gretkowskiej za jej inicjatywę. Hasła głoszone przez liderkę poprawiają mi wyraźnie humor. Więcej powiem – śmieszą mnie do łez. Znacznie bardziej niż skecze Jana Pietrzaka i kabaretu Mru Mru.

Brak programu - programem

Pisarka stara się stworzyć grupę kobiet, które nie zgadzają się z obecnym stanem nierówności. Pani Gretkowska nie ma jednak programu gospodarczego ani ściśle wytyczonej linii politycznej. Nie zamierza obniżać lub podnosić podatków. Nie opowiada się po prawej ani po lewej stronie sceny politycznej. Jak na razie zostało sformułowanych kilkanaście wstępnych postulatów polepszenia sytuacji prawnej kobiet, lepszej opieki medycznej i socjalnej (rodzenie po ludzku, refundacja środków antykoncepcyjnych, walka z dyskryminacją kobiet w polityce i na rynku pracy). Pojawiły się pierwsze pomysły na program nowej partii: walka z przemocą w rodzinie, oświata seksualna w szkołach czy refundacja środków antykoncepcyjnych.

No cóż takich założeń programowych komentować w sposób poważny się nie da. Nie mam wątpliwości, że sytuacja kobiet nie należy w Polsce do idealnych. Nie tylko zresztą kobiet. Miliony ludzi w Polsce znalazło się poza granicą dostatniego, normalnego życia. Pomocy udzielić należy bezdomnym, bezrobotnym. W trudnej sytuacji są emeryci, renciści. Dzieci, młodzież. Ojcowie, którzy przegrywają w sądach sprawy o przyznanie prawa opieki nad własnymi dziećmi.

Mógłbym wyliczać godzinami grupy zawodowe i społeczne, które w rozdziale dóbr zostały pominięte. Partia kobiet tego problemu nie widzi. Ważne są kobiety. Ja powiem, że ważne są również kobiety. Zaś szowinizm prezentowany przez panią Gretkowską źle rokuje wszystkim tym, którzy kobietami nie są.

Wrogiem kobiety jest... kobieta

Partia Kobiet nie jest wymysłem typowo polskim. Podobne partie powstały w Szwecji i Rosji. Cieszą się dziś poparciem społecznym jakie w Warszawie uzyskał LPR-owski „aparatczyk” pan Wierzejewski. Były już próby łączenia się kobiet w organizacjach, które miały stać ponad podziałami politycznymi. Nie udało się, bo trudno znaleźć wspólne interesy kobiet o poglądach prawicowych i lewicowych. Ba, trudno znaleźć jakiekolwiek wspólne interesy (przypomnę słynne zdanie: największym wrogiem kobiety jest... kobieta!). Nawet środowiska feministyczne dzielą się na dziesiątki odłamów, które ochoczo, choć bez powodu „skaczą sobie do oczu”.

Mimo tego, pani Manuela zaprasza do udziału w organizowaniu Partii kobiet wszystkie panie. Dodając przy tym, że nie życzy sobie widzieć w szeregach partii słuchaczek Radia Maryja. Zastrzeżenie liderki ruchu wydaje się być zupełnie zbędne. Pani Manuela może być przekonana o wrogości środowisk Radia Maryja. Legalizacja aborcji, której domaga się pani Gretkowska nie zachęci kilku milionów kobiet do jej partii.

Ku mojemu największemu zdziwieniu nowopowstający ruch poparły m.in. Kayah, Joanna Brodzik, Justyna Pochanke, Beata Tyszkiewicz. Z jakiego powodu? Pojęcia nie mam. Podejrzewałem (i podejrzeń nie straciłem) panią Pochanke o wybitny intelekt, kulturę, a tu... Pani Pochanke „daje twarz” przedsięwzięciu, o którym wie niewiele (chyba, że szuflady biurka pani Gretkowskiej wypełnione są dokumentami programowymi o społecznych, politycznych i gospodarczych założeniach partii). Zatem zdziwiłem się, że panie, które lubię, cenię i podziwiam poparły panią Manuelę. Nie dziwię się natomiast, że poparcia udzieliła pani Kazimiera Szczuka.

Niewinne, partyjne „lelije”

Panie Gretkowska i Szczuka dały już wspólnie po wielokroć pokaz tego jak należy prowadzić dyskusję. Zacytuję (z największym wstydem, przeganiając od monitorów dzieci) fragmenty wywiadu jakiego udzieliła pani Gretkowska, Kazimierze Szczuce w Pegazie, w 2003 roku. Być może był to zaczątek szerzenia oświaty suksualnej, której domaga się Partia Kobiet.

