Pozycja materiału w rankingach:
Przychodzę na stadion. Zasiadam na jednym z krzesełek. Jest początek sierpnia 2007 roku. Tradycyjnie z głośników leci hymn Legii "Sen o Warszawie, Niemena. Na "Żylecie" zapadła cisza. Tak zaczął się protest który trwa po dziś dzień.
Jechać do Moskwy na mecz Pucharu UEFA FK Moskwa - Legia Warszawa, niestety nie mogłem. Oglądać meczu w telewizji także nie było mi dane. Mimo to dwa tygodnie wcześniej pojawiłem się na meczu. W zasadzie staram się jak najczęściej pojawiać na Łazienkowskiej 3. Oglądanie meczu z trybun to zupełnie co innego, niż siedzenie w ciepłych kapciach i zagryzanie ogórkiem. Kto kiedykolwiek był na meczu sam wie jak to jest. Jeśli jeszcze ktoś nie spróbował, niech się wybierze. To nic strasznego, jak krzyczą radia, telewizory i gazety.
Klub KP Legia Warszawa, wprowadził zakazy stadionowe członkom grupy "Nieznani Sprawcy", którzy to do meczu w Wilnie organizowali oprawy na trybunach. Oprawy były wg mnie rzeczą fantastyczną, nadającą koloryt polskiej piłce. Trzeba dodać, że doping na "Żylecie" (odkryta trybuna na stadionie Legii), od pamiętnych czasów budził szacunek wśród kibiców innych zespołów. Dostało się nie tylko winnym zadymy, ale także tym którzy byli najważniejszym elementem dopingu na stadionie. Nie będę tu w żaden sposób kwestionował negatywnych zasług, ale sam fakt, że "gniazdo" (specjalne miejsce z którego jeden z kibiców prowadzi doping na stadionie, można by zaryzykować i nazwać go dyrygentem) pozostaje puste. Mam dziwne przeczucie, że dużo ludzi się już zgubiło w tym wszystko co się dzieje.
Ostatnio możemy zaczerpnąć informacje, o budowanie nowego stadionu. Problem braku obiektu z prawdziwego zdarzenia w Warszawie, jest jak choroba. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w nowy stadion Legii, uwierzę wtedy jak na nim usiądę. Końca wbicia pierwszego kołka w budowie, jak nie widać, tak nie widać. Tu wspomnę o konflikcie kibiców z klubem, który znacząco odbija się na podjętych decyzjach. Kibice żądają odejścia pana prezesa Leszka Miklasa i całej świty włącznie, z panem Walterem. Zarząd KP Legia chciałby odejścia, wszystkich awanturujących się kibiców. Tych którzy bluzgają (bo przecież przed Wilnem, żaden kibic w Polsce nie bluzgał), tych którzy po prostu Legią szanują i kochają. Grupa kibiców Legii sugeruje, Rada Miasta Warszawy słucha. Stadionu jak nie ma, tak nie ma.
Moje pytania pozostawiam bez odpowiedzi. Choroba jaka dorwała się 13 tysięcy krzesełek na stadionie Wojska Polskiego, przyprawia mnie o mdłości. W piątek szykuje się kolejny mecz, na który z chęcią bym się wybrał. Jednak odechciewa mi się wkładać pieniądze do kieszeni właścicielom klubu, którzy prawdziwych kibiców mają gdzieś. Uczestniczyć w stypie, patrząc jak piłkarze męczą się z piłką? Kiedy wróci normalność w Warszawie?Zobacz także:
Artykuły
(36)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 29 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Dokumentalista. Fotograf. Wschodniofil. http://danieluk.net
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Danieluk 04.09.2008 14:22
Jednak pewnie dużo ludzi by chciało, tej podanej dłoni.
Robert Danieluk 04.09.2008 13:01
"kibice Poloni i Legii podadzą sobie ręce na dłuzej wtedy, kiedy zrobią to np. kibicie Wisły i Cracovii."
Ja tam w to nie wierzę.
Paweł Mazur 04.09.2008 12:21
kibice Poloni i Legii podadzą sobie ręce na dłuzej wtedy, kiedy zrobią to np. kibicie Wisły i Cracovii. Btw dobrej znajomości, konflikt na linii zarząd kibice zaczął się przed meczem w Wilnie, to było dolanie oliwy do ognia
Robert Danieluk 04.09.2008 11:17
Oczywiście, że nie biegał. Tylko dlatego niewinni muszę ponosić karę za wybryki kilkudziesięciu pseudokibiców?
Daniel Kur 04.09.2008 11:08
Tak, tylko kto i w jaki sposób zapracował sobie na takie traktowanie ze strony władz Legii? Również uważam, że kibice Legii to czołówka krajowa i bez ich dopingu mecze Legii stają się nudne i przypominają transmisje z ligi islandzkiej. Być może jest to jedna z przyczyn słabszej postawy piłkarzy Legii (choć to jest trochę naciągane), ale każde działanie dążące do wyeliminowania "bohaterów" z Wilna z polskich i europejskich stadionów jest dobre. Niezależnie w jaki sposób prowadzone. Bo za mało się w tym zakresie dzieje w Polsce, by można było niedoceniać jakiejkolwiek inicjatywy.
I zgodzę się z każdym kto mi powie, że wina jest po obu stronach. Ale prezes Legii nie biegał z płytą chodnikową po murawie stadionu w Wilnie.
Adam Baranowski 04.09.2008 08:30
Dobrze napisane, oczywiście plus!
Co do kibiców Legii, to byli i są jednymi z najlepszych w Polsce. Miłoby było znów zobaczyć oprawę przy Łazienkowskiej, albo chociaż posłuchać dopingu, który stał zawsze na wysokim poziomie.
Paweł Kalinowski 03.09.2008 22:25
(+) Brawo za znajomość ogółu tematu. Gratulacje za trafny obiektywizm widziany okiem prawdziwego kibica. Zgadzam się ze słowami autora. Stwierdziłbym nawet że dziś uczestnictwo w meczach na Łazienkowskiej (szczególnie na Żylecie) to czysty masochizm. Zapewne wielu z ,,naszych braci'' (jak zwykł mawiać Staruch), tak i mi serce pęka, gdy kilkusetosobowa grupa kibiców gości, gorąco dopinguje na Ł3. Tymczasem w środku każdego kibica aż kipi złość i energia alby krzyknąć na 2 trybuny ,,Legiaaaaa Warszawaaaaa''. Wolę oglądać boiskowe męki ,,pseudo Legionistów'' panów Trzeciaka i Waltera w TV oszczędzając pieniędzy i katuszy.
Piotr Galas 03.09.2008 19:30
Moze pare osob czytajac ten tekst spojrzy z troche innego punktu widzenia i troche szerzej na problem, niz czynili to do tej pory (+)
Robert Danieluk 03.09.2008 18:50
"A kiedy kibice Legii sobie podadzą rękę z kibicami Polonii? "
Raczej nigdy.
Częstochowa. Extremizer Motor Show, czyli wyścigi i drift [Fotorelacja]
(odsłon: +1441)