Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47487 miejsce

ŁCzK. Starosielska: Dawniej na Piotrkowskiej ujęły mnie tramwaje

O tytułowym powrocie - do Łodzi, rodzinnych opowieściach o mieście czterech kultur oraz spacerze z Markiem Edelmanem. Zapraszam do przeczytania wywiadu, którego Ksenia Starosielska udzieliła specjalnie dla serwisu Wiadomosci24.pl.

Ksenia Starosielska jest w Łodzi po raz drugi. Jednak zapewnia, że gdy tylko będzie okazja na pewno pojawi się w mieście czterech kultur ponownie. / Fot. Daniel SiwakW czwartek podczas festiwalu Łódź Czterech Kultur, odbyło się spotkanie literackie ze znaną rosyjską tłumaczką Ksenią Starosielską. Choć urodziła się siedemdziesiąt trzy lata temu w Moskwie, posiada też łódzkie korzenie. Jej babcia prowadziła przy Piotrkowskiej gabinet stomatologiczny, a dziadek uczył łaciny w jednym z łódzkich gimnazjum.

Starosielska przetłumaczyła na język rosyjski wiele dzieł polskich pisarzy. Mieszkańcy państw wschodnich dzięki niej mogą przeczytać książki Henryka Sienkiewicza, Jerzego Iwaszkiewicza, Ryszarda Kapuścińskiego, Tadeusza Różewicza, Hanny Krall, Doroty Masłowskiej, Jerzego Pilcha, Marka Hłaski czy ostatnią Marka Edelmana.

Nasza rozmowa odbyła się w Pasażu Schillera, czyli blisko ulicy, przy której pracowała jej babcia i po której tłumaczka trzydzieści lat temu spacerowała ze wspomnianym wcześniej Markiem Edelmanem.

Daniel Siwak: Czy dziadkowie, których korzenie wywodzą się stąd, opowiadali pani o Łodzi?
Ksenia Starosielska: - Niestety nie, bo dziadka w ogóle nie znałam. Umarł długo przed moim urodzeniem. Babcia, z którą się bardzo przyjaźniłyśmy, umarła kiedy miałam 15 lat, jednak po roku 1914, kiedy wyjechały do Moskwy temat Polski jakoś nie istniał. Wiedziałam tylko, że urodzili się gdzieś tam, ale nie w Moskwie. Jedyne co zapamiętałam z tamtych czasów to nazwa ulicy - Piotrkowska, bo ta się co jakiś czas przewijała.

A czy wtedy, jak słyszała pani takie szczątkowe informacje, nie próbowała się pani dowiedzieć więcej o tym mieście?
- Wtedy nie. Jakoś mnie to nie obchodziło po prostu. Łódź wtedy była dla mnie bardzo daleka i nie byłam jeszcze taka ciekawa, jak teraz.

Jednak mimo wszystko pojawił się chyba taki okres, kiedy to zainteresowanie się pojawiło?
- Mogę powiedzieć, kiedy w ogóle zainteresowałam się Polską i językiem polskim. To było kiedy miałam 20 lat i studiowałam chemię. W tym czasie polski język w naszej rodzinie się odrodził, babcia już nie żyła, ale ciocia, która też urodziła się w Łodzi zaczęła tłumaczyć polską prozę na język rosyjski. Przełomem była książka francuskiego autora o Toulouse-Lautrecu. Wtedy - a był to rok 1958 - w Moskwie była bardzo dobra księgarnia sprzedająca książki z krajów demokracji ludowej. Poprosiłam mamę i ciotkę, aby mi tą książkę przeczytały, a one powiedziały mi, że pokażą mi, jak to się czyta w języku polskim. No i tak rozpoczęła się moja przygoda z tym językiem. Ale też wcześniej podczas festiwalu moskiewskiego pojawił się na nim jazz polski, była wystawa plakatu polskiego, przyjeżdżał teatr z Cybulskim i Polska tak przemówiła.

Wybrane dla Ciebie:


Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.