Facebook Google+ Twitter

Lech Wałęsa: Palikot stracił u mnie wszystko

Lech Wałęsa jest ostatnio niezwyczajnie aktywny, rozchwytywany, wręcz przeżywa drugą młodość. Jako Gość Radia Zet i Moniki Olejnik chętnie omówił po raz wtóry kwestie uchwały ws. kanonizacji Jana Pawła II, pałowania związkowców i heroizmu.

 / Fot. By Jarle Vines (Own work) [CC-BY-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia CommonsNajwięcej kontrowersji i głosów przeróżnych przysporzyła w ostatnich dniach propozycja PSL, odnośnie uchwały w sprawie kanonizacji Jana Pawła II. Lech Wałęsa ma w tej kwestii wyrobioną opinię: "Wie pani należeć to należy się Ojcu Świętemu, bo jednak wielka postać, wielkie przeobrażenia, ale dyskusja taka, jest naprawdę to obrzydliwe." Monika Olejnik zwraca uwagę, że najgorliwiej swój sprzeciw wyrażał jego "ulubieniec", czyli Janusz Palikot. Jak można było się spodziewać, lider Twojego Ruchu popadł w niełaskę: "I dlatego wszystko stracił u mnie, co można było posiadać."

Dziennikarka podsuwa myśl, że uchwała w swoim brzmieniu, mogłaby zakreślać całokształt wiekopomnego dzieła papieża jako człowieka, który pomógł obalić komunizm i zasłużył się w sferze mniej związanej ze stanem duchownym. Tym samym posłowie niewierzący mogliby uznać to za zgodne z ich światopoglądem. Prezydent Wałęsa przyznaje, że brak złotego środka: "No tak, no coś nie mają przywódcy nasi wyczucia, co można, co nie należy. Trzeba wcześniej jednak być przygotowanym na takie akcje." Niemniej fakt, że Jan Paweł II przyczynił się do zakończenia rozdziału zwanego komunizmem jest bezsprzeczny: "No wie pani, nie przesadzajmy, pewno, że bez Ojca Świętego długo, długo jeszcze komunizm by istniał i prawdopodobnie końcówka była krwawa, ale dowód mamy na to, że na Kubie jeszcze bardziej, po naszych doświadczeniach i bardziej popracował, no i co." Zaś kłótnie nad wielkim Polakiem i jego dokonaniami są w rozumieniu Lecha Wałęsy budujące i potrzebne: "Muszą być takie dyskusje, muszą być kłótnie abyśmy poznali nowych polityków, nie tych starych, tylko nowych polityków i nowe pomysły, jak urządzić Europę, jak urządzić globalizację. Bez takiej dyskusji, bez takich Palikotów no to byłby nie do końca dobre. Prezydent sprawia wrażenie człowieka znudzonego pytaniami, które zna równie dobrze jak odpowiedzi.

Wiadomo już, że Lech Wałęsa nie odda swojego głosu w wyborach do europarlamentu na Annę Fotygę, ani na Henrykę Krzywonos. Co do Jolanty Szczypińskiej jest jeszcze bardziej stanowczy: "Nie ma mowy." Jednak zapytany o Janusza Lewandowskiego odpowiada: "No, bliżej." Jednakowoż Monika Olejnik usiłuje wykazać Wałęsie jego sympatie propisowskie i nadmienia, że w sondażach odnotowuje się bardzo wysokie szanse partii Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent przyznaje: "To jest możliwe dlatego, że społeczeństwo jest zaniepokojone, nie bawi się w jakieś zawiłości tylko żąda czytelniejszych wypowiedzi, propozycji, a już mniej wnika czy to lepsze, czy gorsze, ale czytelniejsze. I tym wygrywa PiS, bo jest po prostu czytelniejszy." Siła Kaczyńskiego tkwi w umiejętnym przedstawianiu negacji, w populizmie, w demagogii, zaś brak mu mądrości i przewidywalności na miarę premiera Donalda Tuska.

