Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

115320 miejsce

Lech pokonuje Legię w hicie piłkarskiej ekstraklasy

W sobotnim spotkaniu piłkarskiej ekstraklasy, w obecności 36 tysięcy widzów, Lech Poznań pokonał przed własną publicznością Legię Warszawa 1:0. Decydującą bramkę w 83 minucie zdobył rezerwowy, Artjoms Rudnevs.

Lech zaczął osłabiony

W składzie gospodarzy na to spotkanie zabrakło dwóch bardzo ważnych zawodników - Marcina Kikuta i Semira Stilica. Z kolei na ławce rezerwowych pojedynek rozpoczął najlepszy napastnik Kolejorza, Artjoms Rudnevs.

Absencję tych piłkarzy, zwłaszcza środkowego pomocnika, Lech wyraźnie odczuł w pierwszej połowie. Brakowało gracza, który uporządkowałby bardzo chaotyczne poczynania poznaniaków. Z kolei przyjezdni, po niemrawych, początkowych dziesięciu minutach, ruszyli do ataku. Świetną, 100-procentową okazję, zmarnował Manu. Po kapitalnym, prostopadłym podaniu Ivicy Vrdoljaka, portugalski skrzydłowy starał się odgrywać jeszcze do kolegów, zamiast samemu strzelać.

Przewaga Legionistów

Od wspomnianego wyżej momentu warszawiacy uzyskali przewagę. Przez dłuższy fragment nie opuszczali połowy Lechitów. W 16. minucie bardzo silne, niesygnalizowane uderzenie z dystansu oddał Takesure Chinyama, ale na posterunku był Krzysztof Kotorowski. Gospodarze nie potrafili stworzyć żadnej składnej akcji.

Bezbarwne ostatnie minuty pierwszej części

Następnie oba zespoły koncentrowały się przede wszystkim na rozbijaniu poczynań ofensywnych rywala i tym, aby nie stracić niepotrzebnego gola przed przerwą. Jednakże w 37. minucie serca kibiców Mistrza Polski zamarły, po tym jak Krzysztof Kotorowski zgłosił uraz i przez chwilę był opatrywany przez lekarzy. Skończyło się na niegroźnym podkręceniu kostki.

Lepsza druga połowa

Kolejne 45 minut wyglądało o wiele lepiej i mogło się podobać. Drużyny grały w końcu tak, jak przystało na prawdziwy klasyk. Tempo meczu wzrosło, obie ekipy stworzyły sobie po kilka ciekawych sytuacji.

W 56. minucie, wprowadzony moment wcześniej na boisko Artjoms Rudnevs, zdobył bramkę, lecz sędzia liniowy pokazał pozycję spaloną. Pomylił się, gdyż napastnik Lecha stał w momencie podania w równej linii z obrońcami warszawskiego klubu.

Kilka minut później Bartosz Bosacki za krótko odgrywał piłkę do bramkarza. Futbolówkę przejął Manu, minął Kotorowskiego, jednakże po zwodzie został sfaulowany tuż przed polem karnym. Arbiter Robert Małek przyznał golkiperowi Kolejorza tylko żółtą kartkę, choć powinien wyrzucić go z boiska. Z rzutu wolnego Miroslav Radović trafił w mur.

Dwie świetne sytuacje w końcówce

Trener Legii, Maciej Skorża, dłużej nie zamierzał czekać i zaryzykował grę o pełną pulę. Wprowadził na murawę ofensywnych zawodników, m.in. Macieja Rybusa. Młody piłkarz w 79. minucie wykonywał rzut rożny z prawej strony, po którym Ivica Vrdoljak strzelał głową i trafił w poprzeczkę.

Ostatnie słowo należało do gospodarzy. W 83. minucie w pole karne dośrodkował Siergiej Kriwiec, piłka trafiła pod nogi Manuela Arboledy, który dość przypadkowo odegrał ją do Artjomsa Rudnevsa. Ten znalazł się tam, gdzie być powinien rasowy napastnik, i strzelił jedynego gola w tym starciu.

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Bramka:
83. Rudnevs
Żółte kartki: Kotorowski - Vrdoljak, Borysiuk, Astiz
Lech: Kotorowski - Wojtkowiak (75. Injac), Bosacki, Arboleda, Henriquez - Murawski, Djurdjević - Mikołajczak (53. Rudnevs), Kriwiec, Wilk - Ślusarski (67. Kiełb)

Legia: Skaba - Rzeźniczak, Choto, Astiz, Wawrzyniak - Vrdoljak, Borysiuk - Manu, Radović (83. Cabral), Kucharczyk (75. Rybus) - Chinyama (75. Hubnik)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.