Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

58418 miejsce

Legia i Sevilla przetestowały Stadion Narodowy

W drugim meczu na Stadionie Narodowym padły pierwsze bramki, ale strzelała tylko Sevilla. Trener Maciej Skorża, tak jak zapowiadał, nie przywiązywał wielkiej wagi do tego spotkania.

 / Fot. Piotr Galas/W2417. dzień kwietnia był niefortunnym terminem dla obu drużyn. Legia po ciężkim meczu z Widzewem szykuje się na arcyważny pojedynek z Lechem w sobotę i finał Pucharu Polski w przyszłym tygodniu. Sztab szkoleniowy wprawdzie często organizował sparingi w środku tygodnia z drużynami z niższych lig, ale w końcówce wyczerpującego sezonu nikt przy Łazienkowskiej na brak meczów o solidnym ciężarze gatunkowym nie narzeka. W porównaniu z ostatnim starciem w lidze w pierwszym składzie znaleźli się tylko Choto, Jędrzejczyk, Novo i Gol.

Drużyna Sevilli przyleciała do Warszawy zaledwie kilkanaście godzin po klęsce z Getafe (1:5), mimo kurtuazyjnych zapowiedzi w mocno okrojonym składzie: bez mistrza świata z 2010 roku Jesusa Navasa, Niolasa Escude, Gary'ego Medela, Fazio oraz kontuzjowanych Palopa, Kanoute i Pedrettiego. Trener Michel, na przełomie lat 80. i 90. gwiazda Realu Madryt, zabrał ze sobą za to dziewięciu zawodników z zespołu młodzieżowego. Jak trafnie zapowiedział spiker na wypełnionym w 1/4 stadionie, zobaczyliśmy "dobre zaplecze obydwu klubów".

Pierwsza część meczu toczona była w dość rekreacyjnym tempie. Legioniści próbowali dotrzymać kroku lepszej technicznie hiszpańskiej drużynie w środku pola, ale razili niedokładnością. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Po stronie lidera Ekstraklasy najbliżej pokonania Javiego Varasa był Bartosz Żurek, ale po jego uderzeniu z linii pola karnego piłka trafiła w spojenie. Goście po raz pierwszy oddali celny strzał dopiero w 30. min. Zaraz po tym trener zdjął z boiska najbardziej rozpoznawalnych zawodników - Fernando Navarro, Ivana Rakiticia i Alvaro Negredo, zostawiając pole do popisu andaluzyjskiej młodzieży. Gdy wydawało się, że do przerwy obędzie się bez bramek, fatalny błąd Artura Jędrzejczyka wykorzystał Pepe Diawara, który precyzyjnym strzałem w róg bramki pokonał Jakuba Szumskiego. Tym samym Senegalczyk przeszedł do historii jako pierwszy autor bramki na wartym ponad 1,5 mld euro stadionie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Arkadiusz Sulik
  • Arkadiusz Sulik
  • 18.04.2012 14:55

dopisuję się do tego co na pisał kolega wyżej byłem pod stadionem godzinę przed meczem i 2godziny później nawet nie doszedłem do KASY tam siedziały trzy kasjerki i miały do sprzedania 30tyś biletów JAKIEŚ 5 TYŚ OSÓB PO ZOBACZENIU KOLEJKI PO PROSTU ZREZYGNOWAŁO REWELACYJNA ORGANIZACJA W DRODZE DO BANKRUCTWA NIEDŁUGO WRÓCI JARMARK EUROPA

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bogdan Frelik
  • Bogdan Frelik
  • 18.04.2012 09:16

"organizacyjnie było nieźle". Spędzenie całego meczu w kolejce po bilet i odejście z kwitkiem to jest dobra organizacja to ja gratuluję takiego poglądu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.