Facebook Google+ Twitter

Lech Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski. Waśnie dawnych przyjaciół

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-06-12 09:15

Sąd zdecydował, że Lech Wałęsa ma przeprosić Krzysztofa Wyszkowskiego za nazwanie go "chorym debilem" i "małpą z brzytwą". Za „agenta“ i „zdrajcę“, przepraszać nie musi, ponieważ Wyszkowski od lat mówi o nim to samo.

Lech Wałęsa. / Fot. AkpaTymczasem Lech Wałęsa publikuje kolejne, otrzymane z Instytutu Pamięci Narodowej materiały SB. Wynika z nich, że "był wykorzystywany operacyjnie", ale współpracy z bezpieką odmówił. Nowe dokumenty bezpieki na temat inwigilacji Lecha Wałęsy pojawiły się na jego stronach internetowych (www.mojageneracja.pl/1980, www.lwarchiwum.home.pl) wczoraj. Wałęsa od niedzieli opublikował na swoich stronach internetowych ponad 500 stron dokumentów, jakie dostał z IPN. Jak podkreśla, chce tym samym zaprzeczyć twierdzeniom swoich byłych towarzyszy walki z PRL, m.in. Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy i Krzysztofa Wyszkowskiego, jakoby był agentem SB o kryptonimie "Bolek". - Wrzucam wszystko, co mam, "w ciemno". Każdy może to przeczytać i wyciągnąć wnioski - podkreśla wielokrotnie były prezydent.

Wykorzystany, ale nie współpracował

W dokumencie „Analiza stanu zagrożeń do sprawy obiektowej krypt. "Mechbud" ze stycznia 1979 r. jest mowa m.in. o udziale Wałęsy w nielegalnych zebraniach Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych i "kolportażu nielegalnych wydawnictw antysocjalistycznych". Dalej w analizie stwierdza, że były prezydent brał czynny udział w wydarzeniach z Grudnia 1970 r. i był członkiem komitetu strajkowego w Stoczni Gdańskiej. Dalej esbecy piszą: "W czasie pracy w stoczni był wykorzystywany operacyjnie przez Służbę Bezpieczeństwa". Potem jest informacja o jego zwolnieniu 30 kwietnia 1976 r. ze stoczni za "szkalujące wystąpienia przeciwko dyrekcji zakładu, organizacji partyjnej i związków zawodowych". Zdanie o wykorzystaniu operacyjnym Wałęsy powtarza się w takim samym brzmieniu w "Analizie sprawy obiektowej krypt. "Mechbud" z sierpnia 1979 r.

- To jedna z poszlak wskazujących, że na początku lat 70. Lech Wałęsa miał jakieś kontakty z SB - stwierdził historyk i doradca prezesa IPN, Antoni Dudek. - Na podstawie tego zapisu nic więcej nie da się wywnioskować. To poszlaka, która nie obroniłaby się w sądzie.
A wśród opublikowanych przez Wałęsę w poniedziałek dokumentów jest też i notatka służbowa kapitana SB z lutego 1971 r. Stwierdza on, że ponieważ Wałęsa odmówił bycia tajnym współpracownikiem, należy "dalszą kontrolę" nad nim powierzyć TW "Klin". Wałęsa zamieścił też w Internecie sentencję wyroku Sądu Lustracyjnego z 2000 r., który orzekł, że były prezydent nie skłamał, oświadczając, iż nigdy nie był tajnym współpracownikiem. W tym wyroku sąd powołał się m.in. na dokumenty SB z 1985 r., które mówiły o tym, że bezpieka trzy lata wcześniej fałszowała własne akta na temat Wałęsy, aby skompromitować go w oczach opinii publicznej. Miało to na celu zablokowanie przyznania Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla.

Wałęsa dostał też z IPN setki nazwisk ludzi, którzy na niego kiedyś donosili, ale waha się, czy je ujawnić. Zamierza opublikować jeszcze kilkadziesiąt stron dokumentów, choć - jego zdaniem - są to bezwartościowe świstki.

