Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3506 miejsce

Legalne krzywdy naszych zwierząt

4 października minął kolejny Międzynarodowy Dzień Ochrony Zwierząt. Na całym świecie w tym dniu jak i codziennie, ludzie krzywdzą zwierzęta z miłości i w dobrej intencji.

Bianca - Maine Coon. / Fot. Anna ŁuniewskaCzłowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił – pisał w „Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry. Każde stworzenie sprawia, że w domu jest trochę weselej. Mała papużka spogląda na nas od czasu do czasu, kot wtula się w kolana, a pies robi maślane oczy by dostać ostatni kawałek naszej kanapki. Domowe zwierzęta czasem pozostają niezauważalne - siedzą w klatkach, śpią w kącie, zostają same w domu, ale bez nich w domu pozostałaby niewypełniona pustka. Kupując je, opiekując się nimi i dając im miłość stajemy się całkowicie odpowiedzialni za ich życie. Jednak nigdy fakt bycia "panem" nie obliguje nas do robienia im krzywdy. Niestety
"odpowiedzialni" właściciele mogą legalnie niszczyć swoim pupilom życie.

Szklana pułapka czyli trzymanie ryb w kulach

Każdy, kto choć raz odwiedził sklep zoologiczny, na pewno natknął się na małe bojowniki syjamskie trzymane w plastikowych kubeczkach. Bojowniki nie żyją w takich warunkach długo, bo są to mało wytrzymałe rybki, choć nie można zarzucać zwierzęciu słabej wytrzymałości, jeśli jest trzymane w ilości wody, jaka nam starcza do zalania filiżanki kawy. Innym gatunkiem, który niewątpliwie przez swój urok i długość życia jest kupowany częściej jest welon. Niestety często przez niewiedzę swoich właścicieli staje się przykładem rybiego ascety.
Ludzie kupują welonki najczęściej jako swoją pierwszą rybkę. Ponieważ mało ludzi decyduje się na umieszczenie w domu akwarium większego od telewizora, kupowane są najczęściej akwaria- kule, czyli okrągłe szklane pojemniki o pojemności od 2 - 5 litrów wody.

Welon, jak zresztą każda inna ryba, potrzebuje co najmniej 10 litrów czystej wody, aby normalnie funkcjonować. W kuli ciężko jednak zamontować filtr, a bez niego czystość wody pozostawia wiele do życzenia. Bez filtra i napowietrzenia rybki często pływają na powierzchni i łapią pyszczkiem bańki powietrza.
- Moja rybka tak potrafi cały dzień śmiesznie łykać powietrze – mówi 9-letni Tomek – śmiesznie, prawda?Mały Tomek, podobnie jak jego rodzice, nie zdaje sobie sprawy z tego, że ryba przez cały dzień dusi się, a ilość tlenu w wodzie jest zbyt mała, by mogła pobierać tlen przez skrzela.

Kolejnym problemem jest brak kątów, do których rybki uwielbiają się chować. Akwaryści uważają także, że brak socjalizacji z innymi rybami, niemożność chowania się oraz pływanie ciągle w kółko, sprawia, że ryby wariują i zachowują się jak w transie. Sprzyja też temu fakt, że szkło w kuli jest zaokrąglone, a widok ze środka całkowicie zniekształcony. Rybka nie widzi więc niczego w normalnym kształcie, a całe jej życie staje się męczarnią, podczas gdy dla właściciela jest ładną ozdobą mebli. We Włoszech trzymanie ryb w kulach jest zabronione.

Ami - Golden Retriever. / Fot. Anna ŁuniewskaPrison Break. Izolacja 24 godziny na dobę

Króliki i inne gryzonie są uroczymi stworzeniami. Klatki, jakie kupują przyszli właściciele są przerażająco małe, a co gorsze, króliki przesiadują w nich całymi dniami. - Dostępne w sklepach klatki dla królika są zbyt ciasne. - mówi sprzedawca sklepu zoologicznego w Katowicach - Króliki to bardzo ruchliwe i energiczne stworzenia, nie powinny przebywać w tak małych pomieszczeniach, a jeśli muszą, to powinny dziennie biegać po mieszkaniu co najmniej 3 godziny. - dodaje.

