Facebook Google+ Twitter

Latający Cyrk Monty Pythona tylko słowa. Tom drugi

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-11 10:08

Obrazoburczy, szargający "świętości", absurdalny i przede wszystkim niesamowicie śmieszny klasyk.

Właśnie ukazał się drugi tom opracowania "Latający Cyrk Monty Pythona - tylko słowa". Jest to praktycznie tłumaczenie scenariusza ostatnich odcinków tego programu emitowanych przez BBC w latach 1970-74. Grupa, w skład której wchodzili: Graham Chapman, Eric Idle,Terry Jones, Michael Palin, John Cleese oraz Terry Gilliam to nie tylko świetni scenarzyści i aktorzy. Dzisiaj są symbolem Anglii niezwykle silnie kojarzącym się z tzw. "angielskim poczuciem humoru".

Już pierwsza tom udowodnił, że skecze pythonów spisane w formie książki nic nie straciły ze swojej siły. Co je charakteryzuje? Na pewno surrealizm, anarchia, brak tabu. Często zbudowane na zasadzie swoistego strumienia świadomości, czerpią z dorobku tradycji groteski, karnawału, czy twórczości braci Marx. To, co na ekranie telewizora wydawało sie totalnym chaosem, w formie książki uderza niesamowitą precyzją. Każdy skecz jest świetnie rozpisany, a nieograniczeni szybkością telewizyjnej formy, możemy rozkoszować się ukrytymi znaczeniami.

Nie jest to humor łatwy. Wystarczy spojrzeć na tytuły niektórych skeczy: "Reklamacja mrówki", "Ceremonia odsłonięcia skrzynki pocztowej", "Sprośny raport giełdowy", "Pantomimiczne konie", "Finał olimpijski zabawy w chowanego mężczyzn". Abstrakcyjność tych skeczy jest jednak oparta na solidnych podstawach. Członkowie zespołu to przecież absolwenci Oxfordu i Cambridge. Często odwołują się więc do faktów historycznych i kanonu sztuki.

Monty Python wykorzystywał formę telewizyjnych quizów, programów telewizyjnych, sond ulicznych, programów przyrodniczych czy historycznych zapełniając je najbardziej niespodziewaną treścią, projekcją paranoi otaczającego nas świata. Dla mnie najważniejszą cechą tych skeczy jest niesamowity dystans twórców do samych siebie. Dla ortodoksyjnych "wyznawców" Monty Pythona, a tych w Polsce jest wielu, swoistą profanacją jest zrezygnowanie z tłumaczeń Tomasza Beksińskiego. Jego przekład towarzyszył wszystkim polskim emisjom (w tej chwili w TV4). Fani spodziewali się, że wydawca skorzysta z materiałów, które są przechowywane w telewizyjnych archiwach. Jednak nowe tłumaczenie zlecono Elżbiecie Gałązce-Salamon. Nie ustępuje one w niczym wcześniejszej wersji.

Nie jest to "książeczka z dowcipami", które śmieszą wszystkich. Twórczość ta ma tak samo wielu sympatyków jak przeciwników. Należy ją czytać jako zapis dokonań niezwykłej grupy, która obok The Beatles czy Jamesa Bonda pozostanie na zawsze symbolem Anglii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.