Facebook Google+ Twitter

Łatwowierność internetowa nie zawsze bywa zdrowa

W wyniku przygód internetowej znajomości Iwona została sromotnie poszkodowana i okradziona z kilkuset tysięcy złotych – w końcu przez swojego przypadkowego "przygodnisia" została podobno "sowicie obdzielona" sztabkami jednego z najdroższych w świecie giełdowym i handlowych, żółtego kruszcu.

Iwona. z woj. zachodniopomorskiego ma zrujnowane życie. Najpierw przez męża, z którym trudno było wytrzymać, więc puściła go w skarpetkach. Potem trafiła na lepszego, bo z Internetu w dodatku lekarza, jak się tytułował przed nią. I także okazał się draniem. Z pierwszym szarpała się po sądach o podział majątku. Z drugim, choć tylko znajomym od kilku lat, podobnie. Były mąż dał jej w końcu niezłą gażę, więc mogła odetchnąć przynajmniej na jakiś czas. Drugi zaś wygarnął znaczną część tego, co miała od pierwszego. I puścił ją w skarpetkach. Och, co za pech z tymi chłopami. A jacy wredni i bez serca! Jakby wyciosani z kamienia. Z dodatkiem antarktydzkiego lodu. Tylko o sobie myślą. Nic ich więcej i nikt nie obchodzi. Co za życie!

Iwona, po rozwodzie unikała mężczyzn. Miała zbyt przykre doświadczenia małżeńskie. No i ten koszmarny rozwód. Na mężczyzn nie mogła patrzeć. Zdawało się, że tak będzie po grób. Minęło kilka lat. Dużo przemyślała, co nieco zapomniała, więc myśli sobie: przydałby się jakiś misio na dalsze lata kobiecej niedoli. Zaczęła się rozglądać. W pracy, na ulicy, w marketach. Penetrowała portale internetowe. W końcu ktoś się odezwał. Przystojny, spokojne, inteligentny, kulturalny, w dodatku Rysiek. Ach, jakie piękne imię! Tak jej przypadło go gustu, jak smak najdroższego wina włoskiego. To imię moich marzeń – myślała sobie w duchu. Zaczęli wymieniać się poglądami, zaczepkami, grzecznościami.

Wkrótce Rysiek jawił się w mieszkaniu Iwony. Był raz, drugi raz. Potem przyjeżdżał coraz częściej. Zostawał na noc a nawet na kilka dni. Rozmowom, dyskusjom, flirtom, i w ogóle czułościom, nie było końca. On lekarz ginekolog i genetyk, ona architekt – mieli tyle sobie do powiedzenia, że głowa boli. Całymi wieczorami i nocami gaworzyli o swoich i nieswoich sprawach. Rozmowy były ciekawe, treściwe, zajmujące. I jeszcze ten Rysiek przystojniak – wysoki, inteligentny, błyskotliwy, biegły w sprawach fachowych i nie tylko. Człowiek szacowny, niezwykły, konkretny - marzenie. I jaki sprytny, zaradny, przedsiębiorczy – buduje prywatną klinikę w Jeleniej Górze.

Iwona odkryła w nim kogoś, o kim marzyła od dawna. Zakochana po kolana od pierwszego wejrzenia, wpadła w bezgraniczną wiarę, w jakiś dziwny amok szczęścia, iż była skłonna wskoczyć za podwójnym "lekarzem" od leczenia kobiet i odkrywania ich tajemnic genetycznych, wprost do ognia piekieł. Bo Rysiek to jest taki ktoś, z kim można spędzić dalsze życie w luksusach – myślała sobie po cichu. Szybko i bez zbędnego zastanawiania zawiązała z "lekarzem" głęboką znajomość, zdawało się na zawsze. On to dostrzegł i zaczął sprytnie wykorzystywać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czytelnik
  • Czytelnik
  • 17.01.2012 15:45

Nie rozumiem, jaki jest cel przepisania i sparafrazowania tekstu z portalu Jelonki, w tym materiale nie ma nic nowego ani odkrywczego, nie rozumiem celu "dowcipnych" przytyków odnośnie tej dziewczyny - że puściła męża w skarpetkach itd. Nie rozumiem, po co piszesz o byciu "zawziętą materialistką".
Mam wrażenie, że autor nie do końca wie, jaki miał być cel tego tekstu, albo po prostu nie lubi kobiet?
Poza tym fajnie byłoby popracować nad interpunkcją, bo kuleje.

A ogólnie - owszem, naiwność i łatwowierność w relacjach nawiązywanych przez internet nie są zbyt rozsądne, jednak oszuści dobrze wiedzą, jak taką relację budować, żeby osiągnąć to, co jest ich celem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.