Facebook Google+ Twitter

Legia - jak wyniszczyć mistrzowski klub

Przychodzę na stadion. Zasiadam na jednym z krzesełek. Jest początek sierpnia 2007 roku. Tradycyjnie z głośników leci hymn Legii "Sen o Warszawie, Niemena. Na "Żylecie" zapadła cisza. Tak zaczął się protest który trwa po dziś dzień.

Pełna i głośna "Żyleta". Wiosna 2007 rok. Mecz Legia Warszawa - Korona Kielce / Fot. Robert Danieluk Jechać do Moskwy na mecz Pucharu UEFA FK Moskwa - Legia Warszawa, niestety nie mogłem. Oglądać meczu w telewizji także nie było mi dane. Mimo to dwa tygodnie wcześniej pojawiłem się na meczu. W zasadzie staram się jak najczęściej pojawiać na Łazienkowskiej 3. Oglądanie meczu z trybun to zupełnie co innego, niż siedzenie w ciepłych kapciach i zagryzanie ogórkiem. Kto kiedykolwiek był na meczu sam wie jak to jest. Jeśli jeszcze ktoś nie spróbował, niech się wybierze. To nic strasznego, jak krzyczą radia, telewizory i gazety.

Jednak z tygodnia na tydzień, na stadionie Legii dzieje się coraz gorzej. Wszystko zaczęło się od pamiętnego meczu w Wilnie, kiedy to kilkudziesięciu osobowa grupa wszczęła zadymę. Obrazki wbiegających na murawę kiboli (nie widzę innego określenia owych kibiców), nie dawały większej szansy na wygraną Legii. Legia została dyscyplinarnie wyrzucona przez UEFA z rozgrywek pucharowych. Od tego czasu zaczął się konflikt, na linii KP Legia - kibice. Dziś przez pryzmat wczorajszych wydarzeń na terenie Warszawy (czytaj), a także innych złych wiadomości o kibicach, wszyscy uważają fanów Legii Warszawa za bandytów, dilerów i chuliganów. Oczywiście muszę się z tym zgodzić, bo czerpiąc informacje z prasy do innego wniosku, dojść się nie da. Jednak media robią swoje, a prawda leży trochę w innym miejscu. KP Legia jednak widzi tylko jedną stronę. Złą stronę.

Protest - czas zacząć


 / Fot. Jan Szurek. Wikimedia commons - licencja GNUKlub KP Legia Warszawa, wprowadził zakazy stadionowe członkom grupy "Nieznani Sprawcy", którzy to do meczu w Wilnie organizowali oprawy na trybunach. Oprawy były wg mnie rzeczą fantastyczną, nadającą koloryt polskiej piłce. Trzeba dodać, że doping na "Żylecie" (odkryta trybuna na stadionie Legii), od pamiętnych czasów budził szacunek wśród kibiców innych zespołów. Dostało się nie tylko winnym zadymy, ale także tym którzy byli najważniejszym elementem dopingu na stadionie. Nie będę tu w żaden sposób kwestionował negatywnych zasług, ale sam fakt, że "gniazdo" (specjalne miejsce z którego jeden z kibiców prowadzi doping na stadionie, można by zaryzykować i nazwać go dyrygentem) pozostaje puste. Mam dziwne przeczucie, że dużo ludzi się już zgubiło w tym wszystko co się dzieje.

Przychodzę na stadion. Zasiadam na jednym z zielonych krzesełek. Jest początek sierpnia 2007 roku. Tradycyjnie z głośników leci hymn Legii "Sen o Warszawie, Niemena. Na "Żylecie" zapada cisza. Tak zaczął się protest który trwa po dziś dzień. Z meczu na mecz, staje się on coraz bardziej uciążliwy. Dla kogo? Najbardziej dla piłkarzy, którzy potrzebują swoich kibiców. Można obecnie doszukiwać się słabej w gry w atmosferze pogrzebowej, jaka panuje na trybunach, jednak brak dopingu wpływa bardzo negatywnie. Dzięki protestowi jaki trwa, klub też prowadzi swoje interesy. Można powiedzieć, że właściciele klubu - ITI, chcą wymienić kibiców, na znacznie spokojniejszych, lepszych. Kibice nazywają takich "pikniki", od tego jak traktują swoje kibicowanie. Na trybunie gdzie siedzą najzagorzalsi kibice, nie ma miejsca na cichych kibiców. Dziś cała "Żyleta" zamieniła się w piknik. Spójny chór kibiców Legii jest słyszalny jedynie podczas wyjazdów (po Wilnie KP Legia, odmówiła organizacji "legalnych" wyjazdów i znacząco zasugerowała innym klubom, by nie wpuszczali na stadion kibiców z Warszawy - bezskutecznie).

Podczas meczu Legia - FK Moskwa, po pewnej ugodzie między kibicami, a klubem (dzięki mediacjom Wojciecha Kowalczyka z prezesem Leszkiem Miklasem), fani warszawskiej Legii zaprzestali obrażania ITI. Racja, nie padło żadne regularne "ITI spie...aj!". Było widać jakiś gest, jeśli możemy to ubrać w takie słowa. Oczywiście nie będę wspominał o innych wyzwiskach pod adresem Rosji, bo jest to zupełnie inna sprawa. Czasem atmosfera jaka udziela się na meczach, nie jest mierzona żadnymi szablonami. To jest tylko sport. Jednak w moim mniemaniu brak zgody, gesty obu stron, są zdecydowanie marnowane. To tak jakbym odwracał się, gdy ktoś chce mi podać rękę. Obustronnie.

