Facebook Google+ Twitter

Lech ma moc ofensywną, Legii jej brakuje

Dziś okaże się, czy obie polskie drużyny awansują do II rundy eliminacji do Pucharu UEFA. Na stadionie przy ul. Bułgarskiej Lech Poznań podejmie azerski Chazar Lenkoran, a Legia Warszawa pojedzie na Białoruś, by zagrać z FK Homel.

 / Fot. google.comJan Urban ma kłopoty z wystawieniem wysuniętego napastnika, który miałby wykończyć akcje. Bartłomiej Grzelak pokazał się z dobrej strony w sparingach, strzelając cztery gole w dwóch meczach jednego dnia (z Dolcanem Ząbki oraz Legią z Młodej Ekstraklasy). Niestety, nie wystąpi w rewanżu z Homlem, ponieważ w momencie zgłaszania składu do pierwszej fazy eliminacji Pucharu UEFA był kontuzjowany i nie przypuszczano, że zdąży wyleczyć się do tego spotkania. W kadrze znajduje się natomiast Edson, który z powodu urazu także nie zagra. Tutaj również źle przewidziano długość okresu rekonwalescencji. Sztab szkoleniowy podjął decyzję o tym, że Brazylijczyk zostanie umieszczony na liście piłkarzy mogących zagrać w Pucharze UEFA.

Na dodatek Takesure Chinyama, najlepszy strzelec "Wojskowych" minionego sezonu, nabawił się kontuzji kolana, więc na Białoruś Legia wyruszy z dwoma napastnikami: Piotrem Rockim (bohaterem spotkania o Superpuchar Ekstraklasy) oraz Mikelem Arruabarreną, który nie zachwyca ani kibiców, ani trenera. Urban w wypowiedzi dla Przeglądu Sportowego zaapelował o cierpliwość w stosunku do tego zawodnika.

Legioniści nie mają wyjścia, muszą zaatakować. Przewiduje się, iż trener Urban desygnuje do gry aż trzech ofensywnych pomocników (Maciej Iwański, Piotr Giza, Roger Guerreiro; Piotr Rocki również może zagrać na tej pozycji). Jakby nie patrzeć Legia, znajduje się w dobrej sytuacji, ponieważ do awansu wystarczy jej bramkowy remis. FK Homel nie spisuje się dobrze w białoruskiej pierwszej lidze, zajmując dopiero 13. pozycję tabeli. Z formy z ubiegłego sezonu, kiedy podopieczni Anatolija Iwanowicza Jurewicza zdobyli wicemistrzostwo, nie pozostało już śladu. W ostatni weekend na własnym stadionie ulegli 2:4 obecnie dziewiątemu Granitowi Mikaszewiczi.

 / Fot. google.comWyeliminowanie Legii będzie zaskoczeniem tak samo, jak ewentualna porażka, bądź remis Lecha Poznań z Chazarem Lenkoran. Nad siłą ofensywną "Kolejorza" można się rozpływać (oczywiście chodzi o polskie warunki). Doświadczony Piotr Reiss, Semir Stilić nazywany bośniackim Luką Modriciem oraz trójka wybrańców Leo Beenhakkera na sparing z Maccabi Hajfa (odbędzie się 6 sierpnia), czyli Robert Lewandowski (ten został królem strzelców II ligi w sezonie 2007/2008), Tomasz Bandrowski i Sławomir Peszko - to brzmi ciekawie. Nie wymieniłem Henry'ego Quinterosa, który po spotkaniu z Chazarem wylatuje do Peru, gdzie ma zamiar spędzić dalszą część swojej kariery. Wczoraj rozwiązał kontrakt, a zadecydowały powody rodzinne.

Szkoleniowiec Azerów wprawił w ciekawość sympatyków piłki nożnej. - Szykujemy na wasz zespół niespodziankę, ale to już nasza wielka tajemnica - powiedział Agasalim Mirjavadov, trener azerskiej ekipy. Trzeba przyznać, że w Azerbejdżanie jutrzejsi rywale Lecha w pewnych momentach meczu prezentowali się lepiej niż zawodnicy Franciszka Smudy, lecz nic z tego nie wynikło, więc wypowiedź Mirjavadova można potraktować jako niegroźną deklarację.

Przegrana naszych drużyn nie wchodzi w grę. Poziom naszej piłki nożnej nie jest wysoki, lecz jednocześnie nie jest tak niski, by polec w dwumeczu z białoruskimi, bądź azerskimi drużynami. Oczywiście z całym szacunkiem dla nich.

Starcie Legii rozpocznie się o godz. 18, potyczka Lecha o godz. 20.45. Transmisje z obu spotkań przeprowadzi TVP2.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.