Facebook Google+ Twitter

Lebiedziński: Tak naprawdę to Real ma więcej do stracenia

- Nawet jeżeli Barcelona prowadziłaby 2:0, powinni ściągnąć nogę z gazu. Real tak naprawdę ma więcej do stracenia. Patrząc na zwykłą psychologię - taka porażka może mocno odbić się na ich końcówce sezonu - mówi z Madrytu Rafał Lebiedziński.

- Nawet jeżeli Barcelona prowadziłaby 2:0, powinni ściągnąć nogę z gazu. Real tak naprawdę ma więcej do stracenia. Patrząc na zwykłą psychologię - taka porażka może mocno odbić się na ich końcówce sezonu. To może być nawet kluczowy moment rozgrywek, bo mają przed sobą jeszcze mecze w Lidze Mistrzów, a kibic Realu Madryt nie może dziś być niczego pewien. Ze względu na stany sinusoidalne. Dwa mecze wygrywają, potem grają dramat na wyjeździe, wreszcie znów wygrywają. Najbliższy weekend mógłby odebrać im pewność siebie - mówi Rafał Lebiedziński, mieszkaniec Madrytu i w przeszłości felietonista m.in. Weszlo.com oraz dziennikarz "Magazynu Futbol".

Czy najbliższe El Clasico ma w ogóle prawo grzać kibiców tak jak zawsze, kiedy Barcelona ma przewagę 9 punktów nad Realem?
Jeżeli chodzi o aspekt rywalizacji o mistrzostwo, dystans punktowy dzielący oba kluby sprawia, że nie podchodzi się do tego klasyku jak do innych. A nawet jak do tego jesiennego na Bernabeu, który Real przegrał 0:4. Mam wrażenie, że remis dla obu klubow byłby rezultatem pozytywnym. Na pewno prestiż tego spotkania i zawodnicy sprawiają, że widzowie i tak zasiąda przed ekranami. Niezależnie od okoliczności. Po siatce założonej Kroosowi czy Casemiro przez Messiego mecz może ruszyć już w pierwszych sekundach. Wyobraźmy to sobie tylko. Dajmy na to trzecią minutę i jakąś sytuację jeden na jeden z udziałem Cristiano Ronaldo. I po chwili znów taniec Messiego lub łokieć Ramosa wymierzony w niego. Wszystko ruszy!

A może mecz tak czy siak przejdzie do historii ze względu na hołd dla Johana Cruyffa?
Oczywiście planowana jest spektakularna oprawa, kartoniada. Na trybunach zasiądzie komplet, 98 tysięcy ludzi oraz naturalnie nie zabraknie minuty ciszy...

...to wszystko zdaniem Ivana Helguery, byłego zawodnika Realu, może odbić się na gospodarzach.
Jestem innego zdania. Z pierwszym gwizdkiem piłkarze będą skupieni już tylko na sobie i nie będą zastanawiali się nad niczym innym. Sytuacja przed rozpoczęciem meczu na pewno ich nie rozmiękczy. Zresztą, piłkarze Barcelony ostatnio składali hołd Cruyffowi. Przyszli ubrani w adidasy, podziurawione jeansy. Beż żadnego specjalnego dress code'u. Przypominało to pożegnanie kolegi. W wywiadach podkreślają jak ważny jest dla historii klubu i piłki, jak dzięki niemu rozwijała się La Masia i cały klub Barcelonie. Nie wierze jednak, żeby to przełożyło się na ich występ.

To co powiesz na inny argument Helguery? Hiszpan upatruje szansy gości w zmęczeniu Katalończyków. A media zastanawiają się czy Luis Enrique nie dokona całego szeregu zmian. Także ze względu na zbliżające się starcia z Atletico w Lidze Mistrzów.
W ostatnich dniach dużo mówiło się na ten temat w mediach. Ja mam wątpliwości. Wystąpi tridente MSN czyli Messi, Neymar i Suarez, to absolutnie niepodważalne. Atak Barcelony musi być w tym spotkaniu w komplesie. Zmian można doszukiwać się w pomocy. Iniesta, Rakitić i Busquets nie mieli ostatnio obowiązków reprezentacyjnych, nie powyjeżdżali na zgrupowania i mogą we trzech wystąpić w środku pola. O zmęczeniu można mówić w kontekście Messiego czy Suareza. Na nich się to może ewentualnie odbić ze względu na zmianę strefy czasowej, klimatu. Iniesta nie uczestniczył z kolei ostatnio w gierkach, planach taktycznych. Neymar miał więcej odpoczynku. Jordi Alba zmagał się z kolei z mniejszymi problemami zdrowotnymi w ostatnich dniach.

Iniesta przekonuje, że Real jest zdolny do wszystkiego, ale czy to nie zwykła kurtuazja?
Barcelona ma 39 meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach. Teraz znów wyjdzie na Camp Nou. Ogółem więcej plusów po stronie gospodarzy.

Zobaczymy inny Real niż przed kilkoma miesiącami?
Myślę, że gdyby Benitez był trenerem - mógłby wyciągnąć więcej wniosków na podstawie pierwszego meczu i inaczej taktycznie ustawić drużynę. Ale nie wierzę, że powtórzy się wynik z pierwszego meczu i gigantyczna różnica bramkowa. Zwłaszcza, że Barcelona ma trzy dni później ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Ponownie u siebie. Nawet jeżeli prowadziliby 2:0, powinni ściągnąć nogę z gazu. Real tak naprawdę ma więcej do stracenia. Ze względu psychicznego punktu widzenia. Taka porażka może wpłynąć na ich końcówkę sezonu. To może być nawet kluczowy moment rozgrywek, bo mają przed sobą jeszcze mecze w Lidze Mistrzów, a kibic Realu Madryt nie może dziś być niczego pewien. Ze względu na stany sinusoidalne. Dwa mecze wygrywają, potem grają dramta na wyjeździe, wreszcie znów wygrywają. Najbliższy weekend mógłby odebrać im pewność siebie.

Czyli Barcelona i tak nie może ucierpieć...
Barcelona przypieczętuje w razie zwycięstwa tytuł na 200 procent. Albo nawet na 300! Remis to wciąż 100, 150 procent gwarancji, że będą triumfować na mecie sezonu. Pewniak. Nawet porażka to 6 punktów przewagi. Porażka niewiele zmieni. Co więcej, w Barcelonie mogą nawet wytłumaczyć łatwo ewentualną porażkę, bo każda wspaniała seria kiedyś się kończy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.