Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21657 miejsce

Legia - mistrz zaprogramowany

Portrety Henninga Berga i jego piłkarzy zawisną wkrótce na ścianie mistrzów pod trybuną główną. Wiele wskazuje na to, że wypracowana przez władze klubu przewaga organizacyjna, finansowa i sportowa może być początkiem nowej ery.

Kapitan stołecznej Legii Ivica Vrdoljak podczas konferencji prasowej w Warszawie, 29 bm. przed niedzielnym meczem, ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Lechem Poznań / Fot. Radek Pietruszka, PAPCzym różni się tytuł nr 10 od poprzedniego? Tamten był celem sam w sobie, osiągniętym po siedmiu chudych latach wyczekiwania, które ściągały na Łazienkowską ciemne chmury. Ten jest środkiem do ugruntowania dominacji w kraju i kolejnym punktem zaczepienia w Europie. W Lidze Mistrzów? Nawet niekoniecznie. To szansa, która wymaga poważnego podejścia, ale w przypadku niepowodzenia nie wywróci rzeczywistości do góry nogami. Nad Legią wyszło słońce i drugi rok z rzędu wciąż utrzymuje się w zenicie.

Wbrew obawom, które towarzyszyły zerwaniu z korporacyjnym układem pod zwierzchnictwem ITI, klub wydaje się finansowo zabezpieczony. Lista partnerów biznesowych stale się wydłuża (trwają poszukiwania sponsora dla stadionu), w Legia Fan Store, najnowocześniejszym piłkarskim sklepie w Polsce można spotkać klientów o każdej porze. W dniu meczu stadion żyje nie tylko tym, co dzieje się na murawie - na promenadach wokół trybun można zobaczyć wystawy historyczne, wpisać się na listę dawców szpiku czy zbadać krew.

Po chuligańskich incydentach przed dwoma miesiącami sytuacja została opanowana (choć w tej materii nic nie jest dane raz na zawsze). Właściciele klubu z jednej strony zamknęli bramy stadionu przed bandytami i przeprowadzili kontrolę bezpieczeństwa, z drugiej nie zrezygnowali z dialogu i rozpoczęli pozytywną kampanię w środkach masowego przekazu. Czarny obraz kreślony w mediach został pokolorowany. Dwa ostatnie mecze z Wisłą i Ruchem przyciągnęły na trybuny ponad 50 tys. osób, ostatnie spotkanie sezonu z Lechem obejrzy komplet publiczności. Oczywiście, mistrzowski nastrój napędza koniunkturę do granic możliwości, ale kwestia promocji nie została zostawiona same sobie. O tym, że w niedzielne popołudnie na Pepsi Arenie będzie się działo, mógł się dowiedzieć czytelnik prasy sportowej, widz oglądający filmy na Youtube lub spacerowicz w centrum Warszawy.

Kadrowa stabilizacja


Biorąc pod uwagę, że Legia wkłada koronę na głowę średnio raz na dziesięć lat, trudno do tego jubileuszowego triumfu podejść z pozycji: tak po prostu musiało być, to logiczne. Z pola widzenia zeszły rzeczy, które dziś uważane są za oczywiste, a sezony wstecz decydowały o spisaniu ich na straty. Ileż to razy Legia obchodziła się smakiem z powodu nastawienia mentalnego piłkarzy? Ile razy na drodze do tytułu stawały porażki z zespołami z dolnej połowy tabeli? Ilu piłkarzy paraliżowała presja wyniku i konieczność jazdy na jak najwyższym biegu przez 10 miesięcy w roku? "Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach, to klęska" - ten cytat z Józefa Piłsudskiego nieprzypadkowo widnieje na ścianie hallu, z którego na murawę wychodzą piłkarze.

Berg jest czwartym trenerem z zagranicy, który wygrał ligę z Legią. Do tej pory nie majstrował przy ustawieniu 4-2-3-1, choć w porównaniu z jego poprzednikiem zmieniła się topografia gry. Z wyprowadzającymi piłkę Tomaszem Jodłowcem i odmienionym Ivicą Vrdoljakiem, dla którego dziś opaska kapitana wydaje się naturalną częścią stroju, zespół nabrał dojrzałości. Tak jak w poprzednich latach, kiedy dekoracja miała miejsce na Łazienkowskiej, kluczem była defensywa - Legia ponownie traciła mniej niż bramkę na mecz, za kadencji Norwega w 15 spotkaniach osiem razy zachowała czyste konto.

Z przodu nie do wyobrażenia jest brak Miroslava Radovicia, który drugi raz w karierze zakończy sezon z dwucyfrowym dorobkiem. Naczelna rola Serba pozostaje niepodważalna od kadencji Macieja Skorży. Zmieniają się szkoleniowcy, zmieniają partnerzy, inny jest styl i wydzielenie ról na boisku. Gra na szpicy jest już trzecią pozycją dla Radovicia, ale wciąż trudno przyznać, że docelową. Zaskakująco przyzwoicie wyglądał odświeżony (jak na 23-letniego piłkarza brzmi to mimo wszystko dziwnie) Michał Kucharczyk, dobre okresy miał szybko wkomponowany do zespołu Ondej Duda, świetne Michał Żyro, którego potencjalny transfer może stanowić jedyne faktyczne osłabienie. Celem zbliżającego się okna transferowego ma być uzupełnienie składu w tych sektorach, gdzie nie ma dwóch równorzędnych zawodników. Piłkarska jesień znowu zapowiada się wymagająco.

Prezes Bogusław Leśnodorski twierdzi, że Legia jest na początku długiej drogi. Na razie nie zbacza z kursu, uczy się zarządzać swoimi zasobami i stawia na komunikatywność ze światem zewnętrznym. Tym działaniom towarzyszy tylko jedna niepewność - muszą mieć one stałe oparcie w wynikach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.