Zdanie Lecha Wałęsy na temat spotu za 7 milionów złotych jest już znane, więc potwierdza tylko, że jest człowiekiem oszczędnym i odżegnuje się od takich pomysłów: "Jestem sknerą, rzeczywiście, ja bym tego nigdy nie zrobił. No, ale no wie pani, no ja, to ja." Zastrzega się przy tym: "Nie jestem dzisiaj decydentem, więc nie wiem, może znaleźli jakieś wielkie pieniądze, a te pieniądze uruchomią jeszcze większe, no czymś tam się kierowali. Ja nie wiem czym, będę też śledził, jak to przełkniemy."

Powrót do "Solidarności" zasadza się na tym, że legenda związków zawodowych chce czytelnego i wyraźnego układu dla swojej osoby. Tam, gdzie jest wszystko w porządku, tam Wałęsa wyrazi aprobatę, a w miejscu, które wymaga prac i naprawy, chce bez przeszkód zaznaczyć swój sprzeciw. Białe to białe, a czarne to czarne. Wizje Lecha Wałęsy są intrygujące i cechują się pewną złożonością, jak też wysokim stopniem abstrakcyjnego myślenia. Monika Olejnik zapytuje o związki zawodowe przyszłości i przypomina, że prezydent chce, aby "zwinąć sztandar „Solidarności”, że związek nie powinien być pod tym sztandarem": "Tak, tylko wie pani, tylko że moje dążenie od początku, też i u pani mówiłem jest takie, że opracujemy programy, komputery mamy na tyle dobre, że w przyszłości będziemy się, wszystkie problemy rozwiązywać w trójkącie równobocznym. I jeden bok będzie związek zawodowy, drugi właściciele środków produkcji, trzeci administracja do rządu włącznie. I będziemy siadać na różnych wysokościach w gminie, w mieście, w państwie i będzie pierwsze pytanie - jaki komputer pomaga nam byśmy się dogadali, jak załatwimy komputer, czy każda z tych, czy każdy ten bok ma swój CD-rom, z żądaniami, z problemami. Jest, wrzucamy, pytanie jest w ilu wersjach ma być rozwiązanie." Uff, nawet Philip K. Dick byłby onieśmielony.

Wiele nieprzychylnych głosów dla Lecha Wałęsy zaistniało za sprawą jego wypowiedzi o "pałowaniu" związkowców. Co i rusz musi się tłumaczyć: "Proszę panią, ja, nie, no oczywiście, nie, nie, nie, proszę panią wtedy jak pani wie chodziło, był bój o mistrzostwa w piłce nożnej w Polsce i związek chciał zbojkotować to, chciał przeszkodzić w tej imprezie i ja żeby zatrzymać ich rzuciłem szokową terapię mówiącą o pałowaniu. (...) mówiłem tylko po to żeby zatrzymać szaleńców." Stara się uzmysłowić potrzebę chwili przywołując ulubione skojarzenia z jeździectwem: "Ale ja robię takie chwyty, jak proszę panią, pani chce konia pędzącego zatrzymać to pani go musi dogonić. I ja żeby i dopiero usiąść i wyhamować. I ja takie proste rzeczy stosuję."

Rozmówca Moniki Olejnik musi wytłumaczyć się jeszcze ze słynnego ratowania świętego obrazu z włoskiej ubikacji. Dziennikarki twierdzi, że "ukradł Matkę Boską z Palermo". Lech Wałęsa przedstawia swoje stanowisko w sposób, którego nie sposób obalić: "Proszę panią, nie, no ja, proszę pani, jak bym się czuł, jak musiałem tyłek wypiąć, no wie pani! No tak to było umieszczone, że to, to było nie do wytrzymania, no nie do wytrzymania, dlatego przewiesiłem do salonu i powiedziałem panom, jak tak szanujecie to ja ją zabieram. (...) Ja jestem praktykującym, grzesznym, ale praktykującym i nie mogę obrażać, obrazu nawet." Efektowne oswobodzenie Matki Boskiej jest znamienne dla charakteru prezydenta.

Radio ZET

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A czy poza JKM i JK są jeszcze jacyś politycy "stabilni"...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wałęsa wart Palikota. Obydwaj "niestabilni".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.