Tak naprawdę mało który królik lub świnka morska ma możliwość biegania po domu. Zwierzęta raczej trzymane są w klatkach całymi dniami, co powoduje, że stają się apatyczne i coraz bardziej leniwe. To samo tyczy się szynszyli, chomików i innych klatkowych zwierząt, których przestrzeń życiowa jest ograniczana do klatki o wymiarach 30x50cm. Właściciele niechętnie wypuszczają króliki i świnki bo te, jak to gryzonie, potrafią obrócić w drobny mak książki, gazety, obrusy, kable, plastikowe doniczki, papcie, dywany, buty i inne przedmioty, które spotkają się z ich zębami. Niestety, dopiero szkody obrazują właścicielom, że nazwa „gryzoń” nie określa tej grupy pupili bez powodu.

Kapitan Hook. Problem kocich pazurów.

Renata ma w domu swojego kota od 13 lat. Mimo że szaro-bury lokator zajada się najlepszym jedzeniem, śpi w łóżku i nawet nie dostał po uszach za zabicie już drugiej papużki, nie ma nawet imienia. Córeczka Renaty mówi, że nazywają go po prostu "kot".
Renatę zawsze denerwowało, że kot wszystko drapie, mimo że nigdy nie pofatygowała się o kupno specjalnego drapaka. Zabieg całkowitego usuwania pazurów – nielegalny w innych krajach – przeprowadził znany śląski weterynarz, za co Renata zapłaciła kilkaset złotych.
- Usunął kotu wszystkie pazury z przednich łapek i teraz ma takie – o, tu widać – łyse poduszki. No bo po co mu pazury? Ludzie w poczekalni wydzierali się na mnie strasznie. Że okaleczam zwierzę i takie tam. No, ale co miałam zrobić? Przecież tu chodziło o mój dom i dziecko. A ten jeden pazur wrasta. Chyba źle usunięty. O, a tego ma nie usuniętego w ogóle. Lekarz pominął ten pazur, pewnie nie zauważył, no i wyrósł taki wielki, to się śmiejemy z kota, że wygląda jak Kapitan Hook. - śmieje się właścicielka zwierzęcia.

Usuwanie pazurów kotom to krok, na który decyduje się po cichu sporo ludzi i to głównie przez wzgląd na swój dom. Zabieg okalecza zwierzę na stałe i nie polega, wynika z jego nazwy, na samym wyrwaniu pazurków. Gdyby chcieć zobrazować jak wygląda zabieg na człowieku, można by go opisać jako obcięcie palców na wysokości pierwszego zgięcia. Ekstrakcja pazurów nie jest jednak tylko zła przez sam wzgląd na etyczny aspekt zabiegu. Jedyną „bronią” kota są właśnie pazury służące mu także do chwytania, zaczepiania się, hamowania. Kot bez pazurów czuje się zwyczajnie bezbronny.

Seksmisja - kastracja i produkcja zwierząt

Sterylizacja zwierząt jest rzeczą powszechną. Przyjęło się bowiem, że dla własnej wygody powinno się kastrować wszelkiego rodzaju zwierzęta, które będąc płodnymi stają się dla właścicieli niewygodne. Czy jednak człowiek ma prawo okaleczać zwierzęta, narażać je na stres i ból pooperacyjny oraz pozbawiać „seksualności” z powodu ich naturalnych popędów czy fizjologicznych zachowań?

Ponieważ rynek hodowlany gwałtownie się rozwija, podczas, gdy jedni kastrują swoje zwierzęta, inni masowo je rozmnażają. W Polsce od 2003 roku trwa akcja wszczęta przez miłośników zwierząt i właścicieli legalnych hodowli „Rasowy = rodowodowy”. Akcja propaguje rozmnażanie zwierząt tylko i wyłącznie w hodowlach, gdzie wszystkie zwierzęta mają rodowody, biorą udział w wystawach i są pod okiem związku kynologicznego.
Niestety, prawdziwe i legalne hodowle również bywają okrutne dla swoich zwierząt. Podczas gdy psy-reproduktory nie boleją nad swoją sytuacją, suczki lub kotki, są przemęczane ciągłym rodzeniem młodych.
Miłość do zwierząt czy dobry biznes?

