Facebook Google+ Twitter

Lech Wałęsa: Trzeba zabrać pieniądze partiom politycznym

Symbol obalenia komunizmu i legenda "Solidarności" rozmawiał z Konradem Piaseckim w "Kontrwywiadzie RMF" m.in. o kapitalizmie i wydatkach na Nagrodę Solidarności.

 / Fot. SYLWIA DĄBROWA/polskapresseSpot promujący Polskę za 7 milionów złotych budzi u Lecha Wałęsy rozbawienie połączone z ostrożnością. Zaznacza, że jest oszczędny w wydawaniu pieniędzy własnych i państwowych. Jego pokaźne konta zaświadczają przy tym o umiłowaniu kapitalizmu, który jest w swojej istocie myślą niejednorodną: "Wie pan, żeby wystartował kapitalizm, to na początku na wiele rzeczy go nie stać. Ponieważ my mieliśmy taką sytuację, że komunizm upadł, trzeciej drogi nie było, to został kapitalizm. Więc należało mu pozwolić powstać, a kiedy powstał i okrzepł, to teraz można mu się trochę dobrać." Nie jest jednak rozrzutny i puszczający miliony samopas, dlatego chce przypomnieć tych, którzy onegdaj zdążyli się dorobić jakby łatwiej: "Proponowałem, żeby założyć księgę polskiej przebudowy i wszystko, co się działo, zapisać - te najważniejsze elementy. (...) Ale zgadzaliśmy się na to z myślą, że kiedyś, kiedy to wszystko się unormuje, to zwrócimy się do tych kapitalistów, którzy dostali za darmo: 'no słuchajcie, fajnie, dobrze, postawiliście na nogi, przeżyliśmy, ale teraz podzielcie się trochę z tymi, którym się nie udało'." Lech Wałęsa wydaje się jednak być rozczarowany polskim kapitalizmem.

Konrad Piasecki pyta, czy Lech Wałęsa zapowiadając powrót do "Solidarności" chciał tylko zażartować czy może pokusił się o prowokację. Prezydent odpowiada: "Nigdy nie odchodziłem, ale parę rzeczy mi się nie podobało. Nie podobało mi się np. kiedy organizowaliśmy mistrzostwa w piłkę nożną to "Solidarność" próbowała to zakłócić. I dlatego wtedy krzyknąłem, żebym spałował. Chciałem szokowo zatrzymać ich." Wie o czym mówi, wszak zna środowisko od podszewki: "Jak pan chce zatrzymać konia, który ucieka to pan musi biec tak szybko jak on. Usiąść na niego i go wyhamować." Podkreśla hippiczny kontekst, że jest to pewną taktyką. Lech Wałęsa mówi jeszcze raz, że w "Solidarności był zawsze i pozostał: "Nigdy z niej nie wychodziłem, natomiast nie podobały mi się pewne działania i jako ojciec "Solidarności" musiałem i szokowo, i w różny sposób trochę próbować wpływać na zachowania "Solidarności" - raz zręcznie, raz mniej zręcznie, ale zawsze sercem byłem z "Solidarnością"." Stał się nietypowym rewolucjonistą. Nie zaczynał od wyrastania z romantycznego socjalizmu, ale dąży do niego starając się pozostawić nieudany system: "Nie o taki kapitalizm walczyłem" - jego wizja jest diametralnie różna od tego co powstawało w ostatnich latach na naszych oczach - "Kapitalizm, który ma kapitał, tworzy kapitał, ale tym kapitałem się sprawiedliwie dzieli z masami pracującymi." Świetlane perspektywy mają być zapewne namiastką "trzeciej drogi", jakiej nie znajdował Wałęsa w czasach opozycyjnej walki.

Prezydenta zapytano czy będzie "obchodził szerokim łukiem" rocznice, jak 10-lecie wejścia do Unii Europejskiej, i 25-lecie 4 czerwca, czyli Święto Wolności: "Obchodził i łukiem też, dlatego że w dalszym ciągu nie rozumiemy się. Przecież inne interesy były, kiedy był układ: państwo, kraj, a inne interesy, inne programy, inne struktury potrzebne są, kiedy budujemy ze wszystkich państw europejskich w wielu tematach jedno państwo: Europa. (...) Na razie idzie to za wolno i to może doprowadzić do niekontrolowanych rewolucji w Europie."

Rozmowa kończy się tak jak jej początek, czyli pytaniem o spot, którego produkcja kosztowała 7 milionów złotych. Lech Wałęsa wyraża swoją dezaprobatę dość stanowczo: "Trzeba zabrać pieniądze partiom politycznym, trzeba zmienić ordynację wyborczą, trzeba zmienić regulamin Sejmu i wtedy ruszymy z prawdziwą budową." Trzeba też przyznać, że to dość radykalne koncepcje. Poza tym, Wałęsa nie widzi także potrzeby w wydawaniu miliona euro na nagrodę "Solidarności": "Uważam, że nie warto, ale to nie ja daję. Ja daję znacznie mniej." Chce by dobrze go zrozumiano: "Nagroda mi się podoba (...) Tylko to jest wielka nagroda, gdzie aż taką wielką nagrodę ktoś, kto na to zasługuje, to ja mam wątpliwości." Człowiek, któremu zarzucano kąpiele w złotych wannach i rozmiłowanie się w egzotycznych krajach sprawia wrażenie zatroskanego o los każdej złotówki. Złośliwi powiedzą, że to syndrom Sknerusa McKwacza.

źródło: RMF24
















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Trzeba zabrać pieniądze partiom politycznym, trzeba zmienić ordynację wyborczą, trzeba zmienić regulamin Sejmu i wtedy ruszymy z prawdziwą budową."

Czysta, krystaliczna mądrość ze słów pana prezydenta się ujawnia.

Tylko biorąc pod uwagę fakt, że to partie polityczne decydują o tym, kto jest w Sejmie, a Sejm decyduje o swoim regulaminie, ordynacji wyborczej i pieniądzach dla partii politycznych, mądrość ta niczym para w gwizdek zostaje spożytkowana.

Pogwizdać sobie zawsze można...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fidel Castro - romantyczny bohater, Che Guevara - romantyczny bohater, Salvador Allende - romantyczny bohater, (...) Lech Wałęsa - ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kapitalizm, który ma kapitał, tworzy kapitał, ale tym kapitałem się sprawiedliwie dzieli z masami pracującymi " - mówi Wałęsa.

Przypomniały mi się lata studiów... tak jak bym "Ekonomię socjalizmu" czytał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.