Pozycja materiału w rankingach:
4 października minął kolejny Międzynarodowy Dzień Ochrony Zwierząt. Na całym świecie w tym dniu jak i codziennie, ludzie krzywdzą zwierzęta z miłości i w dobrej intencji.
Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił – pisał w „Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry. Każde stworzenie sprawia, że w domu jest trochę weselej. Mała papużka spogląda na nas od czasu do czasu, kot wtula się w kolana, a pies robi maślane oczy by dostać ostatni kawałek naszej kanapki. Domowe zwierzęta czasem pozostają niezauważalne - siedzą w klatkach, śpią w kącie, zostają same w domu, ale bez nich w domu pozostałaby niewypełniona pustka. Kupując je, opiekując się nimi i dając im miłość stajemy się całkowicie odpowiedzialni za ich życie. Jednak nigdy fakt bycia "panem" nie obliguje nas do robienia im krzywdy. Niestety
Prison Break. Izolacja 24 godziny na dobę
Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.62)
Wiek: 27 | Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Łuniewska 12.10.2007 00:04
Ad1: Od kontrolowania rozmnażania się zwierząt są ich właściciele. Zwierzęta nie rozmnażają się cały rok, a w pewnych okresach i wystarczy je wtedy dobrze przypilnować. Kot, który całe życie siedzi w domu po co ma być kastrowany? Psy z reguły wychodzą na smyczy więc nie muszą być sterylizowane. A tak niestety jest. W schroniskach siedzą przede wszystkim porzucone psy.
Ad2: Akcja "rasowy=rodowodowy" to zwykła propaganda hodowców, którzy są przerażeni konkurencją. Równanie, które sobie wymyślili jest bezsensowne, ponieważ rasowe zwierze, to zwierze, które pochodzi od rodziców danej rasy. Jeśli skrzyżujemy dwa yorki to będą mieć miot yorków i beda to rasowe psy czy sie to komuś podoba czy nie. Rodowód to potwierdzenie pochodzenia psa/kota - a nie orzeczenie o rasowości.
Ja kupiłam kota rasowego od ludzi, którzy mieli w domu rodowodowe koty tej samej rasy - ale róznej płci. Gdyby zarejestrowali swoja działalność jako hodowlę - mialabym kota rasowego (wg równania) a ze nie zarejestrowali, to mój kot jest czym? dachowcem? nie jest rasowy? Jego rasowość byłaby inna gdyby wlasciciele założyli hodowle? To jest śmieszne.
I cuda wianki dzieją się w hodowlach - bo ludzie robią biznes. Rozmnażanie zwierząt nie wynika z miłości tylko z wizji zdobycia łatwych pieniędzy. To kasa za każde szczenie czy kocię i kasa za reproduktora, który przynosi wlascicielom kolo 2000zł za każdy spłodzony miot.
Hodowcy (np Goldenów) ciągle trąbią o dysplazji i innych chorobach, które mają podobno wszystkie psy pochodzące z pseudohodowli. Oni sami zapewniają 100% gwarancji, ze ich psy mają stawy A (wolne od dysplazji) i ze ta dziedziczna choroba dzięki rodowodom i potwierdzeniom zdrowia sie nie przenosi. Nasza Goldenka została więc kupiona z rodowodem i z super hodowli. Matka pełno medali, ojciec interchampion. Piękne psy, stawy jak z bajki, badani nawet dziadkowie. I co? U naszej suczki zdiagnozowana dysplazja stawu, u jej brata z miotu nawet dysplazja dwóch -a teoretycznie rodowód miał zapewnić psu zdrowie. Hodowli nie można nic zarzucić - bo byli super. Ale rodowód nie dał nic. Nie można więc zarzucać komukolwiek złego traktowania zwierząt - bo zdarza się to w hodowlach i pseudohodowlach. W pierwszych pomimo starań mogą rodzić się chore zwierzaki, w drugich zdrowe. Oba rodzaje mogą też zwierzaki krzywdzić. Nie można zamknąc całego problemu jakim jest rasowość w jednym tak idiotycznym równianiu.
Marta Wieszczycka 07.10.2007 21:00
Okiem prawnika:
Porzucanie psów i kotów jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny (do 720 000 zł), karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (a w przypadku przywiązania zwierzęcia do drzewa na odludziu, co można zakwalifikować już pod szczególne okrucieństwo, do 2 lat więzienia).
Jedyny problem, to uświadomienie tego faktu prokuratorom i sędziom.
Z tego powodu Anna nie mogła dopisać porzucania zwierząt do "legalnych krzywd".
--
Swoją drogą nie wszystkie wymienione zachowania są tak naprawdę w Polsce legalne.
Np. zgodnie z art. 5 ustawy o ochronie zwierząt "Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania".
A ustawowa definicja humanitarnego traktowania brzmi "traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę".
Opisy trzymania rybek w kulach, gdzie biedne zwierzęta przez cały czas duszą się z braku tlenu w wodzie, spokojnie podpadają pod niehumanitarne traktowanie. Pytanie tylko, czy jesteśmy już wystarczająco cywilizowanym społeczeństwem, żeby przyznać prawo do humanitaryzmu rybce. Nasze prawo je przyznaje.
--
Swoją drogą żenujące są tłumaczenia właścicieli sklepów akwarystycznych, że trzymanie bojowników w malutkich kubeczkach to nic złego, bo tak wyglądają ich naturalne warunki życia.
Bojowniki na wolności żyją w płytkiej (ok. 20 cm), szybko nagrzewającej się (do 25-30 stopni) wodzie np. na polach ryżowych. A nie w miejscach, w których nie da się nawet rozprostować płetwy. A zmarznięte bojowniki w kubeczkach przez cały czas są skręcone w rulonik.
Natalia Klimczak 07.10.2007 16:45
+ Brawo,Aniu! Piękny, poruszający tekst!
Lucyna Rozlatowska 07.10.2007 16:08
+ Bardzo dobry, interesujący artykuł. Poruszyłaś ważny problem społeczny.
Marcin Nowak 07.10.2007 16:07
Dobre, świeże i potrzebne. Warto jeszcze raz przejrzeć ustalenia prawne. Za porzucanie psów i kotów na pewną śmierć powinny grozić gigantyczne grzywny i kary
Ewa Kowalska 07.10.2007 14:28
(+) Bardzo potrzebny tekst i co ważne, Twój autorski, a nie ściągnięty z internetu. Duży plus ! :)
Michał Tuszyński 07.10.2007 14:15
Bardzo dobry artykuł, większość ludzi niestety nie przejmuje się losem zwierząt i traktuje je jako maskotkę i ozdobę lokalu, nie wspominając o brutalach porzucających zwierzęta bo do schroniska za daleko. plus.
Urszula Agata Marczewska 07.10.2007 13:07
Duży plus w imieniu moim i kotów.
P.S. Kotkom moźna oczywiście podcinać pazurki - ale "końcówki", dojście do różowej części to normalne cięcie na zakończeniach nerwowych!!! To jest straszne.
Ze sterylizacją/kastracją jest różnie - bo jednak zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowań na różne choroby.
Marek Bonarski 07.10.2007 12:47
dobry tekst, przesłałem kilku znajomym ku nauce :)
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)