Gladiator czyli walki psów
Atos - Culde L` Bury / Fot. Anna Łuniewska
Psy kochają człowieka bezgranicznie i ufają jego pomysłom. Pitbulle, amstaffy, dogi niemieckie, dobermany i kilka innych ras to psy, które są uważane za agresywne. Błędne przekonanie o łatwości wychowania takiego psa, brak konsekwencji w wychowywaniu i pomijanie aspektu silnej dominacji czworonoga, może mieć skutki przejawiające się w agresji. Podczas gdy mądrzy właściciele potrafią wychować pitbulla na zwierzę o usposobieniu słodkiego pudelka, inni starają się wzbudzać w tych psach ich najbardziej utajone instynkty.

Walki psów – nielegalne na całym świecie – również są sportem, którego zwierzę może nie odczuwać jako krzywdę. Instynkt psów przyzwyczajanych do walk i agresji wobec innych zwierząt nakazuje im walkę, podczas gdy właściciele uznają to za dobrą zabawę.

Cast Away. Świat, który należy zostawić

W każdej dzielnicy, na każdej działce i w każdej piwnicy znajdzie się kilka kotów i jakiś pies. Porzucone, samotne, żyjące z dala od ludzi – na wsiach i miastach żyją i walczą o przetrwanie setki tysięcy bezdomnych i porzuconych zwierząt. O tyle o ile psy często i szybko trafiają do schronisk, o tyle koty poruszają się jakby w innym świecie żyjąc po prostu na wolności jednak w kompletnej izolacji od człowieka. Niestety, ludzie także oswajają te dzikie zwierzęta, dając im wodę, mleko i jedzenie i ograniczając swoją opiekę do zapewnienia im pokarmu. Wydawałoby się, że jest to czyn szlachetny i dobry, jednak rzeczywistość jest zupełnie inna.
Pies bardzo łatwo przywiązuje się do człowieka i okazanie takiemu zwierzęciu miłości choćby w dawce nakarmienia go jest wyrządzaniem zwierzęciu emocjonalnej krzywdy. Ograniczenie swojego udziału w jego życiu do napełnienia miski i pogłaskania raz na tydzień już uzależnia go od nas. Tu niestety musi działać zasada wszystko albo nic.

Amatorzy kotów nawołują od kilku lat – nie karm bezdomnych kotów. Jeśli karmisz – przygarnij do domu. Jeśli nie przygarniesz – zaszczep i wysterylizuj. Jeśli nie możesz – daj im żyć w zgodzie z naturą.

Zadajmy sobie te i wiele więcej pytań przed każdą podjętą decyzją o życiu naszego pupila. Przygarniając i dając opiekę naszemu zwierzakowi pamiętajmy o tym, że mamy tego pupila dla siebie i decyzja o przygarnięciu go wynikała z decyzji o tym, ze my chcieliśmy go mieć – a nie z tego, ze zwierzę nas potrzebowało. Traktujmy je jak dziecko – którym należy się opiekować, ale także pozostawić mu wolność wyborów i prawo do życia własnym życiem, zgodnie z naturą i własnymi potrzebami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Ad1: Od kontrolowania rozmnażania się zwierząt są ich właściciele. Zwierzęta nie rozmnażają się cały rok, a w pewnych okresach i wystarczy je wtedy dobrze przypilnować. Kot, który całe życie siedzi w domu po co ma być kastrowany? Psy z reguły wychodzą na smyczy więc nie muszą być sterylizowane. A tak niestety jest. W schroniskach siedzą przede wszystkim porzucone psy.

Ad2: Akcja "rasowy=rodowodowy" to zwykła propaganda hodowców, którzy są przerażeni konkurencją. Równanie, które sobie wymyślili jest bezsensowne, ponieważ rasowe zwierze, to zwierze, które pochodzi od rodziców danej rasy. Jeśli skrzyżujemy dwa yorki to będą mieć miot yorków i beda to rasowe psy czy sie to komuś podoba czy nie. Rodowód to potwierdzenie pochodzenia psa/kota - a nie orzeczenie o rasowości.