Kazimiera Szczuka: Ale ty używasz takich słów jak p...
Manuela Gretkowska: Każda ma p.., ale nie znaczy, że tę p.. bzyka. Tam jest początkowo bardzo wysublimowana miłość i zakochanie. Pamiętasz taką anegdotę. Barbara Toruńczyk siedziała w więzieniu. Próbowała ją zaangażować do swojego domu burdelmama, gdyby Barbara Toruńczyk, uwięziona po marcu '68, wyszła na wolność i nie miała co robić. Została tym zaszokowana. Dlaczego ja? Młoda, piękna. "Bo widzisz my to się p.., a wy intelektualiści to się kochacie".
K. S.: Można powiedzieć pieprzyć, można powiedzieć p.., można powiedzieć r...
M. G.: ...można wszystko...
K. S.: można powiedzieć wagina, można powiedzieć p.., można powiedzieć c...

Hm mocno mi się zacytowało, ale prawdziwie.
Jakże czekam na zaistnienie partii pani Manueli Gretkowskiej. Z jaką uwagą będę wysłuchiwał sejmowych przemówień aktywistek partyjnych. Tylko dzieci i wnuki gnać będę bez litości od telewizora.
Zapytam tylko panią Beatę Tyszkiewicz, która w mojej opinii jest damą - co Pani robi w takim towarzystwie?

*Lasciate ogni speranza (porzućcie wszelką nadzieję) - napis nad bramą do piekła, Boska Komedia, Dante Alighieri


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Wiecie co dziewczyny i chłopaki? Mnie to się marzy taki świat bez jakichkolwiek partii :-) Taki czas jaki był po śmierci Papieża. No ale tego to się chyba nigdy nie doczekamy :-(
Andrzej, fajny tekst, chociaż się nie do końca z Tobą zgadzam. Z Gretkowską zresztą też. Jak mawaił mój kolega: "nie tędy droga do socjalizmu" :-).
No ale taka już moja anarchistyczna dusza: jak ktoś chce, to niech sobie zakłada partię, a Ty jak chcesz to wyrażaj swoje zdanie :-) Ja nie mam nic przeciw.
Daje plusa za fajny tekst (bo w końcu plusy są za jakość tekstu a nie poglądy)

Komentarz został ukrytyrozwiń

a mnie się marzy Partia Ludzi Rozumnych bez względu na płeć

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze mam jedną uwagę - nie przypominam sobie, aby jakaś partia była krytykowana jeszcze przed powstaniem i sformułowaniem programu. Naprawdę bardzo mnie frapuje, skąd ta powszechna niechęć wobec inicjatyw zrzeszających kobiety dla kobiet. Może ktoś z Was ma wytłumaczenie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2006 15:41

wielki plus
nic mnie tak nie przeraza jak solidarnosc jajnikow

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tyle, że - i znów o ile pamiętam - Gretkowska uważa, że na organizację żadne z większych ugrupowań politycznych nie zwróci uwagi. A partia, która zajmuje choć parę miejsc w sejmie - może okazać się jednak wpływowa, jeśli przyjdzie do rozmów o koalicji.

