Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7641 miejsce

Laura Breszka: „Widzę szklankę do połowy pełną, nie pustą“

Choć aktorka udziela mało wywiadów, tu zrobiła wyjątek. W bardzo szczerej i życiowej rozmowie przyznaje, że bycie Mamą jest jej najważniejszą życiową rolą.

O roli Maleny w „Singielce“ mówi krótko, ze śmiechem, że przeszkadzają jej tylko za wysokie obcasy.

Grała Pani w m.in w serialu „Julia“, czy „Cisza nad rozlewiskiem“, ale to właśnie rola w „Singielce“ przyniosła Pani największą popularność i to ona najbardziej spodobała się widzom. Jak Pani myśli, co jest wyjątkowego w postaci Maleny?

-Zacznę od tego, że polska telewizja cierpi na dużą zachowawczość. Postaci z polskich seriali są zazwyczaj dość przeciętne charakterologicznie. Widzowie po prostu wolą wielowymiarowych bohaterów, bo przecież zwyczajne życie i zwyczajnych ludzi obserwują na codzień.
Malena jak i szereg innych postaci z "Singielki" jest dość barwnie nakreślona. myśle, że to, co wyjątkowe w Malenie i dlaczego akurat tą rolą zyskałam większą popularność to to, że ktoś dał mi szansę ją zagrać.
Jeśli chodzi o wyróżniające ją cechy charakteru, na pewno jest wyjątkowo wredna i bardzo przekonana o swojej wartości. To za co ją lubię, to to, że zawsze powie co myśli, nie bojąc sie konsekwencji. Jak kogoś nie lubi, to ta osoba o tym wie, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością wsród ludzi.

Co na samym początku spowodowało, że zdecydowała się Pani na przyjęcie jej roli?

-Zdecydowało to, że musiałabym być naprawdę niemądra, żeby nie przyjąć tak ciekawej roli. Nie znam aktorki w moim wieku która by jej nie przyjęła, jeszcze w tak fajnej stacji jaką jest TVN. Nie jestem też, jeszcze tak popularną aktorką, żebym mogła sobie przebierać w rolach, które przyjmuję. A szkoda. (Śmiech.)

Czy Pani tak, jak widzowie, zdążyła polubić Malenę?

-Prywatnie jako Laura może bym nie przepadała za Maleną, gdybym spotkała ją w prawdziwym życiu. Jednak jako Laura wcielająca się w Malenę, wprost ją uwielbiam! Jest to duża przyjemność dla mnie grać tak niezrównoważoną postać.

A może jest coś, co przeszkadza Pani w tej postaci?

-Nic mi w niej nie przeszkadza. No może czasem nosi zdecydowanie za wysokie koturny, w których cieżko mi ustać, a co dopiero chodzić (Śmiech).

To blogerka modowa. A czy Pani także interesuje się modą?

-Od zawsze przykładam wagę do ubrań, choć teraz jak to mówię, brzmi to dość niemądrze. Mam kilku znajomych projektantów, jednak nie idę za tym co jest obecnie modne, nie śledzę trendów. Ubieram się w to co mi się po prostu podoba. Jestem zdania, że każdy człowiek powinien uważać, że ubiera się najlepiej na świecie, bo to przecież nasze wnętrze decydujeo tym jak wyglądamy na zewnątrz. No chyba, że uważamy, że mamy brzydkie wnętrze...

Czy w serialowej szafie Maleny znajduje się coś takiego, czego prywatnie Pani nigdy nie zdecydowałaby się założyć?

-70% rzeczy Maleny bym nigdy nie włożyła. Podoba mi się kilka jej koszulek, kilka par spodni. Tak jak i jestem zupełnie inną osobą, tak i mamy zdecydowania inny styl z Maleną.

Na co postawiła Pani tego lata?

-Przede wszystkim postawiłam na stroje kąpielowe ( Śmiech). Nie kupuje każdego lata nowych ubrań wakacyjnych, tak więc postawiłam na to, na co zazwyczaj w ciepłe dni - szorty, luźne t-shirty, sandały, klapki, kilka sukienek vintage, wszystko oczywiście zgodnie z moim gustem, w moich ramach estetycznych, czyli ładne (Śmiech).

W czym najlepiej się Pani czuje. Na co dzień stawia Pani na stroje bardziej sportowe, czy eleganckie?

-Mimo, że notorycznie obiecuję sobie ubierać się bardziej elegancko, najczęściej zobaczyć mnie można w obuwiu sportowym i luźnym, zazwyczaj kolorowym, stroju. Nie lubię za bardzo nadruków na rzeczach, chyba, że z jakimś wyjątkowo trafnym hasłem.

Jakie są trzy rzeczy, które zawsze mieszczą się w Pani torebce?

-A mogę wymienić 33? (Śmiech.) No dobrze...trzy najważniejsze to telefon, karta do bankomatu i pomadka/balsam do ust.

Bardzo mało bywa Pani na imprezach branżowych. Czy są jednak takie eventy, na których byciu daje się Pani namówić?

