Facebook Google+ Twitter

Łatwe zwycięstwo Polaków. Polska - Estonia 4:0

Pewnym zwycięstwem 4:0 nad Estonią w hiszpańskim Jerez de la Frontera, zainaugurowała rok 2007 reprezentacja Polski. Podopieczni Leo Beenhakkera nie dali szans przeciwnikom i pokazali, kto lepiej gra w piłkę.

Gracz reprezentacji Polski Dariusz Dudka (#4) przyjmuje gratulacje po strzeleniu pierwszej bramki od zdobywcy drugiego gola Adama Kokoszki (P) w towarzyskim meczu z Estonią, rozegranym w Jarez, 3 stycznia.Ósmy mecz pod wodzą holenderskiego szkoleniowca reprezentacja Polski rozpoczęła w składzie: Fabiański - Golański, Dudka, Kokoszka, Bronowicki - Łobodziński, Sobolewski, Murawski, Wawrzyniak, Garguła - Matusiak.

Pierwsze minuty spotkania to wzajemne badanie się obu zespołów, niewielka przewaga naszej drużyny zarysowała się od około piętnastej minuty. Właśnie wtedy świetną szansę na zdobycie gola miał Radosław Matusiak. Świeżo upieczony zawodnik włoskiego Palermo otrzymał podanie z prawej strony od Pawła Golańskiego, wyprzedził estońskiego bramkarza, ale nie miał już miejsca na oddanie strzału.

Co nie udało się Matusiakowi, udało się w 26. minucie Dariuszowi Dudce. Z rzutu rożnego dośrodkował Łukasz Garguła, a wiślak pięknym strzałem głową umieścił piłkę w estońskiej bramce. Polacy dalej grali dobrze, na prawej stronie świetnie współpracowali Łobodziński z Golańskim.

Sześć minut po objęciu prowadzenia było już 2:0. Gola Dudce pozazdrościł Kokoszka, który po kolejnym rzucie rożnym w zamieszaniu podbramkowym skierował, tym razem nogą, piłkę do siatki. Świetną robotę przy tej bramce wykonał Matusiak, który umiejętnie zablokował bramkarza i obrońców.

Po drugim golu dla Polaków, nasi piłkarze nie spoczęli na laurach. Wprost przeciwnie, podopieczni Leo Beenhakkera chcieli jeszcze przed przerwą dobić rywala. Doskonałą partię rozgrywał Łobodziński. Najpierw precyzyjnie dośrodkował do Wawrzyniaka, który minimalnie chybił, a następnie ponownego świetnego zagrania piłkarza Zagłębia Lubin na bramkę nie potrafił zamienić Murawski.

Pierwsza połowa zakończyła się więc spokojnym prowadzeniem Polski. Drużyna Estonii nie pokazała absolutnie nic i była tylko tłem dla biało-czerwonych.

Na drugą połowę Polacy wyszli bez zmian. W 50. minucie kapitalnie w pole karne przedarł się Paweł Golański, jednak uderzył niecelnie. Generalnie jednak początek tej połowy podobny był do pierwszej - dużo walki z obu stron i wyrównanej gry. W 60. minucie Leo Beenhakker zdecydował się na poczwórną zmianę i na boisku pojawili się Pawełek, Iwański, Piszczek i Grzelak. Do roboty wzięli się za to Estończycy, którzy coraz częściej zagrażać zaczęli polskiej bramce. Dość powiedzieć, że w 63. minucie pokonali nawet polskiego bramkarza, jednak sędzia gola nie uznał dopatrując się pozycji spalonej Baerengruba.

Gola tymczasem zdobyli Polacy. Po zagraniu z prawej strony Pawła Golańskiego nikt w polu karnym nie potafił wybić piłki, a ta trafiła do zamykającego akcję lewą stroną Macieja Iwańskiego. Zawodnik z Lubina mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Martowi Poom'owi.

Kilka minut później swoją doskonałą grę bramką udokumentował Golański. Faulowany przed polem karnym sam wymierzył sprawiedliwość i pięknym strzałem z rzutu wolnego z ok. 20 metrów pokonał estońskiego bramkarza Arsenalu Londyn.

Na domiar złego dla Estończyków, kończyli oni mecz w dziesiątkę. W 86. minucie meczu za faul na Grzegorzu Bronowickim drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Allas.

Polacy wygrali więc pewnie, tylko przez chwilę dając pograć słabym Estończykom. Polscy ligowcy pokazali, że pomimo zimowej przerwy są w dobrej formie i warto na nich stawiać. Kolejny sprawdzian biało-czerwonych już w najbliższą środę ze Słowacją. Tym razem szansę na pokazanie się dostaną piłkarze z klubów zagranicznych.

Polska - Estonia 4:0 (2:0)
Dudka 26', Kokoszka 32', Iwański 70', Golański 75'

Czerwona kartka: Allas

Polska: Fabiański (Pawełek 60')- Golański, Bronowicki, Dudka, Kokoszka - Murawski, Sobolewski (Piechniak 66') - Łobodziński, Garguła (Iwański 60'), Wawrzyniak (Grzelak 60')- Matusiak (Piszczek 60')

Estonia: Poom - Allas, Kans (Konsa 67'), Baerengrub, Jaeaeger (Roops 24'), Sidorekov (Sisov 46'), Reim (Anniste 80'), Dmitrijev, Terehhov (Purje 46'), Neemelo, Leetma

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z Dobrowolem. Poza tym nie porównywałbym tych drużyn ot choćby z tego względu, że z Ekwadorem graliśmy na mundialu, a teraz to był mecz towarzyski. A nie ukrywajmy - stres odgrywa w sporcie dużą rolę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Estonii do Kolumbii i Ekwadoru bym nie porównywał. To są dwie inne bajki. Nie chodzi już o styl gry, bo południowoamerykański jest zupełnie inny od europejskiego. Reprezentacja Estonii jest daleko za murzynami..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaczynam w naszych chłopaków wierzyć. :) Co prawda, Estonię ciężko do piłkarski potęg zaliczyć... Ale, jakby to ująć... Ani Kolumbia, ani Ekwador do dobrych drużyn też się nie zaliczają, a manto nam spuściły jeszcze niedawno. Tak że poprawa jest widoczna. (Zresztą, do licha... Portugalię roznieśliśmy i to chyba było przełomem!)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.