Facebook Google+ Twitter

Lech vs Sparta, czyli parodia futbolu

Kolejny raz mistrz Polski żegna się z Ligą Mistrzów, zanim czołówka się z nią przywita. Tak... zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić.

Mecz był nudny. Lech oddał inicjatywę Sparcie. W pierwszej części gry nie działo się nic ciekawego. Jeśli jednak coś się już jakimś cudem wydarzyło na murawie, to wówczas w głównej roli występował Krzysztof Kotorowski.

W drugiej części spotkania zobaczyłem coś, z czym spotkałem się już kiedyś. Nie tyle spotkałem, co przeżyłem to jako widz telewizji. Powtórka z pamiętnego meczu w Bratysławie. Ponownie polski zespół zaczął "grać" dopiero wtedy gdy przegrywał.

Bardzo podobała mi się końcówka spotkania. To było coś! Widz często krzyczy "strzelaj wreszcie, strzelaj!". Ja zastąpiłem ten zwrot takim wyrażeniem: "koś go równo z trawą!" Wiem, nie powinienem. Ale nareszcie zaczęło się coś dziać!

Matejovsky już wcześniej powinien zostać wyrzucony z boiska, ale co się odwlecze to nie uciecze. Wystarczyło, że lekko uderzył Bosackieo łokciem, ten upadł nazbyt teatralnie, agresora na ziemię sprowadził Peszko i... wtedy do akcji wkroczył sędzia. A jakże! Wyrzucić z boiska tego, który został zaatakowany to jest dopiero coś.

Ten mecz, a zwłaszcza jego końcówka, był parodią futbolu. Aż przykro było patrzeć, tym bardziej, że po raz kolejny polski klub odpada w fatalnym stylu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.08.2010 09:33

Przynajmniej bić się potrafimy :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.