Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Krzysztof Olejniczak
Kamil Tasakowski
Wczoraj rozpoczęło się ogólnopolskie spotkanie młodzieży na Polach Lednickich. Tysiące młodych ludzi będą tańczyć, śpiewać i dawać dowody swojej wiary.
Już po raz dwunasty dominikanin, o. Jan Góra, zaprosił młodych ludzi na Pola Lednickie. Z całego kraju i zagranicy ściągają tłumy młodzieży, aby w miejscu pamiętającym chrzest Polski, tańczyć, śpiewać, bawić się i wspólnie wyznawać swoją wiarę. Poprzez zdjęcie symbolicznych masek ukażą także swoją prawdziwą twarz. Maski to jeden z wielu symboli, które pojawią się na spotkaniu. Uczestnicy otrzymają także dwie lednickie rybki, z których jedną podarują swojemu przyjacielowi.
Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(26)
Średnia ocen
(4.68)
Wiek: 27 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Ekspert działu Wydarzenia Lokalne
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Olga Aleksandrowicz 11.06.2008 17:18
Byłam na Lednicy raz, trzy lata temu. Był to okres moich wielkich duchowych przemian i długo uważałam to spotkanie za ważny czynnik mojej wewnętrznej odbudowy. Potem się nie składało, żeby tam wrócić. W końcu zupełnie bez związku ze spotkaniami lednickimi związałam się z dominikanami i dopiero wtedy zaczęły mi się otwierać oczy. Teraz widzę, że wybierając taki fundament, postawiłam dom na piasku. Lednica to wielkie emocje, gadżety, symbole i niewiele więcej. Prawdziwa wiara nie opiera się na emocjach. Prawdziwa wiara opiera się na wierze, a to nie zawsze musi być ciekawe i wiązać się wyłącznie z przyjemnościami. Pasjonaci spotkań lednickich często boją się przyznać, że tak naprawdę w kościele może być nudno, że można wielu rzeczy nie rozumieć. Przekaz Bramy III Tysiąclecia, rybek rozdawanych uczestnikom, ściągania masek itd. jest prosty, ale niestety w wierze w Boga - takiego czy innego - nie chodzi o to, żeby wszystko upraszczać. Wręcz przeciwnie, często trzeba sobie pewne rzeczy utrudniać, zadawać pytania - i to nie tylko te w rodzaju "czy wierzę w Boga?". Na Lednicy odpowiedzi są związane z psychologią tłumu.
Podsumowując, spotkania lednickie są, według mnie, słabym punktem dominikańskiego duszpasterstwa młodych. Wzbudzanie emocji jest proste, ale z tymi rozbudzonymi emocjami młodzi ludzie zostają sami. Prędzej czy później emocje opadają, a oni - a my - zostajemy z ręką w nocniku: co ja tu, do jasnej Anielki, robię?
Ewelina Krzaczkowska 09.06.2008 00:34
Kocham to miejsce. Byłam tam 5 razy. Teraz niestety dwa lata przerwy - rok temu nie byłam, w tym też nie. Rok temu z powodu sesji, w tym z powodów zdrowotnych. Aż żal i tęsknota ściska...
Autor usunął profil 08.06.2008 20:56
Pewnie zrobili milion fotek i nie są w stanie ich przerobić.
Alicja Karłowska 08.06.2008 19:42
...i tyle refleksji po tym wydarzeniu? A może coś więcej...?
Autor usunął profil 08.06.2008 17:11
'Chrzest Polski mnie nie interesuje.
Nie tańczę.
Śpiewam tylko na bani.
Bawię się różnie.
Wierzę w różne rzeczy.'
To z pewnością jest pan szczęśliwym człowiekiem
Marek Bonarski 08.06.2008 11:52
Nol, powszechnie wiadomym jest, że chrzest Polski był decyzją czysto polityczną, a "szaremu człowiekowi" nie bardzo się taka nagła zmiana wiary podobała - więc była wprowadzana "ogniem i mieczem". Bałwochwalstwo zaś jeszcze dość długo trzymało się na różnych terenach zanim ludność zintegrowała się z nową wiarą. Polska jako kraj przyjęła dobrowolnie chrześcijaństwo rękami swojego władcy, Polska jako ludność zamieszkująca te tereny została przymusowo schrystianizowana.
Marcin Świerczek 08.06.2008 10:21
przed chrztem było coś takiego jak obrządek słowiański, czyli kompromis pomiędzy chrześcijaństwem a pogaństwem. a chrzest oczywiście, że dla normalnych ludzi był narzucony, brutalnie wręcz.
Autor usunął profil 07.06.2008 16:02
Ostatnio natknąłem się na informację, że chrzest Polski nie został przyjęty tylko narzucony. Było coś takiego jak Wielkie Powstanie Słowiańskie 983 r. - zapomniana data.
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)