Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54736 miejsce

Lechia - Legia 1:2. Serbowie w rolach głównych

Dzięki zwycięstwu nad gdańszczanami, podopieczni Jana Urbana utrzymali swoją przewagę nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze i coraz śmielej zaczynają myśleć o mistrzostwie Polski.

 / Fot. PAP/Piotr WittmanTo spotkanie przez wielu znawców futbolu było zapowiadane jako pojedynek dwóch obecnie najlepszych strzelców ligowych. Z jednej strony młody Abdou Razack Traoré, z drugiej - wiekowy Danijel Ljuboja. Obaj, kolejno z sześcioma i ośmioma golami, przewodzą w klasyfikacji strzeleckiej. Mecz ten był szczególny z jeszcze jednego powodu - to właśnie w Gdańsku Legia przegrała w zeszłym sezonie mistrzostwo Polski i teraz chciała się za to niepowodzenie zrewanżować.

Od początku oba zespoły nastawiały się na twardą i szybką grę. Już w 12. minucie w polu karnym przez Rafała Janickiego sfaulowany został Jakub Kosecki. Młody gracz atakując lewą stroną chciał zejść na prawo, ale uniemożliwił mu to interweniujący obrońca gospodarzy i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki pewnym krokiem podszedł Ljuboja i... nie trafił. Doświadczony gracz dał się nabrać na sztuczkę Michała Buchalika, który zamarkował próbę rzutu w lewą stronę, po czym wykonał ruch w przeciwnym kierunku i obronił strzał Serba. Chwilę później napastnik warszawskiej drużyny mógł się zrewanżować za swoje niepowodzenie, ale jego mocny strzał znów został zatrzymany przez bramkarza. Po upływie kwadransa, bardzo dobrą piłkę w polu karnym do Mateusza Machaja zagrał Traoré, ale pomocnik gospodarzy źle przyjął futbolówkę i ta mu odskoczyła. Była to pierwsza tak groźna akcja pod bramką przyjezdnych. W 35. minucie po raz kolejny Ljuboja próbował zaskoczyć Buchalika, ale i tym razem to bramkarz wyszedł z tej sytuacji obronną ręką. Kilka chwil później za sprawą Miroslava Radovića było już jednak 0:1. Ivica Vrdoljak zagrał piłkę w pole karne, którą głową uderzył Jakub Rzeźniczak. Po jego strzale ta odbiła się od poprzeczki i spadła pod nogi "Rado", któremu nie pozostało już nic innego, jak tylko umieścić ją w bramce. Była to ostatnia tak dogodna sytuacja w tej części spotkania i do przerwy legioniści prowadzili 0:1.

W drugiej połowie pierwsza akcja zagrażająca bramce przeciwnika miała miejsce dopiero w 64. minucie. Ljuboja po raz kolejny stanął "oko w oko" z Buchalikiem i znów przegrał ten pojedynek. Pięć minut później było już jednak 1:1. Fantastycznie w polu karnym zachował się Traoré, który bez trudu ograł Artura Jędrzejczyka i Iñaki Astiza i posłał piłkę do bramki, obok interweniującego Dušana Kuciaka. W 71. minucie ładnie zza pola karnego strzelił Kosecki, ale odchodząca piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki. Kilka sekund później Legia znów wyszła na prowadzenie. Strzelcem gola okazał się Ljuboja, który najwyraźniej miał już dość nieudanych strzałów. Akcję zapoczątkował Radović, który podał do "Kosy". Ten jednak nie poradził sobie z bramkarzem i uderzył prosto w niego. Do odbitej piłki dobiegł "Miro", zagrał do Ljuboji, który tym razem się nie pomylił. Był to ostatni gol tego spotkania i Legia zdołała pokonać Lechię 1:2.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.