Facebook Google+ Twitter

LE: Jagiellonia odpada po błędzie sędziego

Blisko sprawienia cudu była Jagiellonia Białystok, która dzięki walecznej postawie do 75. minuty prowadziła 1:2 z Arisem Saloniki. Niestety niesprawiedliwy rzut karny pozbawił białostoczan zasłużonego awansu.

 / Fot. PAP/EPADla Jagielloni był to historyczny, bo pierwszy, występ na europejskich stadionach. Pierwszy mecz po prostu nie wyszedł i zakończył się wygraną Arisu 1:2. Mimo przegranej, świeżo upieczony zdobywca Superpucharu Polski chciał sprawić niespodziankę, identyczną jak w niedzielę w starciu z Lechem Poznań.

W przeciwieństwie do starcia w Białymstoku, tym razem Jagiellonia od samego początku zagrała agresywnie i zadziornie, próbując sforsować defensywę rywala i przedrzeć się w pole karne lub oddać strzał z dystansu. Niestety żadna z piłek nie znalazła drogi do światła bramki, a na dodatek czujność zachowywali obrońcy Arisu.

W drugich 10 minutach gospodarze trochę bardziej przycisnęli. Ich przewaga w ofensywnych poczynaniach przyniosła efekt w 19. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Carlosa Calvo, Daniel Cesarec wyskoczył najwyżej w polu karnym i głową pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

Jagiellonia, mimo niekorzystnego rezultatu nie składała broni i grała coraz śmielej. Bardzo aktywny był Marcin Burkhardt, który robił wszystko by napsuć krwi Michalisowi Sifakisowi w postaci strzałów z dystansu. Ten kilka razy był zmuszony zaprezentować swoje umiejętności, ale ta dobra passa nie trwała długo. W 26. minucie były gracz Legii Warszawa oddał fantastyczny strzał zza szesnastu metrów. Piłka po obiciu się o Guiara Ronaldo, wpadła między słupki zupełnie zdezorientowanego golkipera Greków. Grająca ambitnie Jagiellonia wyrównała, ale do pełni szczęścia potrzebowała jeszcze bardzo wiele.

O ile piłkarze spisywali się bardzo dobrze, o tyle jej samozwańczym kibicom należy się nagana. Chwilę po trafieniu Burkhardta gra została na moment przerwana z powodu wrzucenia przez polskich chuliganów racy na sektor Arisu. Podopieczni Michała Probierza nie przejęli się tym faktem i grali z coraz większym impetem, lecz nie mogli rozwinąć skrzydeł z powodu mocno defensywnej postawy Greków. Jednak w 40.minucie mogło być 1:2, lecz Sifakis wybronił uderzenie samotnie szarżującego Macieja Makuszewskiego. Tuż przed przerwą umiejętnościami musiał się jeszcze wykazał Sandomierski, broniąc zresztą bardzo fantastycznie strzał Calvo.

Na początku drugiej połowy obie drużyny grały głównie w środku pola, rzadko decydując się na przeprowadzenie akcji. Jedyne zagrożenie Sandomierski mógł mieć po strzałach z dystansu, ale w większości mijały światło bramki. Jaga z kolei próbowała bardziej zespołowych akcji. Niestety zabrakło odpowiedniego wykończenia i dynamiki. Jednak te poczynania napawały nadzieją.

I tak w 66. minucie doszło do bliźniaczej sytuacji z pierwszej połowy. Po uderzeniu z daleka Burkhadrta futbolówka odbiła się od nóg obrońcy, co zmyliło bramkarza Arisu. Gol zapisano jednak na konto naszego zawodnika, a Jagiellonia mogła być dumna z siebie, gdyż w tym momencie mogła walczyć o awans w dogrywce.

Wyraźnie prezentujący się lepiej zdobywca Pucharu Polski był na dobrej drodze do przedłużenia szans na awans, a przy odrobienie szczęścia spełnienia celu bez dodatkowego czasu. To nie zawsze sprzyja lepszym. W 75. minucie sędzia dopatrzył się rzekomego faulu Mladena Kascelana na Cezarecu i podyktował niesprawiedliwy rzut karny, który na bramkę pewnie zamienił sam poszkodowany, po raz drugi wpisując się na listę strzelców.

Podopieczni Michała Probierza wbrew niesprawiedliwemu zrządzeniu losu nie stracili woli walki. Bardzo aktywny był Kamil Grosicki nękający bramkarza Arisu groźnymi uderzeniami z dystansu, który za każdym razem wybijał je przed siebie. Nikt z białostoczan nie potrafił jednak odpowiednio tego wykorzystać. W ostatnich minutach Aris zagrał nieco bardziej do przodu i tym samym nie pozwalał drużynie z Podlasia na przeprowadzenie akcji. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i tym samym Jagiellonia po bardzo walecznej postawie odpadła ze swojego pierwszego występu w europejskich pucharach. Szkoda, że po niefrasobliwości arbitra…

Aris Saloniki - Jagiellonia Białystok 2:2 (1:1)

Bramki: 1:0 - Cesarec 19, 1:1 - Ronaldo (sam.) 26, 1:2 - Burkhardt 66, 2:2 - Cesarec (k.) 75

Aris: Sifakis, Neto (84' Koulouheris,) Ronaldo, Lazaridis, Michel, Javito, Toja, Calvo (68' Cesnauskis), Nafti (77' Prittas), Cesarec, Koke

Jagiellonia: Sandomierski, Alexis, Skerla, Kijanskas El Mehdi, (46' Kascelan), Makuszewski (50' Frankowski), Grzyb, Hermes, Kupisz, Burkhardt. (83' Lato), Grosicki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.