Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37546 miejsce

Lech nadal poraża swą grą, Śląsk odrabia straty

Śląsk i Lech w poprzednim sezonie były zespołami tworzącymi solidność naszej ligi. Tym razem ich pojedynek odbywał się nieco w cieniu kłopotów personalnych obu drużyn.

Dzisiaj to są dwa różne światy. Śląsk powoli się pnie, ale za to w Lidze Europy grali nieźle, natomiast w Lechu nadal czkwaką odbija się koszmar związany z brakiem awansu do fazy grupowej. Mariusz Rumak mimo problemów kadrowych związanych z kontuzjami jest na musiku i jeżeli nie zacznie wygrywać, to najpóźniej w październiku zapewne poznamy nowego trenera.

Brak Waldemara Soboty w Śląsku był widoczny, bo dzisiaj na skrzydle z konieczności grał były zawodnik Polonii, Tomasz Hołota. Dla mnie to lekkie nieporozumienie, bo ten utalentowany chłopak absolutnie się nie nadaje do grania na boku - zawsze grał w środku pola (jeszcze za czasów juniorskich był nawet rozgrywającym) - nie lepiej byłoby dać na skrzydło, Krzysztofa Ostrowskiego, a na prawą obronę można było dać Tadeusza Sochę?. Na prawej stronie Lecha zagrał Tomasz Kędziora. Owszem w 23 minucie totalnie został totalnie skompromitowany przez Dudu (po czym padł gol T. Hołoty), ale gra po pierwsze agresywnie, a na pewno lepiej niż na lewej obronie. Byłem ciekaw Daylon Claasena. Dzisiaj gra drugie spotkanie i można powiedzieć, że przynajmniej w tej pierwszej połowie, to zupełnie inny poziom. Przyszedł, jako wolna karta, ale ma to coś. Nie robi niczego na siłę i gra z pełną swobodą, a dodatkowo jest bardzo ruchliwy. Jeżeli nie przydarzy mu się kontuzja, to, kto wie? Może będzie dobrą odpowiedzią na problemy Lecha w ofensywie. Pierwsze 20 minut właściwie było chaotyczne i nerwowe. Zespoły chcą grać miło dla oka, ale nie grają na tyle dokładnie żeby było więcej dobrych sytuacji, a tych sytuacji było bardzo mało. Dopiero od 25 minuty, zaczęło się coś dziać, ale sił na akcje podopiecznym Rumaka, starczyło tylko na góra 10 minut. W 41 minucie Marco Paixcao trafił swojego czwartego gola. Oczywiście można bardzo mocno skrytykować za ustawienie się Kotorowskiego, ale napastnik Śląska umie się ustawić i potrafi wykorzystać każdą sytuacje. To go różni od Diaza czy Voskampa, że do końca gra i nie poddaje się.

Drugie 45 minut nie było porywające. Akurat mocno się przygotowałem psychicznie żeby nie być tak sfrustrowany, jak po meczu Widzewa z Podbeskidziem. Właściwie tylko w akcjach ofensywnych wiatr robił Daylon, który będzie na pewno wyróżniającą się postacią, bo defensywa Śląska wyglądała przyzwoicie tylko dzięki beznadziejnej grze w ataku drużyny przeciwnika. Właśnie Ślusarski po to został w Lechu by miał podobne statystyki strzeleckie, ale teraz totalnie zawodzi. Teodorczyk jest w chwili obecnej cieniem samego siebie. Wszedł na boisko na kilka minut i nie pokazał kompletnie nic. Vojo Ubiparip, który miał super początek teraz spuścił z tonu. Oczywiście usprawiedliwieniem może być szpital w zespole, ale można pzreciez dać szansę młodzieży. Lech sam strzelał sobie w letnim okienku w stopę, bo oddano bez walki: Kiełba oraz dobzre zapowiadajacego się Kamila Drygasa, którzy są naprawdę nieźli. Odpuszczono Ojammę, bo Estończyka bardziej interesowała gra w Legii i właściwie na tą chwilę w ofensywie jest tylko Claasen.

Śląsk wygrał z naprawdę słabym obecnie zespołem i pnie sie w górę tabeli, zapominając powoli o falstarcie z początku sezonu. Lecha nadal trawi kryzys i być mozę jedynym sposobme na jego przełamanie będzie zmiana trenera.

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 2:0
bramki: Tomasz Hołota 23`, Marco Paixão 41`

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.