Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29814 miejsce

Łaski bez…

Nie wiem czy Andrzej Duda ułaskawiając Mariusza Kamińskiego postąpił źle czy dobrze (bo i nie wiem jaki w jego sprawie zapadłby ostateczny wyrok). Mam jednak poczucie, że Duda postąpił dość głupio.

Daleki jestem od wieszania na Kamińskim psów, a sprowadzanie jego postaci do rangi pospolitego przestępcy jest jednak absurdalnym pomieszaniem pojęć. Pospolitych (czy na pewno?) bandziorów to ułaskawiali Wałęsa („Słowika”) i Kwaśniewski (Vogla). Tyle, że jeśli kiedyś jakiś kolejny Kwaśniewski zechce ratować skórę jakiemuś kolejnemu Sobotce, obrońcy jego z chęcią się na casus Kamińskiego powołają. No bo czego się nie robi dla kumpli, nie?

Kto zagłębi się choć trochę w historię procesu Mariusza Kamińskiego zda sobie sprawę jak bardzo ta sprawa jest nieoczywista (stąd zresztą powiększony skład sędziowski). W I rozprawie Kamiński został nawet, choć niejednogłośnie, uniewinniony. I choć w latach 2005-2007 mainstreamowe media grzmiały i huczały, to ilu polityków PiS i mianowanych przez tę partię funkcjonariuszy Platforma rozliczyła z przekroczenia uprawnień w ciągu 8 lat swoich rządów? Sam zresztą Andrzej Czuma w raporcie z działań tzw. komisji naciskowej przyznał, że łamanie przez nich prawa nie miało miejsca. Mam też poczucie, że wymiar sprawiedliwości w pierwszej kolejności rozliczyć powinien innych byłych szefów służb z naszej historii najnowszej, z byłymi szefami WSI na czele.

Jakby jednak nie patrzeć – wybrany przez demokratyczną większość prezydent skorzystał z przysługującego mu konstytucyjnie uprawnienia. Tyle że wyborcy, dzięki którym Andrzej Duda piastować może prezydenckie stanowisko, liczyli chyba na coś więcej. Żadna to łaska ze strony urzędnika, że przestrzega prawa. Ale jest też coś takiego jak styl. I tutaj poprzednicy naprawdę nie postawili poprzeczki wysoko. A choć (niemądre może w tym względzie) prawo pozwala na „ułaskawienie niewinnego”, to już tak na zdrowy rozum jest w tym sformułowaniu pewna semantyczna sprzeczność. Mariusz Kamiński miał jeszcze szansę udowodnić swoją niewinność przed sądem, zapowiadał zresztą, że chce tę „walkę” kontynuować. Jaki komunikat pójdzie w świat, gdy dobrowolnie on z tej szansy rezygnuje? Zwłaszcza jako świeżo zaprzysiężony minister.

I gdy prezydencki minister Andrzej Dera argumentuje, że osoby walczące z korupcją powinny być szczególnie chronione, to teoretycznie ma rację. Każdy, kto stoi na straży prawa, powinien być szczególnie chroniony. Ale nie przed tym prawem na litość boską! I, choć skala podejrzeń wydaje się nieporównywalna, pamiętam swoje, jeszcze jako młodego chłopaka, zniesmaczenie, gdy nie stawiając przed orlenowską komisją Aleksander Kwaśniewski udowadniał, że wymiarowi sprawiedliwości w naszym państwie (nawet gdy próbuje on działać) można zwyczajnie pokazać wała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.