Facebook Google+ Twitter

Legia nowym hegemonem? Brzyski: W Polonii nie było takiego zainteresowania

Takich tłumów na konferencji przy Łazienkowskiej dawno nie było. Nie było, bo ranga spektakularności ruchów transferowych wydaje się bez precedensu w ekstraklasowych warunkach.

Sonda

Czy Legia Warszawa zdobędzie mistrzostwo Polski?

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiSky Box to przeszklone, dwupoziomowe pomieszczenie z zapierającym dech w piersiach widokiem na stadion w górnym rogu między trybunami wschodnią i południową. Na co dzień może służyć jako wyjątkowe miejsce dla przeprowadzenia szkoleń, konferencji, bankietów. Niejednokrotnie korzystał z niego m.in. PZPN. W trakcie sezonu zasiadają tam głównie klienci biznesowi, tacy, dla których wybranie się na mecz to nie tylko przeżycie sportowe, ale prestiż, moda, oznaka przynależności do wyższych sfer.

Wczoraj Sky Box był miejscem prezentacji piłkarzy, którzy związali się z klubem na dłużej i nowych nabytków. Do tego momentu, kiedy na sali pojawił się Tomasz Jodłowiec i bramkarz Igor Berezowski, pozyskanie ich oficjalnie było trzymane w tajemnicy.

Kilkumetrowy podest okazał się ledwo wystarczalny dla stacji telewizyjnych, fotoreporterzy, na oko ze wszystkich liczących się agencji, prześcigali się w zajęciu jak najlepszych miejsc. Prezes, dyrektor sportowy i piłkarze jeszcze przez dobrą godzinę po zakończeniu oficjalnej części konferencji odpowiadali na pytania dziennikarzy. Na antresoli czekały specjalnie przygotowane stanowiska z wizytówkami zawodników. Każdy zainteresowany w wygodnych warunkach mógł porozmawiać z wytypowanym przez siebie zawodnikiem.

A było o czym, bo skala zmian - zmian na lepsze - jak interpretuje się wydarzenia przy Łazienkowskiej, wydaje się poważna: transfery dwa w jednym - zysk kosztem rywali, niebywała na polskie standardy staranność w planowaniu kolejnych kroków, przygotowanie alternatywy - nie udało się z Marcinem Wasilewskim, dzień później na pierwszy plan wyszła opcja z Jodłowcem.

Gdy zapytałem prezesa Legii Bogusława Leśnodorskiego, czy trudniej zarządzać kancelarią prawniczą czy klubem piłkarskim, odpowiedział: zdecydowanie klubem. Swoje nowe obowiązki traktuje w kategoriach nietypowego wyzwania i nauki, bo jak sam miał okazję się przekonać, prezesowanie to nie tylko wywiady i pozowanie do zdjęć, ale trudna sztuka negocjacji, umiejętność lawirowania między nieczystymi zagrywkami menadżerów i innych klubów.

Jego pierwsze dwa miesiące upłynęły pod znakiem przeglądu technicznego klubu. "Nie chciałbym używać retoryki rewolucyjnej. Zdarzało się, że było mniej miło, ale robię to, co dla klubu uważam za najlepsze" - mówił. W pierwszej kolejności zabrał się za przejrzenie kontraktów zawodników i racjonalizację polityki płacowej. Polega ona na tym, że piłkarzom od lat związanym z klubem, którzy poczynili znaczące postępy i mają swój udział w wynikach, zaproponowano nowe warunki.

Legia wydaje się skazana na drugi tytuł w erze ITI. Ale kto za wcześnie poczuje się mistrzem, pozostaje tylko pretendentem. Wystarczy wrócić pamięcią rok wstecz.

Rozmowa z Tomaszem Brzyskim

Chyba łatwe pytanie na początek - można porównać potencjał Polonii i Legii?
Jest różnica, co widać chociażby po wczorajszej konferencji. Tylu dziennikarzy, tyle stacji telewizyjnych zrobiło na mnie wrażenie. W Polonii nie było takiego zainteresowania. Naprawdę duża przestrzeń dzieli oba kluby.

Pana celem jest miejsce w podstawowym składzie na lewej obronie czy lewej pomocy? Po sparingach widać, że jest pan szykowany do wykonywania stałych fragmentów gry. Legia jesienią nie strzelała po nich wielu bramek.
Między innymi dlatego znalazłem się na Łazienkowskiej. Mam dobrze ułożoną nogę i z pewnością przydam się przy rzutach rożnych i wolnych. Przede wszystkim chcę grać, obojętnie gdzie mnie wystawi trener. Czuję się na siłach występować na obu pozycjach.

Czy kilka miesięcy temu chodziło panu po głowie, że mimo 31 lat zagra pan w lepszym klubie niż Polonia? Nie obawia się pan presji? W żadnym innym polskim klubie nie ma takich oczekiwań. Za dwa tygodnie (Legia gra z Bełchatowem) na trybunach może zasiąść 20 tys. widzów.
Miałem oferty z zagranicy, ale nie przeszło mi przez myśl, że mogę zagrać na Łazienkowskiej. Legia zgłosiła się po mnie, po rozmowach z menadżerem spotkałem się z władzami klubu i szybko doszliśmy do porozumienia. W moim wieku już nie czuje się presji, niejedno przeżyłem na boisku. To wielka przyjemność grać przed dużą widownią, z mobilizacją nie będzie problemu.

Jakie wrażenie zrobił na panu trener Urban?
Jest przede wszystkim szczery, a to bardzo ważne, bo każdy zawodnik chce wiedzieć jakie jest jego miejsce, czego się od niego oczekuje.

Proces integracji pana z zespołem można uznać za zakończony? Zdradzi pan, z kim mieszkał pan w pokoju na zgrupowaniach?
Z Januszem Golem, którego dobrze poznałem za zgrupowaniu reprezentacji w Tajlandii. Zawsze szybko aklimatyzowałem się w nowych drużynach. Mam za sobą dwa obozy z Legią, spędzałem z nowymi kolegami całe dnie. Czuję się pełnowartościowym członkiem drużyny.

Zarejestruj się i napisz artykuł

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dzięki. Tylko żeby z Legią nie okazało się tak jak z konklawe - kto wchodzi papieżem, wychodzi kardynałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno sobie wyobrazić, że Legia mogłaby nie wygrać w tym sezonie mistrzostwa. Z takim składem i ambicjami prezesa zawodnicy powinni też powalczyć w eliminacjach Ligi Mistrzów. Na dodatek na Łazienkowską wraca doping... Nie pamiętam tak dobrej sytuacji w klubie.

Bartku, materiał świetny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.