Tysiące pustych krzesełek


Projekt nowego obiektu przy Łazienkowskiej / Fot. stadionlegii.pl Ostatnio możemy zaczerpnąć informacje, o budowanie nowego stadionu. Problem braku obiektu z prawdziwego zdarzenia w Warszawie, jest jak choroba. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w nowy stadion Legii, uwierzę wtedy jak na nim usiądę. Końca wbicia pierwszego kołka w budowie, jak nie widać, tak nie widać. Tu wspomnę o konflikcie kibiców z klubem, który znacząco odbija się na podjętych decyzjach. Kibice żądają odejścia pana prezesa Leszka Miklasa i całej świty włącznie, z panem Walterem. Zarząd KP Legia chciałby odejścia, wszystkich awanturujących się kibiców. Tych którzy bluzgają (bo przecież przed Wilnem, żaden kibic w Polsce nie bluzgał), tych którzy po prostu Legią szanują i kochają. Grupa kibiców Legii sugeruje, Rada Miasta Warszawy słucha. Stadionu jak nie ma, tak nie ma.

Ceny biletów za mecz rosną jak grzyby po deszczu. Kibice z "Żylety" nie mogli przed rozpoczęciem sezonu kupić karnetów na ich trybunę. Klub umieścił ich na jednej z trybun przeciwległej do "Żylety". Nie wiem czy tłumaczenia o budowie stadionu coś dają. Mam takie wrażenie, jakby jakaś siła chciała zniszczyć ten wielki klub. Nachodzą mnie czarne myśli, że kiedy powstanie ten stadion, nie będzie komu wypełnić te 35 tysięcy plastikowych krzesełek. Pytam się po raz kolejny, co z tą Legią? Czy kiedyś wróci normalność? Czy władze i kibice podadzą sobie dłoń? Czy jeszcze na meczu w Warszawie będę mógł zakrzyknąć z całych sił: mojaaaa jedynaaaa miłość! To jest Legiaaaaa!?

Ja. / Fot. Robert DanielukMoje pytania pozostawiam bez odpowiedzi. Choroba jaka dorwała się 13 tysięcy krzesełek na stadionie Wojska Polskiego, przyprawia mnie o mdłości. W piątek szykuje się kolejny mecz, na który z chęcią bym się wybrał. Jednak odechciewa mi się wkładać pieniądze do kieszeni właścicielom klubu, którzy prawdziwych kibiców mają gdzieś. Uczestniczyć w stypie, patrząc jak piłkarze męczą się z piłką? Kiedy wróci normalność w Warszawie?

Pozdrawiam
Kibic z Warszawy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Jednak pewnie dużo ludzi by chciało, tej podanej dłoni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

to była ironia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"kibice Poloni i Legii podadzą sobie ręce na dłuzej wtedy, kiedy zrobią to np. kibicie Wisły i Cracovii."

Ja tam w to nie wierzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kibice Poloni i Legii podadzą sobie ręce na dłuzej wtedy, kiedy zrobią to np. kibicie Wisły i Cracovii. Btw dobrej znajomości, konflikt na linii zarząd kibice zaczął się przed meczem w Wilnie, to było dolanie oliwy do ognia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że nie biegał. Tylko dlatego niewinni muszę ponosić karę za wybryki kilkudziesięciu pseudokibiców?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tylko kto i w jaki sposób zapracował sobie na takie traktowanie ze strony władz Legii? Również uważam, że kibice Legii to czołówka krajowa i bez ich dopingu mecze Legii stają się nudne i przypominają transmisje z ligi islandzkiej. Być może jest to jedna z przyczyn słabszej postawy piłkarzy Legii (choć to jest trochę naciągane), ale każde działanie dążące do wyeliminowania "bohaterów" z Wilna z polskich i europejskich stadionów jest dobre. Niezależnie w jaki sposób prowadzone. Bo za mało się w tym zakresie dzieje w Polsce, by można było niedoceniać jakiejkolwiek inicjatywy.

I zgodzę się z każdym kto mi powie, że wina jest po obu stronach. Ale prezes Legii nie biegał z płytą chodnikową po murawie stadionu w Wilnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisane, oczywiście plus!

Co do kibiców Legii, to byli i są jednymi z najlepszych w Polsce. Miłoby było znów zobaczyć oprawę przy Łazienkowskiej, albo chociaż posłuchać dopingu, który stał zawsze na wysokim poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Brawo za znajomość ogółu tematu. Gratulacje za trafny obiektywizm widziany okiem prawdziwego kibica. Zgadzam się ze słowami autora. Stwierdziłbym nawet że dziś uczestnictwo w meczach na Łazienkowskiej (szczególnie na Żylecie) to czysty masochizm. Zapewne wielu z ,,naszych braci'' (jak zwykł mawiać Staruch), tak i mi serce pęka, gdy kilkusetosobowa grupa kibiców gości, gorąco dopinguje na Ł3. Tymczasem w środku każdego kibica aż kipi złość i energia alby krzyknąć na 2 trybuny ,,Legiaaaaa Warszawaaaaa''. Wolę oglądać boiskowe męki ,,pseudo Legionistów'' panów Trzeciaka i Waltera w TV oszczędzając pieniędzy i katuszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moze pare osob czytajac ten tekst spojrzy z troche innego punktu widzenia i troche szerzej na problem, niz czynili to do tej pory (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A kiedy kibice Legii sobie podadzą rękę z kibicami Polonii? "

Raczej nigdy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.