Byli współpracownicy Wałęsy (bo oprócz Wyszkowskiego, także Walentynowicz i Gwiazda) - wciąż jednak uważają go za zdrajcę, twierdząc, że współpracował z komunistycznym aparatem przemocy. Nie zmienili zdania nawet po tym, jak b. prezydent opublikował w niedzielę pierwszą partię dokumentów, które wytworzyła na jego temat Służba Bezpieczeństwa. Andrzej Gwiazda pojawił się wczoraj w sądzie na ogłoszeniu wyroku. Nie czytał zamieszczonych materiałów, ponieważ nie ma dostępu do Internetu. - Mam nadzieję - powiedział - że są tam dokumenty, które będąc prezydentem, wyniósł z Urzędu Ochrony Państwa i do dzisiaj ich nie oddał.
Wałęsa zamierza opublikować jeszcze kilkadziesiąt stron dokumentów, choć - jego zdaniem - są to bezwartościowe świstki.

Z kolei Wyszkowski podejrzewa, że data opublikowania przez Wałęsę dokumentów z IPN nie jest przypadkowa - ma to być "obrona przez atak" i "próba dezinformacji opinii publicznej". Jego zdaniem, Wałęsa "wie coś, czego my nie wiemy" i być może spodziewa się w najbliższej przyszłości ujawnienia obciążających jego przeszłość materiałów. A wyrokiem jest - jak to określił - "mile rozczarowany".

- Sądziłem, że sąd w Gdańsku nie jest w stanie ukarać Lecha Wałęsy - powiedział po wyjściu z sali rozpraw. Inaczej były prezydent. On nie jest zadowolony z wyroku, ale nie wie, czy będzie apelował. - To rzeczywiście obraźliwe słowa - przyznał. - Można to potraktować jako klasykę, że nie wolno tak robić.

Wyszkowski, obecnie niezależny publicysta, a przed laty działacz Wolnych Związków Zawodowych pozwał Wałęsę po tym, jak ten nazwał go m.in. "wariatem", "zdrajcą", "chorym debilem", "małpą z brzytwą". Do incydentu doszło 9 czerwca 2005 roku na antenie TVN24 w audycji Piotra Rymanowskiego. Dyskusja, w której uczestniczył też b. opozycjonista Henryk Wujec, dotyczyła tego, czy IPN powinien przyznać Wałęsie status pokrzywdzonego przez aparat bezpieczeństwa PRL.

Wczoraj, zanim zapadł wyrok, Wyszkowski zażądał ukarania Wałęsy za te wypowiedzi. Jego zdaniem, jest to niezbędne dla jakości życia publicznego, gdyż były prezydent "od dłuższego czasu wulgaryzuje debatę publiczną". B. prezydent odparł, że nie zamierza wycofywać się z tego, co powiedział przed dwoma laty. - Jestem gotów te słowa powtórzyć - dodał. - Byłem obrażany i poniżany, okoliczności mnie usprawiedliwiały.

Według sądu, epitety, których użył wtedy Wałęsa, są uznawane przez wszystkich za obraźliwe.
- Jest to oczywiste dla każdego i to nie podlega dyskusji. Każdy, kto w taki sposób zostałby nazwany, jest znieważony - mówiła w uzasadnieniu werdyktu sędzia Ewa Karwowska.
Jej zdaniem, postawa Wałęsy tym bardziej nie może zasługiwać na usprawiedliwienie, ponieważ słowa te b. prezydent wypowiedział, gdy był całkowicie spokojny. - Nie był w stanie silnego wzburzenia, był też kilkakrotnie upominany przez dziennikarza prowadzącego audycję - dodała. - Od niego, jako polityka, osoby publicznej trzeba wymagać szczególnej kultury słowa.

Wałęsa ma przeprosić Wyszkowskiego publikując na antenie TVN24 specjalne oświadczenie.
Sąd odrzucił jednocześnie drugą część pozwu Wyszkowskiego, w którym domagał się on od Wałęsy przeprosin za nazwanie go agentem i zdrajcą. Sędzia Karwowska powiedziała, że b. prezydent miał prawo tak powiedzieć, skoro Wyszkowski po raz kolejny zarzucił mu tajną współpracę z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa.

Dariusz Janowski Michał Lewandowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.