-Tak, to imprezy charytatywne, wystawy. Na premierę dobrego filmu też chętnie się wybiorę. Czasem po prostu przyjdę na prośbę organizatora, którego działalność mi się podoba. Sama we wrześniu organizuję wernisaż malarza Lecha Batora, połączony z akcją charytatywną na rzecz dzieci i z przyjemnością namówię siebie i znajomych do przyjścia.(Śmiech).
W „Singielce“ Pani rola jest w najwyższym stopniu komediowa, choć trzeba przyznać, że była przez chwilę czarnym charakterem.

W jakich rolach czuje się Pani najlepiej? Komediowych, dramatycznych, czy ich rodzaj nie ma dla Pani większego znaczenia?

-Jestem na takim etapie że mam ochotę sprawdzać się wielu odsłonach. Komediowych, dramatycznych, romantycznych i cynicznych i każdej, która będzie dla mnie wyzwaniem. Jedyne, na co nie miałabym ochoty, to grać siebie.

Jaka jest taka rola, którą zawsze chciałaby Pani zagrać?

-Policjantki. zmęczonej życiem, ostrej, cynicznej, ale niezawodnej (śmiech).

A taka, na którą nigdy by się Pani nie zdecydowała?

-Dobre pytanie. Na postać "zawsze nagiej kobiety" , usługującej na kolanach, naszej partii rządzącej (jakby ktoś zechciał zrobić taki film...) albo epizod kobiety myślącej, że jest dziką zwierzyną i błąkającej się na wydmach w tle głównych bohaterów. Mogłabym tak wymieniać do jutra...
A tak na poważnie to raczej jestem otwarta na propozycje, i nie zastanawiam się, czego bym nie chciała grać , wolę afirmować się w drugą stronę.

Jest Pani również lektorką. Co jest najważniejsze w tym zawodzie?

-Dykcja. Wbrew hasłu, że "dykcja to fikcja". Na drugim miejscu jest oczywiście głos. Jak już zaczniesz czytać książkę, nie możesz sie wycofać, dlatego Ważna jest też świadomość i decyzja na zamykanie się w ciemnym pomieszczeniu, na 3-7h dziennie z tabletem i słuchawkami na uszach. Nie jest to najłatwiejsza praca.

Mam wrażenie, że jednak Pani najważniejszą życiową rolą jest rola Mamy. Nie jest czasem trudno pogodzić tego z tak wieloma zadaniami zawodowymi?

-Jest, ale taka jest moja rzeczywistość. Jestem aktorką i mam dziecko i sama sobie taki świat stworzyłam. Należę do tych osob, które, jeśli nie mają innego wyboru, to nie narzekają i widzą szklankę do połowy pełna a nie pustą. Z takim nastawieniem jakoś udaję mi się wszystko godzić. Zresztą Nie mnie jednej, jeszcze troche nas, pracujących mam, jest na tym świecie. Ba, wiele z nich są dużo dzielniejsze ode mnie.

Kiedy znajduje Pani czas dla siebie, jakie wypełniają go pasje?

-Jak tylko nie pracuję - mam czas dla siebie. Czas z dzieckiem to też "czas dla mnie", a pasji mam dużo. Jestem w takim ruchu filmowców (operatorzy, aktorzy, dźwiękowcy, reżyserzy) z całej Europy, który ma swoje tygodniowe spotkania w najpiękniejszych miejscach rożnych krajów. Jeżdzę tam jako reżyser i tworzę swoje filmy we współpracy ze wspaniałymi ludźmi.

Lubi Pani aktywny wypoczynek?

-Ten ruch, "kino kabaret", o którym przed chwilą wspomniałam jest moją główną formą aktywnego wypoczynku. W tym roku byłam w Neapolu i Tel Avivie, tworząc swoje projekty.
Pochwalę się też, że całkiem nieźle śmigam ostatnio na wakeboardzie.

A może lubi Pani czytać książki?

-Oj, bardzo lubię czytać. Od lat głównie czytam książki, które pomagają mi wyjaśnić, na czym polega nasz wszechświat. Beletrystykę niestety mam trochę zaniedbaną. Jestem w trakcie czytania trylogii Roberta A. Monroe, na temat doznań "poza ciałem". Są to chyba najsłynniejsze książki nurtu literatury parapsychologicznej i przyznaje że jestem pod ich dużym wrażeniem. Więcej nie powiem, bo ten temat, sama pani przyzna, jest dość ryzykowny (Śmiech). Szczególnie w naszym kraju.

Czy w sezonie jesiennym zobaczymy Panią w nowych produkcjach/serialach?

-W sezonie jesiennym głownie pojawię się w "Singielce" na TVNie, gościnnie w kilku serialach. Na później mam zaplanowanych kilka projektów, o których nie chce jeszcze mowić aby nie zapeszać.

Na koniec – trzy życzenia do Złotej Rybki.

-Życzenie numer jeden - niech moje dziecko wyrośnie na mądrą i szczęśliwa kobietę.
Życzenie numer dwa- niechże sytuacja z Syrią się wyjaśni szczęśliwie; żadnych ofiar więcej, stop z nienawiścią.
Życzenie numerr trzy- niech KAŻDE dziecko, na całym świecie już nigdy nie cierpi z ŻADNEGO powodu.
Wiem, naiwne.
Ach gdyby tak złote rybki istniały naprawdę..
Zdjęcie sesyjne Laury Breszka / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Laurę Breszka
(Rozmawiała Mariola Morcinková)







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.