Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Opinie

Ocena: 7pkt

Oceń:

Lasery i kamery


Geniusz naszych dysydentów przekracza wszelkie dopuszczalne granice! Wydatkowanie unijnych pieniędzy przeznaczonych na budowę i modernizację dróg przyprawia o zawrót głowy.

Jednym z warunków przyznania unijnych dotacji, było ograniczenie ilości wypadków śmiertelnych o 50 proc. Szczytny cel miał być osiągnięty poprzez budowę systemu autostrad, dróg, węzłów komunikacyjnych z nowoczesną, wydajną sygnalizacją świetlną. Tymczasem znaczna część tych funduszy została przeznaczona na doposażenie policji, straży miejskiej i innych instytucji mających czuwać nad naszym bezpieczeństwem. Instytucje te zostały wyposażone w lasery, kamery i inne bajery, których jedynym zadaniem jest ograniczenie liczby kierowców nieobjętych systemem punktowym - ściślej tych, którzy jeszcze nie ratowali budżetu państwa płacąc mandaty.

Logicznie rzecz ujmując, korzyści dwojakie, bo wpływy z mandatów zasilą państwową kasę, a przy okazji kierowcy ratując własny budżet, nieco delikatniej naciskać będą pedał gazu, tym samym zmniejszając ilość wypadków.

Katastrofalne opóźnienia w realizacji inwestycji drogowych są głównie zasługą lenistwa urzędników Ministerstwa Infrastruktury. Przedłużające się procedury przetargowe, zawirowania wokół głównych wykonawców, wadliwe projekty i inne obiektywne czynniki spowodowały ryzyko utraty części dotacji (warunkiem jest tu także dotrzymanie określonych terminów), w związku z czym koniecznym stało się inne wydatkowanie funduszy.

Z raportu NIK, do którego dotarł Onet.pl, wynika, że blisko 6 mln zł Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego wyłoży na kontrowersyjne zakupy samochodów z wideorejestratorami, laserowych mierników prędkości, fotoradarów i alkomatów tylko przez warmińsko-mazurską policję. Jeśli podobnie wygląda to w innych województwach, daje nam to kwotę rzędu 70 mln zł.

Biada nam kierowcy! Jeśli w 2008 r po naszych drogach jeździło około 170 radiowozów wyposażonych w wideorejestrator, to w tym roku będzie ich ponad 300. Nie wspomnę nawet o fotoradarach, których obecność sygnalizują nam co parę kilometrów ślady gumy zostawione na asfalcie przez gwałtownie hamujące samochody.

Tylko urzędasy mają z tego wymierne korzyści, faktycznie liczba wypadków maleje (wprawdzie nie w takim, jak zakładano tempie), choć drogi nadal przypominają szwajcarski ser, oni zaś otrzymują sowite premie za realizację programu podniesienia bezpieczeństwa na drogach.
Ciekawe tylko, kogo będą namierzać te wszystkie lasery i kamery, jeśli będziemy jeździć z prędkością furmanki, nie chcąc ryzykować utraty zawieszenia w samochodzie.

Zobacz także:

Henryk Kokot OFFline profil autora

Autor: Henryk Kokot

Napisz do autora

Artykuły (29) Galerie (2) Średnia ocen (3.74)

Wiek: 48 | Miejscowość: Żory | Kraj: Polska

O mnie: Udzielam porad prawnych i pomagam poszkodowanym w wypadkach uzyskać należne świadczenia. Już emeryt, ale jeszcze nie znudzony życiem.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Wiesław Tuszyński 14.03.2010 12:42

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 39

Co tam nowe drogi jak już istniejących nie można utrzymać w dobrym stanie ,problem jest załatanie dziur a budowa nowych ciągnie się latami.Każdy kolejny rząd tylko obiecuje poprawę sytuacji i na tym się kończy sprawa drogowa wypadki to według władz wina tylko i wyłącznie kierowców nie przyjmują do własnej wiadomości rosnącej liczby użytkowników i rozlatujących się nawierzchni oraz ciasnoty na drogach zbudowanych dla zaprzęgów konnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefan Górawski 21.02.2010 23:24

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 42

>faktycznie liczba wypadków maleje< - i to jednak w tym wszystkim najważniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Podgórski 21.02.2010 22:51

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 40

Taka licentia poetica! Autorowi wolno!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesław Adamczyk 21.02.2010 19:19

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 40

Ciekawa definicja dysydenta.O Boże chroń ludzi przed dowolnością interpretacji dawno już wymyślonych definicji i nazw.UE robiła już dziwne owoce a teraz autor idzie zdecydowanie dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Pachla 21.02.2010 17:17

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 40

Moim zdaniem to użycie nie jest właściwe, przecież mówi pan o ludziach, którzy decydują o tym, na co wydawać pieniądze. Nic to nie ma wspólnego z przeciwstawianiem się czemukolwiek. Ale to moje zdanie. Pozdrawiam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Henryk Kokot 21.02.2010 16:47

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 55

Dysydent - "człowiek, który przeciwstawia się poglądom, ideologii...", w tym przypadku użyłem tego określenia także ze względu na odstępstwo od wyznaczonego celu. Zamiast budować drogi, kupują radary.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Pachla 21.02.2010 16:23

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 42

"Geniusz naszych dysydentów przekracza wszelkie dopuszczalne granice!" - a nie decydentów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.