Pozycja materiału w rankingach:
Wrocławskiemu renciście udała się rzecz na pierwszy rzut oka niemożliwa. W ciągu kilku miesięcy pożyczył w sześciu bankach ponad 24 tysiące złotych. Pieniędzy nie odda, bo nie ma z czego.
Zdziwienie w bankachZobacz także:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 05.09.2006 00:07
*Według niego, nasz Czytelnik ma spore szanse na unieważnienie umów kredytowych przed sądem, bo nigdy nie powinny były być one zawarte. *
Chyba śnię - jeśli ktoś podstępem wyłudził kredyty, to można je uznać za niebyłe, bo nie powinny być przyznane? Czyli gość wziął pieniądze, a ktoś będzie go bronił, że skoro nielegalnie je otrzymał, to może ich nie spłacać? Ponadto - facet chyba zataił, że spłąca inne kredyty. Nie można karać banku, że mu uwierzył; przeciwnie - on powinien w razie niespłacalności natychmiast udać sie do pudła.Można śmiać się z banków, ale pomyślmy - kto tak ostatecznie płaci za oszustwa bankowe? My i to w dwóch punktach: wyższe są oprocent. i p[orwizje wszystkich usług bankowych oraz ceny w sklepach są wyższe, ponieważ złodzieje kupując artykuły na kredyt/gotówkę sztucznie zwiększają popyt, zatem towary te mają mniejsza ochotę, aby potanieć. A po trzecie - wszystkich uczciwych obywateli doprowadzają do rozterek: jakże to, ja pracuję uczciwie i nieczego nie mam, a takic cwaniaka złodziej ma wszystko. Zatem - gonić i karać wszystkich złodziei, nieazleznie, czy ś a rencistami, czy milionerami (co zresztą jedno nie wyklucza drugiego.
Zbigniew Kowalewski 04.09.2006 13:17
Mnie takie szczęście ominęło. Wszystkie wypełnione w sieci kwestionariusze nie wzbudziły zaufania bankowców, którzy odrzucili je w komplecie. Na nic zdały się moje szczegółowe eksplikacje o specyfice pracy w domu, samozatrudnieniu etc... Czytając te fascynujące historie o przekrętach mam pewność, że teraz nie ma już szans na jakikolwiek kredyt, bo jajogłowi należą według finansistów do najbardziej podejrzanej grupy klientów.
Autor usunął profil 04.09.2006 10:30
Oddziały banków nie interesują się komu dają kredyty, gdyż mają do wyrobienia tzw. obligo i za wszelką cenę chcą wcisnąć klientom jak największą liczbę kredytów. Od tego są uzależnione premie, niespłacone kredyty to dodatkowy zarobek dla banku (rosną odsetki), a ściągnięcie należności leży w obowiązkach windykacji.
Andrzej Zaranek 04.09.2006 09:50
Banki same sobie winne. Mam znajomego, który wśród bankieró cieszy się wyjątkową estymą. W ciągu kilku lat "nabrał" bankowców na miliony zł. Zastawiał kupkę kamieni w poznańskim jako zamek, rozsypującą się kolibę w Tatrach jako willę w stylu zakopiańskim... Niech nikt nie myśli, że facet spędza dnie w czyściutkiej celi, o nie. Świetnie się ma i planuje zaciągnięcie kolejnych kredytów
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +232)