Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

50891 miejsce

Lech Wałęsa: Nigdy nie donosiłem na kolegów

Gościem Radia Zet był czołowy opozycjonista doby PRL, założyciel "Solidarności", prezydent RP w latach 1990-1995. Lech Wałęsa nie jest skłonny budować drugiej Turcji, znów docenia prezydenta Obamę i ubolewa nad paszkwilami na swoją osobę.

Lech Wałęsa, prezydent RP w latach 1990-1995. By Sławek (Wałęsa Lech) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons licencja: CC3.0 / Fot. SławekPrezes Kaczyński lewą nogą wstaje

Monika Olejnik przypomina swojemu gościowi jego pamiętne słowa o budowaniu drugiej Japonii. Tym samym czyni porównanie do pomysłu Jarosława Kaczyńskiego o Polsce kształtowanej na wzór turecki. Lech Wałęsa nie jest skłonny zgadzać się z tak zarysowaną analogią: "Nie wolno palm przenosić na biegun północny, nie wolno przenosić moich stwierdzeń, które były drugiego dnia strajku, kiedy informowałem cały świat - zobaczcie, tu się zaczyna koniec komunizmu." W ogólności podoba się byłemu prezydentowi kraj nad Bosforem, jednak tamtejsze rządy nie zyskują jego przychylności. Uwagę, że prezes Kaczyński jest zachwycony tureckim modelem władzy kwituje krótko: "Prezes Kaczyński lewą nogą wstaje inaczej i prawą." Pewna rozbieżność poglądów polityków jest więc oczywista.

Stany Zjednoczone były taką deską ratunku

Niezmiernie ciekawa jest kwestia rozmowy Lecha Wałęsy z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Spotkanie takie miało miejsce podczas wizyty Baracka Obamy w Polsce przy okazji uroczystości uświetniających Święto Wolności. Jak mówi gość Moniki Olejnik: "Więc mówiłem o tym, że trzeba robić wszystko żeby odzyskać przewodzenie Stanów Zjednoczonych w temacie polityczno-wartościowym, bo Stany na dziś przewodzą militarnie, nie ma wątpliwości, ekonomicznie słabną, a moralno-politycznie nie przewodzą i nikt nie przewodzi. Kiedyś Stany Zjednoczone były taką deską ratunku, taką ostatnią nadzieją, gdy się świat walił. Przez te wojenki różne, no straciły tą pozycję, świat dzisiaj nie ma przywództwa. I mówiłem o tym, że spodziewałem się, że prezydent Obama odzyska przywództwo. Ale jak posłuchałem go, jakie on ma też problemy i kłopoty i jak to wszystko interpretuje to muszę powiedzieć, że to wybitny polityk, naprawdę wybitny polityk, późno to mówię, ale tak go oceniłem." Zdaje się, że Obama został potraktowany ulgowo, wbrew wcześniejszym zapowiedziom Lecha Wałęsy.

Dziennikarka zwraca uwagę, iż wedle jej obserwacji, nie zauważono większego zadowolenia prawicy z wystąpienia Baracka Obamy. Nadmieniła nawet, że nie wszystkich przekonują słowa Obamy, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm. Lech Wałęsa zgadza się w jakiejś mierze z Moniką Olejnik: "No wie pani, bo właściwie nie, no bo przecież nie można stawiać na trochę w ciąży. To było trochę wolności, to był kierunek wolności. Natomiast pełna wolność była wtedy, kiedy rozbiliśmy koalicję Jaruzelskiego." Nazwisko generała rodzi dalsze zapytanie o prezydenturę Jaruzelskiego. Czy mógł znaleźć się ktoś inny na jego miejsce w 1989r.? "Nie, takiej możliwości nie było, kto to mówi, to jest, to działa, to źle chce dla Polski, musiałoby dojść do konfrontacji zbrojnej. To by wtedy, a czy byśmy wygrali? No 13 grudnia pokazał jacy silni jesteśmy" - odpowiada Wałęsa.

Ja reprezentowałem tamtą "Solidarność"

Dzisiejsi związkowcy czują się pomijani wobec historii i narodu dla którego oddali się równie bezgranicznie jak pierwsi założyciele "Solidarności". Takie pretensje wyraźniej zaznaczyły się przy okazji obchodów dnia 4 czerwca. Piotr Duda ubolewał, że koperta z zaproszeniem opatrzona była jego nazwiskiem, ale nie zwrócono na niego uwagi jako na przewodniczącego NSZZ "Solidarność": "No wie pani, to są takie małe niezręcznością, a psują duże sprawy" - zdać się może, że minione 25 lat wciąż żyje żywą pamięcią. To świat zupełnie inny od wspomnień pielęgnowanych przez historyków. Różny tak dalece, iż nadal nie zapisało się w powszechnej pamięci przekonanie o "Solidarności" innej, aniżeli pod czujnym okiem Lecha Wałęsy: "Bo to jest to inna Solidarność, to przecież wiemy, a to chodzi o tamtą "Solidarność", na której czele ja stałem i ja tam byłem i ja reprezentowałem tamtą "Solidarność", a nie tą Solidarność, mimo że czuję sympatię i chciałbym im maksymalnie pomagać, ale jednocześnie zauważmy tą różnicę."

Nigdy nie donosiłem na kolegów

Historia polskich przemian i "Solidarności" jest też znaczona niejasnościami, przemilczeniem, swoistymi białymi plamami. Monika Olejnik dostrzega tą drugą stronę wspólnych dziejów i zapytuje o wciąż niewyjaśnioną zagadkę agenta "Bolka", który miał być tajnym współpracownikiem peerelowskich Służb Bezpieczeństwa. Tym tajemniczym człowiekiem miał być Lech Wałęsa. Zapytany przez dziennikarkę odpowiada: "No proszę panią, no przecież muszą coś mówić to po pierwsze, po drugie stosowałem metody walki takie, aby skutecznie doprowadzić kraj do wolności i doprowadziłem. Jeśli ktoś był lepszy to mógł zająć moje miejsce, proszę uprzejmie." Neguje wartość takich doniesień, tym bardziej w odniesieniu do książki Sławomira Cenckiewicza w której przedstawiono pewne fakty w nierzetelny sposób. "Wałęsa. Człowiek z teczki" to biografia, która rozmija się z rzeczywistością, o czym były prezydent wie najlepiej jako główny zainteresowany: "Proszę panią zaraz, zaraz, tylko żeby w tej biografii był chociaż jeden element prawdziwy to bym w ogóle to, a tam nie ma żadnego elementu prawdziwego. Nigdy takie zdarzenia, które tam są opisane nie miały miejsca, no wie pani, czy można na to pozwolić? Nigdy nikogo nie pobiłem, nigdy nie miałem noża, nigdy nie powtarzałem żadnej klasy, ani niczego, no wie pani, nigdy nic nie ukradłem, no jak można taki paszkwil napisać. (...) Nigdy nie donosiłem na kolegów." Monika Olejnik zapytuje wprost, kto był "Bolkiem": "Przecież pani widziała chyba dokumenty, to była afera przeciwko mnie, to była akcja przeciwko mojej działalności, a na początku to był aparat, który mnie podsłuchiwał, z tego co ja widzę, tak nazwano, kryminalny." Póki co, wszelakie zarzuty podnoszone wobec osoby byłego prezydenta, a dotyczące jego rzekomej współpracy z SB, są niepotwierdzone lub uznawane za dawne manipulacje, prowokacje i inne działania mające zdyskredytować czołowego działacza niepodległościowego i solidarnościowej opozycji.

źródło: Radio ZET

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.