Facebook Google+ Twitter

Legia przerywa złą passę i wygrywa z Arką w Gdyni

W spotkaniu 22. kolejki polskiej Ekstraklasy warszawska Legia pokonała 1:0 graczy Arki. Mecz w Gdyni miał dwa oblicza, a bohaterem został Takesure Chinyama - strzelec jedynej bramki.

 / Fot. PAP Barbara OstrowskiDzisiaj w Gdyni stanęły naprzeciw siebie drużyny grające o zupełnie odmienne cele. Goście z Warszawy wciąż liczący się w walce o mistrzostwo Polski, którym ewentualna strata punktów, mogła te plany znacznie pokrzyżować oraz gospodarze, mimo wysokiego 8. miejsca w tabeli, cały czas walczący o punkty, aby zapewnić sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Faworytami spotkania, byli zawodnicy Legii, jednak boisko w Gdyni warszawianom nigdy nie leżało, dość powiedzieć, że ostatnie spotkanie przy ul. Olimpijskiej wygrali 15 marca 1981 roku. Statystyki były jeszcze bardziej brutalne dla Arki, w historii spotkań obu zespołów, zwycięstwo gdynian zdarzyło się tylko raz - 30 lat temu. Wydawało się, że to najwyższa pora, aby gospodarze w końcu przełamali złą passę, zwłaszcza, że w poprzedniej kolejce nie dali się pokonać drugiemu głównemu pretendentowi do tytułu mistrzowskiego – Lechowi Poznań.

Mecz rozpoczął się od nieznacznej przewagi Legii, której goście nie potrafili udokumentować zdobyciem gola. Dobre akcje, zwłaszcza prawą stroną boiska przeważnie kończyły się niecelnym podaniem wzdłuż bramki i były spokojnie przejmowane przez obrońców Arki. Z minuty na minutę przewaga legionistów rosła, aktywni byli zwłaszcza będący ostatnio w dobrej formie Piotr Giza oraz wracający ze zgrupowania reprezentacji Roger Guerreiro. Warszawianie stwarzali sytuacje przede wszystkim po stałych fragmentach gry.

W 16. minucie sprytnie z rzutu wolnego wrzucał piłkę Maciej Iwański, obrońcy Arki w tej sytuacji zupełnie zaspali i piłka trafiła w pole karne do Jarzębowskiego, ten jednak zbyt lekko uderzył głową i piłkę pewnie złapał Norbert Witkowski. Kolejne minuty to wciąż przewaga gości, jednak ani liczne rzuty rożne, ani strzał Rogera z 30 metrów nie stworzyły większego zagrożenia pod bramką gdynian. W 35. minucie Legia miała pierwszą szansę do zdobycia gola po składnej akcji. Iwański prostopadle dogrywał do dobrze wchodzącego między obrońców Gizy, jednak jego podanie wzdłuż bramki zostało zablokowane przez obrońcę Arki.

Kiedy wydawało się, że do przerwy bramek w Gdyni nie zobaczymy, w 45. minucie akcję na skrzydle zaczął ponownie Giza, dograł przed pole karne do Tomasza Kiełbowicza, ten przytomnie wrzucił piłkę wprost na głowę Chinyamy, który z najbliższej odległości pokonał Witkowskiego. Gospodarze sygnalizowali, że zawodnik Legii był na spalonym, jednak w tej sytuacji sędzia asystent nie pomylił się, a bramka została zdobyta prawidłowo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ech ta Legia! Chociaż z drugiej strony jest ciekawiej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.