Facebook Google+ Twitter

Legia Cudzoziemska z pierwszej ręki

Prosto, ciekawie, wiarygodnie - tak z pewnością w trzech słowach można opisać debiutancką książkę Jacka Wista, "Pierwszy kontrakt", z której dowiadujemy się, jak naprawdę wygląda Legia Cudzoziemska od środka.

"Pierwszy kontrakt" Jacek Wist / Fot. Okładka książkiNie od dziś wiadomo, że historie opowiedziane przez osoby, które doświadczyły ich na własnej skórze (w tym przypadku dosłownie) należą do najciekawszych, bo są po prostu najbardziej wiarygodne. Nie dziwota więc, że książka Jacka Wista cieszy się niemałą popularnością. "Pierwszy kontrakt", to napisana z pasją historia pobytu autora w bodaj najbardziej elitarnej jednostce bojowej na świecie, Legii Cudzoziemskiej.

Jacek Wist trafia do niej przez zupełny przypadek, bo jak sam przyznaje, chwilami zaczynał wątpić w jej istnienie. Podczas pobytu we Francji, zobaczywszy plakat, wyprowadzający go z błędu, natychmiast zgłasza się do Armii Francuskiej, deklarując chęć zostania legionistą. Jako młody, wysportowany, inteligentny chłopak bez problemu wykonuje ćwiczenia sprawnościowe i uczy się od podstaw języka francuskiego, po czym przechodzi selekcję i podpisuje swój pierwszy, pięcioletni kontrakt z Legią Cudzoziemską, licząc się z tym, że pozbawiony zostaje możliwości powrotu do Polski, gdzie później jest ścigany listem gończym. Nie bez znaczenia okazuje się dwuletnie doświadczenie wyniesione z wcześniejszej służby w polskiej armii. Szybko zyskuje bowiem uznanie u swoich przełożonych, co się z kolei wiąże z rychłym awansem. Jako stosunkowo młody legionista wykonuje coraz to bardziej odpowiedzialne zadania, które zleca mu dowództwo jednostki.

Po wzorowym odbyciu służby w 4. Regimencie Cudzoziemskim, przychodzi czas na wymarzony 2. Cudzoziemski Regiment Powietrzno - Desantowy. To właśnie ze "spadochroniarzami" Jacek Wist wyrusza na misje do Dżibuti, Somalii, Republiki Środkowoafrykańskiej oraz Kongo (ta ostatnia miała charakter szczególnie tajnej).

Książka podejmuje bez skrępowania różne wątki, począwszy od tego, jaki rygor panował podczas szkoleń, poprzez znęcanie się psychiczne, walkę na froncie, zmagania z naturą, aż po uległość żołnierzy "na głodzie" w stosunku do Murzynek (te lekkich obyczajów nazywano "naye").

Oczywiście można by się czepiać barwności języka, ale ja osobiście zapisuję to jako plus na konto Jacka Wista. Bo przecież nie jest on pisarzem, tylko żołnierzem, chcącym się podzielić wspomnieniami, a poza tym właśnie takim językiem włada się w wojsku - prostym i jasnym. Autor w przystępny dla takich laików jak ja sposób opisuje realia służby w Legii Cudzoziemskiej, co mi zupełnie odpowiada.

To, co może trochę doskwierać purystom językowym to stylistyka oraz błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Tutaj jednak nie należy winić autora, a osobę, która dokonywała redakcji i korekty. Każda książka wymaga tego, aby przeszła przez ręce osoby, która "wyłapie" wszystkie niedociągnięcia i je poprawi, a każde szanujące się wydawnictwo powinno wiedzieć jak ważny jest to proces. Tutaj tego najwyraźniej zabrakło, ale nie zaburzyło to rytmu, w jaki wpadłem czytając tę pozycję wydawniczą.

Poniżej reklama książki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ciekawe, choć trochę się boję tych błędów:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe,przeczytam .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.