Facebook Google+ Twitter

Latkowski: Znam treść rozmowy pomiędzy Bieńkowską a Wojtunikiem. Ale nagrania nie mam

Widzowie "Faktów po faktach" mogli poznać historię zajść w redakcji "Wprost." Redaktor naczelny Sylwester Latkowski dowodził zamachu na swoją osobę i potwierdził istnienie zapisu podsłuchanej rozmowy pomiędzy Bieńkowską i Wojtunikiem.

Redaktor naczelny tygodnika Wprost, Sylwester Latkowski. (cropped by Paweł Jankowski). http://europejczycy.info/30047/wiadomosci/polska/latkowski-przestepcze-grzechy-z-przeszlosci-czyli-nie-ma-problemu/ licencja: CC3.0 / Fot. europejczycy.infoW "Faktach po faktach" pojawił się najsłynniejszy ostatnio dziennikarz na ziemiach od Bałtyku po Tatry, a nawet jeszcze dalej. Redaktor naczelny tygodnika "Wprost" Sylwester Latkowski stanął w obliczu milionów widzów żądnych sensacji, nie wyłączając tej najtańszej, najplugawszej i podłej. Oczywiście gość Grzegorza Kajdanowicza oszczędził gawiedzi najdramatyczniejszych scen ostatnich dni ograniczając się do starannie uładzonych komunikatów. To dla niego typowe. Tak więc, powtarzające się doniesienia o kompromitacji prokuratury w odniesieniu do zajść w redakcji "Wprost" zasadzają się w nierzetelnym, skrótowym przedstawieniu całego zamieszania przez wspomniany urząd. "Nie ujawniono tego wszystkiego, co się działo w tym gabinecie" - mówi Sylwester Latkowski. Z ponad trzech godzin materiału zaprezentowano zaledwie nieco więcej niż sześćdziesiąt minut zapisu, a przecież "działo się coś, co nie ujrzało światła dziennego."

Okrojony materiał nie przedstawia czegoś, co zdaniem redaktora Latkowskiego jest ważne: "Mówiono, że wszystko odbyło się w sposób delikatny, kulturalny, a chcę powiedzieć, że właśnie w tym małym pomieszczeniu było chwilami 10, 11, 12 osób, funkcjonariuszy ABW i prokuratury. Stało tutaj, na przykład, przez godzinę ponad czekając na informatyka, który mógłby zrobić kopie binarne laptopa i innych komputerów MAC, które są w redakcji, bo okazało się, że do redakcji przyszli panowie nieprzygotowani. Oto nie byli w stanie zrobić kopii binarnych sprzętu MacIntosha. Co to oznacza? Że w tym momencie oni chcieli zabrać komputery redakcyjne i kiedy mieliśmy dwa dni do wydania numeru. Tego prokuratura nie powiedziała, jak i innych rzeczy." Sylwester Latkowski świetnie buduje napięcie zarysowując coraz szerzej tło dla oczekiwanego najważniejszego elementu o jakim nadmieniał. Grzegorz Kajdanowicz niecierpliwi się niczym freiter Kaniowski z pamiętnych "C.K. Dezerterów" Janusza Majewskiego. Wobec tego naczelny "Wprost" przechodzi do szczegółowej części omawianego zajścia: "Kiedy agenci ABW przystąpili do czynności odebrania mi siłą laptopa, między innymi ten funkcjonariusz po lewej stronie chwycił mój palec, nie dwa, trzy, bo nawet tego nie potrafi zrobić i zaczął wyłamywać; wykręcono mi ręce."

Ostatecznie Sylwester Latkowski formułuje pewne wskazówki co do nagannych poczynań swoich nieproszonych gości: "Nam nie wyjaśniono, nie powiedziano wyraźnie, nie udowodniono, że na przykład kopie binarne ze sprzętów PC są robione w sposób właściwy, bezpieczny. Machnięcie kopertą to nie było wszystko." Dziennikarz przypomina, że już po ustaniu działań funkcjonariuszy stawił się w prokuraturze, gdzie przekazał pliki z nagraniami. Miał pewność i świadomość zarazem, że oddając materiały nie ujawnia źródła.

Oczekiwania na następne publikacje podsłuchanych rozmów mogą pozostać niezaspokojone w swojej ciekawości. Jak mówi Sylwester Latkowski: "Nie mamy kolejnych nagrań i na pewno nie jesteśmy WikiLeaks." Nadmienia przy tym: "Najważniejszą rzeczą, którą my broniliśmy to jest prawo" - po czym cytuje wybrane ustępy prawa prasowego ze szczególnym wskazaniem na art. 15 traktujący o tajemnicy dziennikarskiej.

Naczelny "Wprost" potwierdził, że istnieje nagranie rozmowy pomiędzy wicepremier Elżbietą Bieńkowską a szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawłem Wojtunikiem, ale "Wprost" go nie posiada. "Poznałem treść. W sensie takim, że mi zrelacjonowano co jest na nagraniu." Tyle redaktor Latkowski. Poza tym wieść gminna niesie, że podsłuchana rozmowa to przede wszystkim zarzewie prawdziwej afery, która dotyczy korupcji na niewyobrażalną dotąd skalę. Następnie można już tylko oczekiwać doniesień o tym kto uniknął wytykania palcami na forum publicznym za uiszczeniem stosownej gratyfikacji.

źródło: TVN24

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.