Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1449 miejsce

Leczenie uzależnień

Aby wyjść z uzależnienia, potrzebna jest przede wszystkim silna wola. Szczęśliwi nieliczni taką posiadający, albowiem sami sobie poradzą! Wszyscy inni muszą czekać na wyciągniętą pomocną dłoń. Na końcu świata unosi się jedna z nich...

Klasztor Thamkrabok, Tajlandia / Fot. Bartek SerafinNa terenie Polski istnieje największa na świecie pozarządowa organizacja lecząca ludzi z uzależnień. Przez Monar przewija się rocznie 20 tysięcy osób. Skuteczność terapii w dużym stopniu zależy od zdolności pacjenta do wyrwania się z patologicznego środowiska.

Program Monaru zakłada odizolowanie osoby uzależnionej na okres co najmniej 6 miesięcy. Czym dłużej delikwent pozostanie pod opieką specjalistycznego oddziału, tym większe szanse na skuteczną terapię. Oprócz zajęć psychologicznych rekonwalescenci pracują na rzecz społeczności, resocjalizując swoje zachowania.

Niewiele osób wie, że leczenie uzależnień można także przeprowadzić poza terenem Rzeczypospolitej Polskiej. Jedną z alternatyw jest zakon mnichów buddyjskich w centralnej Tajlandii. Położony w bajkowej scenerii klasztor słynie z wyjątkowo skutecznej terapii. Oparty na ziołach proces leczenia wspomagany jest praktyką buddyzmu. Kuracjusze piją ziołowe napary i wywary, spożywają sproszkowane rośliny oraz codziennie korzystają z sauny parowej, która także bazuje na ziołowej miksturze.

Cały proces detoksykacji organizmu oparty jest wyłącznie na zbieranych przez mnichów ziołach. Minimalnym okresem odtrucia i wyczyszczenia organizmu są dwa tygodnie, choć zalecany jest pobyt co najmniej 6 tygodniowy. Klasztor położony jest w ustronnym miejscu otoczony górami i buszem, co utrudnia dostęp do używek. Palmy kokosowe, bananowce, małpy i przepiękne pasmo górskie tworzą klimat, pozwalający docenić piękno i bogactwo natury, zastanowić się nad sensem istnienia, umożliwiający odnalezienie swoich pasji. Po odtruciu pacjentom oferowany jest program, w którym poznają praktyki buddyjskie oraz mogą się przyłączać do prac wykonywanych przez mnichów.

Buddyzm w świadomości zachodniej funkcjonuje jako religia, choć niezupełnie spełnia jej wszystkie kryteria. W odróżnieniu do innych wyznań nie ma tutaj wiary w boga. Praktyka polega na sztuce medytacji, czyli doskonaleniu koncentracji umysłu, a jej celem jest osiągnięcie zrozumienia. Siedząca w pozycji lotosu osoba koncentruje się na własnym oddechu, odganiając napływające myśli. Inną metodą jest medytacja wglądu, w której przywołana sytuacja z życia analizowana jest pod możliwie najszerszym kątem. Wyglądająca na pogrążoną w modlitwie osoba praktykuje de facto koncentrację i cierpliwość. Bliżej więc buddyzmowi do szkoły filozoficznej, niż do religii. Ponadto praktykujący buddyzm nie musi wyrzekać się swojego chrześcijaństwa.

Klasztor Thamkrabok poszczycić się może wyleczeniem ponad 100 tysięcy pacjentów. Choć nie jest to duża placówka, równocześnie korzystało z niej już nawet ponad 600 osób. W przeciwieństwie do Monaru, wszyscy leczeni są w jednym miejscu. Połączenie terapii z praktyką buddyzmu daje wyjątkowo pozytywny efekt socjologiczny, dzięki któremu zaledwie niewielki odsetek wraca do dawnych używek, co czyni efekt rehabilitacji wyjątkowo trwałym.

Zakon przyjmuje osoby z różnymi problemami. Gros z nich to alkohol i narkotyki, choć obecnie pomoc otrzymają także pracoholicy, czy osoby uzależnione od gier komputerowych. Pobyt w klasztorze i praktyka buddyzmu są skuteczne także dla osób z syndromem wypalenia zawodowego.

Choć zakon pomaga uzależnionym nieodpłatnie, to koszt przelotu do Tajlandii ogranicza dostępność kuracji. Thamkrabok jest jednak wartą rozważenia alternatywą dla osób, dla których dotychczasowe terapie okazały się nieskuteczne. Od niedawna zakon wspierany jest przez dwóch polskojęzycznych mnichów, co otwiera dostępność leczenia także dla kraju znad Wisły. Więcej informacji znaleźć można pod adresem internetowym www.wat-thamkrabok.org

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Wypalenie zawodowe"

Szewc bez butów chodzi.
W ramach walki z wypaleniem zawodowym mnichów jakiś program wymiany byłby przydatny. Ekipa z klasztoru znad Wisły do Tybetu i na odwrót.

Tylko co na to przełożeni "pracowników"..? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.