Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15659 miejsce

Lech Wałęsa: Mam inny pomysł na prezydenturę

W radiowym "Kontrwywiadzie" RMF24 pojawił się Lech Wałęsa, człowiek uważany za pierwszego faktycznego prezydenta Rzeczypospolitej. Rozmowę zdominował jedyny temat jakiego można się obecnie spodziewać, czyli wybory prezydenckie.

Lech Wałęsa, b. prezydent RP, polityk i działacz związkowy. By MEDEF (Flickr) [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. MEDEFW zmaganiach o prezydenturę szalenie ważne jest umiejętne wykorzystanie okazji wystąpienia w telewizyjnym starciu z przeciwnikiem. Debaty z udziałem kandydatów uważnie oglądał Lech Wałęsa, człowiek mogący wiele powiedzieć na temat, jako były prezydent. Jego doświadczenia nie sposób zanegować. W radiowym "Kontrwywiadzie" RMF24 podzielił się swoją opinią odnośnie trwającej kampanii wyborczej w II turze, w tym także o debatach zorganizowanych przez TVP i TVN. Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki zapytywał: "Siedział pan przed telewizorem i bardziej się pan denerwował, że źle odpowiada Komorowski, czy że źle odpowiada Duda?" Wałęsa stara się nie ulegać emocjom i chłodno analizuje: "Nie, ja nie w tych kategoriach... Ja się nie denerwuję. Ja patrzę, gdzie jest logika, gdzie są możliwości." Takie rzeczowe podejście implikuje stwierdzenie: "Oczywiście, że logiki było więcej u prezydenta, ale on ma to miejsce, a tamten atakuje, więc musi szukać możliwości takich..." - zaznacza najsłynniejszy z polskich polityków.

Debaty telewizyjne przyniosły obraz kandydatów, niby oblężenia zamku, gdzie heroiczna obrona Bronisława Komorowskiego odpiera nieustanne zmasowane ataki Andrzeja Dudy. "Ten atakuje, a ten - okupuje i on musi odpowiadać logicznie, zna możliwości bardziej państwa i w ogóle... (...) ...i jest bardziej ograniczony..." - mówi Lech Wałęsa.

Mam inny pomysł na prezydenturę

Pięcioletni okres sprawowania urzędu prezydenta, jest według Wałęsy niezbyt przystający do wymogów rzeczywistości: "To znaczy, wie pan, ja mam inny pomysł na prezydenturę. 7 lat, jedna kadencja i koniec, a jeśli dwie kadencje - to nie staje do walki takiej, tylko jest oceniany, co jakiś czas odpowiada na zarzuty, które się pojawiają..." Nawet w kwestii debat wyborczych nie jest bezkrytycznym zwolennikiem przedyskutowywania prezydentury na forum publicznym: "Tego stanowiska nie wolno tak na giełdę wystawiać, bo podważamy autorytet prezydenta i w związku z tym musimy to inaczej ustawić." Ogólnie nie jest dobrze, dlatego takie i inne zmiany są konieczne, o czym Lech Wałęsa rozprawia niemal prezentując gotowy program globalnej rewolucji: "Polska demokracja jest w kryzysie i światowa też. Dlatego jedynym wyjściem jest to, co mówiłem od początku: trzeba poprawić ordynację wyborczą, dopuścić mniejsze grupy zorganizowane, by wchodziły do parlamentu. Żeby nie było rozdrobnienia parlamentu, regulaminem zmusić do większych grup - to jest dwa. Trzecie: zabrać pieniądze. Czwarte: nie ma zlituj się, nie ma więcej jak dwie kadencje, nie wolno mieć w demokracji więcej jak dwie kadencje." Akurat ostatni punkt winien być wszystkim jasny jak dwuinstancyjność postępowania.

Skłonność Lecha Wałęsy do wzniecania rewolucji daje o sobie znać zawsze, wszędzie i nie uchodzi niczyjej uwadze, co może skłaniać do przypuszczeń, że byłemu prezydentowi powinno być po drodze z Pawłem Kukizem. Jednakowoż słynny rockman nie jest politycznym ideałem: "On ma diagnozę dobrą, tak jak miał Palikot. Ma dobrą diagnozę, natomiast leczenie nie bardzo." Idea jednomandatowych okręgów wyborczych spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem Wałęsy: "Nie, bo to jest złe rozwiązanie." Gość Konrada Piaseckiego najbardziej zawierza swoim projektom.

Mam swoją koncepcję

Pytaniem kluczowym, zasadniczym i najtrudniejszym jest "Kto wygra wybory?". Lech Wałęsa opowiada się po jednej stronie, acz daleko do spontaniczności i pełnego przekonania czołowego opozycjonisty: "Wygra jednak Komorowski dlatego, że... rozsądek. Natomiast Komorowski musi być zmuszony do "remontowania" tych wszystkich rzeczy." Mówi nawet: "Wie pan, mnie się też nie podoba tak, jak Kukizowi i innym. Mnie się to nie podoba..." Co najciekawsze, to powód, który sprawia, że Wałęsa może oczekiwać najbliższej niedzieli ze spokojem: "Dlatego, że jedna koncepcja i druga pasuje mi." Nie znaczy to, iżby odczuwał lęki jakieś przed Andrzejem Dudą: "Nie, dlatego że wie pan... Dlatego że on będzie prowokował, niszczył, denerwował, ale i tak wejdziemy na to, co ja proponuję, bo to jest jedyne rozwiązanie dla polskiej demokracji." Jak by nie było, kandydat Prawa i Sprawiedliwości w przypadku swojej wygranej, nie powinien oczekiwać telefonu z gratulacjami od Lecha Wałęsy: "Ja nie jestem formalistą" - i dodaje - "Może przyjąć, może nie przyjąć... Ja nikogo nie proszę, ja mam swoją koncepcję, ja ją realizuję niezależnie od tego, kto gdzie siedzi."

*******

Lech Wałęsa sprawował urząd prezydenta RP w latach 1990-1995. Na stanowisku głowy państwa zastąpił generała Wojciecha Jaruzelskiego, który po roku ustąpił wobec nikłej aprobaty społeczeństwa dla jego osoby. Wybór pezetpeerowskiego kandydata był niemal matematyczną ironią losu: "wybrany przez Zgromadzenie Narodowe przewagą dwóch głosów (wybór poparło 270 spośród 537 biorących udział w głosowaniu członków ZN; do wyboru była potrzebna większość bezwzględna, czyli 269 głosów)" (cyt. za Wikipedia).



źródło: RMF24

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.