Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15789 miejsce

Legia - Apollon 0:1. Bez kibiców, bez sytuacji, bez wiosny w Lidze Europy?

Legia Warszawa po bardzo słabym meczu rozegranym przy pustych trybunach, przegrała u siebie z Apollonem Limassol 0:1. Warszawiakom zabrakło zadziorności Koseckiego, bramkarskich cudów Kuciaka, a przede wszystkim 90-minutowego wsparcia kibiców. Szanse na wiosnę w Lidze Europie maleją.

 / Fot. PAP/Leszek SzymańskiZawodnicy obu drużyn wyszli na murawę Pepsi Areny wyluzowani. W końcu towarzyszyła im grobowa cisza, tylko od czasu do czasu przerywana okrzykami trenerów, rezerwowych i... dziennikarzy. Widowisko zepsuła kara nałożona na warszawski klub przez UEFA. Spotkanie bardziej przypominało starcie dwóch amatorskich drużyn na "Orliku", niż pojedynek w prestiżowym europejskim pucharze.

Zarówno zawodnicy Legii jak i Apollonu czekali na błąd rywala, nie decydując się na zmasowany atak. Pierwsi popełnili go legioniści, a właściwie szanowany angielski arbiter Martin Atkinson, który dał się oszukać i podyktował rzut karny dla rywali po rzekomym faulu Wojciecha Skaby. Sytuacja była trudna do oceny, jednak sędzia liniowy oraz bramkowy powinni zachować się lepiej. Na szczęście dla Legii, w 24. minucie Argentyńczyk Gaston Sangoy fatalnie przestrzelił "jedenastkę".

W dalszej części meczu Legia nadal nie stwarzała sobie sytuacji bramkowych, a Apollon ciągle czekał na swoją okazję. I nadarzyła się ona w 56. minucie. Po fatalnej stracie Michała Żyry pod bramką rywali, trzech Cypryjczyków wyszło z kontratakiem na jednego obrońcę Legii. Po doskonałym wysunięciu w poprzek boiska, w sytuacji sam na sam znalazł się pechowy wykonawca "jedenastki" - Gaston Sangoy. Tym razem nie miał jednak litości dla Skaby i mocnym strzałem, po którym piłka otarła się jeszcze o ręce polskiego bramkarza, dał prowadzenie Apollonowi. Niestety, między słupkami nie stał cudotwórca, czyli kontuzjowany Dusan Kuciak.

Wydawało się, że mając jeszcze około 40 minut meczu przed sobą, legioniści rzucą się na Cypryjczyków. Tak się jednak nie stało. Legia waliła głową w mur, a kolejne ataki kończyły się niecelnymi podaniami i dośrodkowaniami, lub przerywali je obrońcy gości. Brakowało zarówno przebojowego pomocnika, który napędzałby grę, jak również napastnika, który odnalazłby się w zatłoczonym polu karnym. Zawodnicy Legii podejmowali jedną złą decyzję za drugą i ani przez moment nie pozwolili uwierzyć kibicom (siedzącym przed telewizorami), że odrobią stratę.

W grze Legii wyraźnie brakowało przebojowości Jakuba Koseckiego, który leczy kontuzję, a także snajperskiego sprytu Marka Saganowskiego, również zmagającego się z urazem. Jedynymi zawodnikami, którzy próbowali wziąć ciężar gry na własne barki, byli Jakub Rzeźniczak oraz Henrik Ojamaa, który w 1. połowie po zaskakującym i prawdopodobnie niezamierzonym lobie, trafił futbolówką w poprzeczkę. Estończyk był największym zagrożeniem pod bramką rywali i to on najczęściej urywał się cypryjskim obrońcom. Trener Jan Urban nie dał mu jednak szansy na dokończenie meczu - w 75. minucie zastąpił go Michałem Kucharczykiem.

Po dwóch kolejkach fazy grupowej Ligi Europy Legia Warszawa z zerowym dorobkiem punktowym zajmuje ostatnie miejsce w tabeli grupy J. W drugim spotkaniu Trabzonspor zremisował na własnym stadionie z Lazio 3:3, chociaż prowadził już 3:1. Jedną z bramek dla Turków zdobył reprezentant Polski Adrian Mierzejewski. W tabeli "polskiej" grupy prowadzą Trabzonspor i Lazio, które zgromadziły po 4 punkty, a trzeci jest Apollon z trzema oczkami na koncie. W następnej kolejce (7 listopada) Legia zmierzy się w Turcji z Trabzonsporem, a Apollon podejmie Lazio.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jak to się stało??sędzia nie pomógł patałachom z legii wygrać mecz??Winien sędzia-odsunąć go od sędziowania.Jaja sobie robicie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.