Szanse dostać się do sejmu, moim zdaniem, w normalnych okolicznościach miałyby znikome, zwłaszcza, że baby tak nieporadnie się do tego zabierają :)
Ale jest jakby trochę mniej normalnie a kto wie jak będzie za parę lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się cały czas zastanawiam, czy trzeba w tym celu tworzyć osobną partię. Sprawy kobiet, zatem moje, są dla mnie bardzo istotne, ale tak samo ważny jest dla mnie program gospodarczy kraju... I np. z większą radością przywitałabym zmniejszenie/zniesienie opłat na ZUS niż refundację środków antykoncepcyjnych...
Równouprawnienie, antykoncepcja, edukacja seksualna - mnie te tematy również interesują, ale prędzej poprę partię, która przyciągnie mnie swoim programem gospodarczym niż partię, która o nim nawet nie wspomni na rzecz tych pierwszych.
Dlatego: organizacja - tak, partia - nie.
Oczywiście dopuszczam myśl, że nie mam racji, a Partia Kobiet okaże się niegłupim przedsięwzięciem. Zobaczymy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato, zgadzam się z ulgami dla osób wychowujących dzieci :) Co do stosunku władzy do mnie (a właściwie do grupy kobiet w podobnej sytuacji) -> zauważ, że nie ma mowy o żadnych prawach kobiet, są natomiast dyskutowane różne (nie wnikajmy dobre czy złe) przywileje i prawa matek. Obecnie panujący rząd nie powiedział nic do mnie w kwestii mojej sytuacji. A powiem Ci szczerze, nie wiem jakie Ty masz doświadczenia, faktem jest że 40-letnia kobieta nie ma równych z 40-letnim mężczyzną szans na rynku pracy (co moim zdaniem tylko zwiększa potrzebę przypominania o zakazie dyskryminacji), jednak każdy pracodawca niechętnie przyjmie 27-letnią bezdzietną kobietę bo wydaje mu się, że na pewno zajdę w ciążę i zwieję na urlop macierzyński/wychowawczy po pierwszej podpisanej umowie. A jeśli powiesz, że nie planujesz mieć dzieci, co najwyżej potraktuje cię jak dziwadło, którego na wszelki wypadek lepiej nie zatrudniać (wiadomo, baba w moim wieku musi myśleć o dziecku). Zatem biorąc pod uwagę doświadczenia swoje i koleżanek, ośmielę się z Tobą w tym względzie nie zgodzić.
Nie chodzi o to, że władza traktuje mnie gorzej niż matki, lecz o to, że nie traktuje mnie wogóle. Opcje z prawa i z lewa mówią na przykład o ulgach dla matek (słusznych IMO) jednak nie jestem matką i bardziej dotyczy mnie dyskryminacja na rynku czy dostęp do antykoncepcji niż becikowe. Jestem jakimś wyborcą, interesują mnie sprawy podatkowe (jak każdego w tym kraju) ale także moja osobista sytuacja (a nie jestem jedyną, która ma wrażenie że w IV RP liczy się wyłącznie rodzenie dzieci).
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Partia Kobiet nie ma spójnego programu obejmującego kwestie podatków itp. ale też go nie potrzebuje - o ile pamiętam Gretkowskiej chodzi nie o przejęcie władzy w kraju, ale o lobbing na rzecz praw kobiet w sejmie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju, partia mająca na celu dbanie o powszechnie pomijane prawa kobiet ma moim zdaniem sporą rację bytu. Być może patrzę na temat przez pryzmat własnych doświadczeń i przemyśleń oraz własnej płci, jednak jako że nie jestem żoną ani matką, od lat dla władzy nie istnieję. Przeczytaj, proszę mój tekst o kraju bez kobiet, tam szerzej przytaczam argumenty na poparcie tego wrażenia.
Nie spierając się o to, czy Gretkowska jest właściwą osobą czy nie, mogę Ci spróbować odpowiedzieć na pytanie, co robią w tym towarzystwie Pochanke czy Tyszkiewicz. Otóż - prawdopodobnie chcą aby ktoś (opcja polityczna) je reprezentował. Powiem szczerze - osobiście dla mnie od rozliczania afery paliwowej oraz od ustawy lustracyjnej ważniejsze są o stokroć dostępność antykoncepcji czy żłobków, edukacja seksualna, brak dyskryminacji w pracy, szklany sufit i tak dalej. Ważniejsze, bo ja borykam się z tymi trudnościami na co dzień, w przeciwieństwie do ogromnej większości mężczyzn, którym te problemy są po prostu całkowicie obce.
Zgadzam się, że przeklinanie mężczyzn jest w istocie seksizmem, nie feminizmem. Ale nie wiem, czy w partii kobiet taki seksizm ma miejsce.
Co do rozmowy, którą cytujesz, polecam lekturę Monologów Waginy.
Pozdrowienia serdeczne

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2006 11:33

Ale ale! Partia bez programu to chyba nie jest w polskiej polityce żadna nowość. Już nie będę się pastwił nad Samoobroną, ale nawet takie bardziej "dojrzałe" partie jak PiS czy PO wydają się nie mieć programu, lub ten co mają jest wyjątkowo elastyczny. Niby jest likwidacja WSI, powołanie CBA, ale większość rzeczy ma status "do dyskusji" lub nawet prędzej "nieprzemyślane".

Podatki to raz 18 i 32, a raz zostaje to co jest. Jednego dnia tworzy sie "państwo solidarne", drugiego chce się ulżyć przedsiębiorcom... Można wymieniać i wymieniać.

Zmierzam do tego, że partia powołana wokół samej idei, a niekoniecznie programu, może być całkiem interesująca (i wcale nie taka wyjątkowa). Poza tym, mam nadzieję, że jest to początek przejścia od polityki "uszczęśliwię was wszystkich", do bardziej szczerej "uszczęśliwię tylko swoich". Jestem bardzo ciekaw, co paniom z tego wyjdzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.