Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15279 miejsce

Legenda z Wojciechowa

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-12-28 19:17

Legendy. Ludzie opowiadają je sobie od wieków. Czasami te legendy brzmią jak bajki, czasem są niezwykle wiarygodnie. A czym są? Są wytworem ludzkiej wyobraźni karmionej faktami. Taką legendę związaną z Wojciechowem chcę właśnie opowiedzieć.

Do miejsca, w którym obecnie mieszkam sprowadziłem się sześć lat temu. I jak to zwykle bywa - z ciekawością rozglądałem się po okolicy mojej nowej małej ojczyzny. Wielka budowla górująca nad Wojciechowem budzi respekt - takiej budowli nie powstydziłoby się nawet duże miasto, nie mówiąc o gminnej wsi! I tak od rzemyczka do kamyczka postanowiłem wymyśleć legendę. Mimowolną inspiratorką prezentowanej poniżej historii jest internautka, która obiecuje, że zimą dopisze coś nowego do "legendy". Bo choć to opowiadanie napisane kilka miesięcy temu - już obrasta w dopowiedzenia i inne wersje. Jak to legenda. Po raz pierwszy opowiedziałem ją tutaj: http://www.wojciechow.eu/index.php?p=1_36_Legenda-wojciechowska Ale nie każdy błądzi po lokalnych maleńkich witrynach, stąd ta opowieść. Chcecie, to przeczytajcie.

Kiedy Wojciechowa nie było jeszcze na żadnej mapie, a mapy były wtedy rarytasem, jak dzisiaj odwiedziny Króla lub urzędników Jego Królewskiej Mości na tej lokalnej stronie internetowej - rozpoczęto budowę wieży, nazwanej z czasem Ariańską. Wieża miała być bezpieczna - wysoka i solidna, by móc osłonić jej mieszkańców od złodziei i wrogich ludzi. Miała też być widoczna na wiele kilometrów od wsi, by każdy przejeżdżający kupiec mógł zahaczyć o Wojciechów, a przez to by miał okazję zaoferować mieszkańcom nowe produkty, niedostępne z dala od miejskich grodów. I kiedy już rozpoczęto budowę tej wieży, w pewnym momencie - mniej więcej w połowie budowy - zabrakło polnych kamieni i głazów wożonych końmi spod Kazimierza. Usiedli nadzorcy budowlani; usiedli budowlańcy (wojciechowscy chłopi znający się na fachu budowlanym) i usiadł pan, który zarządził budowę. Bo chociaż w okolicy była glina na spoiwo i było drewno na wszelkie konstrukcje, a nawet żelazo na okucia okienne - zabrakło podstawowego budulca, którym był kamień. I kiedy tak siedzieli ze trzy godziny, a słońce zaczęło już schodzić za widnokrąg - nagle w czerwieni słonecznej tarczy któryś z młodszych i mniej zafrasowanych budowniczych dostrzegł jeźdźca na koniu! Poruszenie zrobiło się większe tym bardziej, że pędzący koń unosił się na gościńcem i nie było słychać ani uderzeń jego kopyt, ani nie było widać choćby odrobiny kurzu. Koń jakby płynął w górze, ponad ziemią. Zmartwieli budowlańcy i ich nadzorcy, i zdumiał się pan, który zarządził budowę wieży! Czoła pokryła im zimna rosa potu, a ciała zaczęły ze strachu dygotać, jakby to nie było lato, a środek mroźnej zimy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Marek S.
  • Marek S.
  • 18.09.2012 23:54

Panie Andrzeju, czapka z mojej głowy!!! Pan powinien pisać książki! :) Ja na pewno taką bym kupił. Każdy nowy tytuł!

Komentarz został ukrytyrozwiń
aguśkaaa . . .
  • aguśkaaa . . .
  • 15.03.2011 10:47

Dobree ;d

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.12.2009 17:46

Miło zza miedzy poczytać ciekawe wieści a w tym przypadku legendę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każda legenda ma początek, a życie dopisuje koniec -na bieżąco ..Nigdy nie spotkałem twórcy żadnej legendy.Myślałem, że urodziłem się za późno, a tu proszę...Całkiem świeża legenda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każda legenda ma początek, a życie dopisuje koniec -na bieżąco ..Nigdy nie spotkałem twórcę żadnej legendy.Myślałem, że urodziałem się za późno, a tu proszę...Całkiem świeża legenda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.