Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12610 miejsce

Legenda o powstaniu wsi Bonin

Bonin - niewielka wieś w gminie Sarnaki na Podlasiu. Dowiedz się, jak wyjątkowe były okoliczności jej powstania.

Królowa Bona i Zygmunt Stary / Fot. TVPZnanym w historii traktem z Krakowa na Litwę podróżowała onegdaj królowa Bona z orszakiem. W tłumie towarzyszących jej rycerzy, dworskich dziewek i paziów był też kilkuletni chłopiec – sierota, którego przygarnął podczas jednej z wypraw na Dzikie Pola Zygmunt Stary, mąż pochodzącej z Włoch królowej, władca Polski i Litwy. Królewska para otworzyła serca dla chłopczyka, który bardzo zaprzyjaźnił się z ich synem – rówieśnikiem Zygmuntem (późniejszym królem Polski). Monarchowie traktowali go niemal jak własne dziecko.

Gdy królewski orszak zdążał od Łosic ku grodowi w Mielniku, rozpętała się wichura. Wiatr łamał gałęzie i całe drzewa, zrywał płócienne okrycia taborowych wozów. Królewska świta starała się chronić królową, nie czas było baczyć na sierotę, który samodzielnie kłusował na niewielkim koniku-tarpanie. Dzielne pacholę umknęło przed wichrem w gęstwinę świerkowego młodnika, gdzie udało mu się przeczekać najtrudniejsze chwile. Po zmroku, znużony czekaniem, zapadł w głęboki sen.
I tak śpiącego w cieniu świerkowej gęstwiny odnalazły go następnego dnia córki miejscowego bartnika, które wybrały się z koszami na grzyby do lasu dubickiego.

Zdziwione urodą i niespotykanym przyodziewkiem dziecka, zadały tradycyjne w tej podlaskiej okolicy pytanie:
– Czyj ty?
– Ja Bonin… – odrzekł speszony malec („Bonin”, czyli należący do Bony; we współczesnej polszczyźnie pozostałością tej staropolskiej formy jest „mamin synek”, czyli synek mamy).
– Bonin, Bonin? – śmiały się i dziwiły przez całą drogę do domu wesołe dziewczęta. Zziębniętego malca nakarmiły leśnymi malinami i miodem z barci, dzięki czemu chwat szybko odzyskał siły i jął opowiadać swe przygody.
Tymczasem Bona oczekując w mielnickim zamku na odnalezienie chłopczyka, posłała na poszukiwania swoich najlepszych gońców i pół zamkowej załogi. Ileż było radości, gdy odnaleźli zbłąkane dziecko w samotnej chacie pod lasem i dostarczyli zasmuconej królowej!

Wieść o tym, że na skraju dubickiego lasu odnalazł się „Bonin chłopiec” rozniosła się po okolicy. Odtąd już nikt inaczej nie nazywał tego miejsca, a nazwa przylgnęła do samotnej osady bartników, która rozrosła się w wieś Bonin. I tak zostało po dziś dzień.
Gdy królewska świta powędrowała ku Wilnu, odnalazł się także wierzchowiec małego Bonina. Dzielny ten konik zdołał umknąć wilczym kłom i pazurom, kopytami odpędzając drapieżców. Docenił końską odwagę lud nadbużański. Szkapina dożyła w okolicy sędziwych dni i doczekała licznego potomstwa. To dlatego kolejne pokolenia tutejszych koni roboczych cechowała krępa, acz masywna sylwetka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

... z przyjemnością przeczytałam.
Bardzo ciekawa historia
i pięknie opisana.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.