Ja kupiłam kota rasowego od ludzi, którzy mieli w domu rodowodowe koty tej samej rasy - ale róznej płci. Gdyby zarejestrowali swoja działalność jako hodowlę - mialabym kota rasowego (wg równania) a ze nie zarejestrowali, to mój kot jest czym? dachowcem? nie jest rasowy? Jego rasowość byłaby inna gdyby wlasciciele założyli hodowle? To jest śmieszne.
I cuda wianki dzieją się w hodowlach - bo ludzie robią biznes. Rozmnażanie zwierząt nie wynika z miłości tylko z wizji zdobycia łatwych pieniędzy. To kasa za każde szczenie czy kocię i kasa za reproduktora, który przynosi wlascicielom kolo 2000zł za każdy spłodzony miot.
Hodowcy (np Goldenów) ciągle trąbią o dysplazji i innych chorobach, które mają podobno wszystkie psy pochodzące z pseudohodowli. Oni sami zapewniają 100% gwarancji, ze ich psy mają stawy A (wolne od dysplazji) i ze ta dziedziczna choroba dzięki rodowodom i potwierdzeniom zdrowia sie nie przenosi. Nasza Goldenka została więc kupiona z rodowodem i z super hodowli. Matka pełno medali, ojciec interchampion. Piękne psy, stawy jak z bajki, badani nawet dziadkowie. I co? U naszej suczki zdiagnozowana dysplazja stawu, u jej brata z miotu nawet dysplazja dwóch -a teoretycznie rodowód miał zapewnić psu zdrowie. Hodowli nie można nic zarzucić - bo byli super. Ale rodowód nie dał nic. Nie można więc zarzucać komukolwiek złego traktowania zwierząt - bo zdarza się to w hodowlach i pseudohodowlach. W pierwszych pomimo starań mogą rodzić się chore zwierzaki, w drugich zdrowe. Oba rodzaje mogą też zwierzaki krzywdzić. Nie można zamknąc całego problemu jakim jest rasowość w jednym tak idiotycznym równianiu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Okiem prawnika:
Porzucanie psów i kotów jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny (do 720 000 zł), karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (a w przypadku przywiązania zwierzęcia do drzewa na odludziu, co można zakwalifikować już pod szczególne okrucieństwo, do 2 lat więzienia).
Jedyny problem, to uświadomienie tego faktu prokuratorom i sędziom.

Z tego powodu Anna nie mogła dopisać porzucania zwierząt do "legalnych krzywd".
--
Swoją drogą nie wszystkie wymienione zachowania są tak naprawdę w Polsce legalne.
Np. zgodnie z art. 5 ustawy o ochronie zwierząt "Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania".
A ustawowa definicja humanitarnego traktowania brzmi "traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę".

Opisy trzymania rybek w kulach, gdzie biedne zwierzęta przez cały czas duszą się z braku tlenu w wodzie, spokojnie podpadają pod niehumanitarne traktowanie. Pytanie tylko, czy jesteśmy już wystarczająco cywilizowanym społeczeństwem, żeby przyznać prawo do humanitaryzmu rybce. Nasze prawo je przyznaje.
--
Swoją drogą żenujące są tłumaczenia właścicieli sklepów akwarystycznych, że trzymanie bojowników w malutkich kubeczkach to nic złego, bo tak wyglądają ich naturalne warunki życia.
Bojowniki na wolności żyją w płytkiej (ok. 20 cm), szybko nagrzewającej się (do 25-30 stopni) wodzie np. na polach ryżowych. A nie w miejscach, w których nie da się nawet rozprostować płetwy. A zmarznięte bojowniki w kubeczkach przez cały czas są skręcone w rulonik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Brawo,Aniu! Piękny, poruszający tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Bardzo dobry, interesujący artykuł. Poruszyłaś ważny problem społeczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre, świeże i potrzebne. Warto jeszcze raz przejrzeć ustalenia prawne. Za porzucanie psów i kotów na pewną śmierć powinny grozić gigantyczne grzywny i kary

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bardzo potrzebny tekst i co ważne, Twój autorski, a nie ściągnięty z internetu. Duży plus ! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ bardzo ciekawy tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plus w imieniu moim i kotów.

P.S. Kotkom moźna oczywiście podcinać pazurki - ale "końcówki", dojście do różowej części to normalne cięcie na zakończeniach nerwowych!!! To jest straszne.

Ze sterylizacją/kastracją jest różnie - bo jednak zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowań na różne choroby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobry tekst, przesłałem kilku znajomym ku nauce :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za artykuł w dobrej intencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.