Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69252 miejsce

Lech Poznań w półfinale Remes Pucharu Polski

Kolejorz pokonał u siebie Wisłę Kraków 2:1 i tym samym awansował do kolejnej fazy rozgrywek Remes Pucharu Polski. Piłkarze trenera Franciszka Smudy zagrali dobrze i nie dali się pokonać słabo dysponowanej drużynie Białej Gwiazdy.

 / Fot. PAP Jacek BednarczykO meczu można na pewno powiedzieć, że się odbył. Niestety, spotkanie przy ul. Bułgarskiej potwierdziło, że Puchar Polski to nie liga i drużyny podchodzą do niego inaczej (co nie znaczy lepiej). Mniej biegania, gra zrywami - tak przedstawiała się przez większość czasu sytuacja na boisku. Mimo wszystko emocji nie zabrakło.

Lokomotywa nie zjechała z torów

Pierwsza połowa rozpoczęła się od ataków gości, którzy aby myśleć o grze w półfinale musieli odrobić straty z pierwszego meczu (przegrali w Krakowie 0:1). Próbował Patryk Małecki, starał się Piotr Ćwieląg, jednak obrona Lecha była nie do przejścia. Szczególnie dobrze spisywał się kapitan poznańskiej drużyny, Bartosz Bosacki. Również Krzysztof Kotorowski dobrze wychodził do piłek.

Lechici twardo „grali swoje” i nie dali się zepchnąć do defensywy. Dominacja Białej Gwiazdy na boisku nie trwała długo. Kolejorz w 25. minucie meczu zagrał kilka szybkich akcji, z których dwie zakończyły się zdobyciem bramek. Pierwszy umieścił piłkę w siatce Robert Lewandowski (26. minuta). Po podaniu od Ivana Djurdjevica Lewy wykorzystał zawahanie bramkarza Ilie Cebanu i zdobył gola. Druga bramka dla Lecha padła już trzy minuty później. Kolejorz rozbił zdezorientowaną Wisłę. Po ładnej akcji, wyprowadzonej przez Semira Stilica, piłkę do bramki „wepchnął” Hernan Rengifo. Niestety, w trakcie strzelania gola Peruwiańczyk doznał kontuzji i opuścił boisko na noszach. Do końca pierwszej połowy Kolejorz dominował na boisku, a Wisła nie mogła znaleźć sposobu na pokonanie Krzysztofa Kotorwskiego.

Honor ocalony?

Druga połowa, podobnie jak pierwsza, początkowo należała do Wisły. Piłkarze z Krakowa nadal wierzyli w awans i postanowili walczyć. Na boisku pojawili się Rafał Bogucki i Andrzej Niedzielan. Zmiana taktyki opłaciła się w 49. minucie. Jednak bramkę zdobył nie napastnik, a obrońca. Arkadiusz Głowacki silnie strzelił z rzutu wolnego, piłka przedarła się przez mur Lechitów i zaskoczyła Krzysztofa Kotorowskiego. Tym samym piłkarze z Krakowa zdobyli honorową (jak się później okazało) bramkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.