Pozycja materiału w rankingach:
Książka, która przeraża. Niektórych może zniesmaczyć. Prowokuje i gra z czytelnikiem. A przy tym jest naprawdę dobra - "Łaskawe" Jonathana Littella.
Okrucieństwa wojny to temat trudny, poruszający i ważny, a przy tym przewałkowany ze wszystkich stron. Filmy, muzyka, teatr, literatura. Rozmowy z katami, literatura obozowa, pamiętniki, dzienniki, wspomnienia, reportaże spod szubienicy. Brak tabu, ludzkie okrucieństwo i upokorzenie odsłonięte w stu procentach. Temat wydaje się być wyeksploatowany. Jak wyróżnić się na tym polu? Czy w ogóle możliwe jest jeszcze napisanie czegoś nowego o wojnie? Jonathan Littell wpadł na pomysł: a może by tak oddać głos zbrodniarzowi? I napisał "Łaskawe".Zobacz także:
Artykuły
(48)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.86)
Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: "Polska jest idealnym krajem do prowokacji. Nie trzeba nic wielkiego robić, wystarczy być sobą, a dookoła będzie wielki kanał." - Maciej Maleńczuk
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Marika Przybył 15.09.2008 16:56
(+) Grzegorz, mówiłam Ci już, że lubię kiedy piszesz o książkach...? :-)
Co do meritum jednak - nie przekonuje mnie relatywizm moralny, zwłaszcza w kontekście hitlerowskich zbrodni, choć faktycznie przerażającymi są lektury/filmy, w których nie wszystko jest jednoznaczne i oczywiste... W tej jednak tematyce, uważam podobne próby (które niejako podejmuje J. Littell, decydując się na dialog z rozmówcą oraz wydając tę książkę) za obrzydliwe wręcz. To kolejny krok na drodze wypaczania historii i odwracania ról.
Wstrząsnęły mną zwłaszcza te zdania: "Doktor Aue (...) jest inny. Esteta, erudyta, przeniklwy umysł, mistrz retoryki. Przechadzając się wśród zwłok, myśli o Platonie."
Nic dodać nic ująć. Po prostu rzecz niesmaczna.
Co nie zmienia jednak faktu, że książkę prawdopodobnie przeczytam ;-)
Grzegorz Korzeniowski 15.09.2008 18:30
Beato, czekaj, spokojnie, premiera w październiku ;) Zresztą chyba dodam o tym informację :)
Mariko, tak, mówiłaś ;) A czy ja już wspominałem, że nie lubię, gdy ktoś zwraca się do mnie mianownikiem? :P
Mnie też nie przykonywało... do przeczytania ;) Aue pokazuje, że można oddzielić człowieka od czynu, zresztą zachęcam do lektury. 1000 stron nie mam zamiaru ani możliwości streścić ;)
W dalszej części komentarza posunęłaś się do czegoś nieprzyjemnego - potępiania, bez czytania. Zbrodnie w książce nie są umniejszane, wręcz przeciwnie - jest to powieść zdecydowanie antyhitlerowska. BTW - "Łaskawe" to nie rozmowa, tylko monolog, a Aue jest postacią fikcyjną.
@niesmak:
"Dzieło wulgarne i cyniczne", "Ta powieść jest zarówno skandaliczna, jak i warta lektury" - to z tylnej okładki ;)
BARBARA Romer Kukulska 15.09.2008 19:19
Czy to znaczy , że czytałeś ją w oryginale ?( piszesz , że premiero dopiero w pańdzierniku) jeśli tak, to tymbardziej wierzę w każde słowo napsane o tej książce.
Muszę się przyznać Grzegorzu, że nie potrafię napisać recenzji o książce. a Tobie się to bardzo dobrze udało. A właściwie nie powinnam mówić "udało". Po prostu dobrze ją napisałeś, czego dowodem , że i ja polecę szukać książki.
Grzegorz Korzeniowski 15.09.2008 19:28
Z francuskiego rozumiem tylko te słowa, które później przeszły do angielskiego ;) Recenzowałem egzemplarz próbny :)
Marika Przybył 15.09.2008 20:24
GrzegorzU, mówiłeś już, że nie przepadasz za formą bez "u" (o czym doskonale pamiętam), ale cóż ja zrobię, że tak Cię lubię (drażnić)? :-)
Potępiłam bez czytania, bo tak wprawnie zrecenzowałeś i niejako streściłeś zawartość książki, że poczułam się kompetentna, by nie rzec - oczytana w tejże materii. Widzisz, potrafiłeś napisać tak świetny tekst, że czuję się prawie jak po przeczytaniu "Łaskawe" (odmienia się ten tytuł, czy też nie odmienia?) ;-)
Niemniej dziękuję za tę recenzję i czekam na kolejne, przyjacielu :-)
Grzegorz Korzeniowski 15.09.2008 20:49
Najpierw plusa daje, a potem ironizuje, jakie to złośliwe! :P
PS. Po przeczytaniu "Łaskawych" ;]
Artur Wojnowski 15.09.2008 22:07
Ciekawe.
Z wewnętrznym buntem przeciwko rzeczonemu relatywizmowi przeczytam. I mam nadzieję, że wygram. Na argumenty.
Wojciech Domachowski 05.05.2009 10:05
Brakuje mi w recenzji ważnej informacji - sam autor twierdzi, że użył "schematu" Orysteji pisząc książkę. Tym samym tekst "Łaskawych" nabiera nowego, intertekstualnego, wymiaru.
Ponadto Max Aue wgł. własnych słów jest narodowym socjalistą - a więc nazistą, a nie tylko jak twierdzisz, Grzegorzu, hitlerowcem.
"Nigdy nie twierdziłem, że wchodzenie do krainy czarów jest złe. Mówiłem tylko, że zawsze jest niebezpieczne".
Max Aue - erudyta - cytuje Waltera Charltona ;)
Jeszcze jedna sprawa - Max Aue jest przeciwnikiem Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej. Uważa to za marnotrawienie siły roboczej. On po prostu jest sumiennym pracownikiem Trzeciej Rzeszy.
A poza tym poszukując Absolutu przekracza z rozmysłem wszelkie granice.
Gwiazdy na premierze "Big Love" [Zdjęcia]
(odsłon: +1738)