Facebook Google+ Twitter

Legia Warszawa - Lech Poznań 3:2

Na stadionie przy Łazienkowskiej lepsza Legia, tym razem odprawiła z kwitkiem Lecha Poznań i zainkasowała 3 pkt., które dają jej na chwilę obecną drugie miejsce w tabeli, tuż za Wisłą Kraków.

Przed meczem....

Nastroje w drużynach były pozytywne. Obie ekipy liczyły przed meczem na zwycięstwo. Jednak poznaniacy musieliby jeszcze przełamać złą passę, bo ostatni raz na stadionie Legii triumfowali 11 lat temu!

Na temat tego spotkania wypowiadali się przed meczem piłkarze i trenerzy obu drużyn. Przytoczę wypowiedzi trenera "Kolejorza" (za "Przeglądem Sportowym) i napastnika warszawiaków, (cytat za www.sportowefakty.pl ), bo doskonale oddają późniejszy klimat spotkania.

Franciszek Smuda (trener Lecha): -  Na Łazienkowskiej uwielbiam grać. Tu, tak jak w Poznaniu, jest zawsze komplet. I kibice nie pozwalają, by piłkarze tworzyli chałę, a nie widowisko. W piątek "lipy" nikt nie odstawi. Zwycięstwo i gra Polski z Portugalią przyciągnęły na stadiony tłumy. W Warszawie i Poznaniu nie ma problemów z kompletem na trybunach, takie rzeczy tworzą drużynę. Chciałbym, żeby w piątek było dramatycznie, jak w 1997 roku, kiedy przyjechałem na Łazienkowską z Widzewem. Do 87 min było 2:0 dla Legii, ale przegrała 2:3. Takiego horroru, z takim zakończeniem, bym sobie życzył. Zimno się zrobiło, kibice nie przyjdą, żeby zobaczyć mecz na 0:0. Obiecuję, że nie przyjedziemy tu murować czy po jeden punkt.

Dawid Janczyk(napastnik Legii): - Trzy punkty muszą zostać w Warszawie. Myślę, że będzie to podobny mecz do tego z Widzewem, czyli będzie charakteryzował się sporą walecznością i ambicją z obu stron."Kolejorz" w tym sezonie prezentuje głównie ofensywną piłkę i wcale bym się nie zdziwił, gdyby padło sporo bramek. Mam jednak nadzieję, iż strzelimy co najmniej jedną więcej i trzy punkty pozostaną w Warszawie.

Przebieg meczu

Od pierwszych minut sporo walki i ofensywnych akcji Legii. Pierwszy strzał na bramkę oddał Janczyk, jednak piłka przeleciała tuż obok słupka. Odpowiedź lechitów również bardzo dobra, bo po dośrodkowaniu Reissa, Zakrzewski z pięciu metrów uderzył nad poprzeczką. Później było dużo walki w środkowej strefie boiska. Nie brakowało wślizgów oraz starć bark w bark. Widać było, że każda z drużyn chce strzelić tego pierwszego gola. Ze strony legionistów było dużo dośrodkowań i prostopadłych piłek, czy to do Janczyka, czy do Szałachowskiego. Natomiast lechici próbowali konstruować dużo akcji na skrzydłach, ale jak widać po rezultacie pierwszej połowy - nieskutecznie. Wynik do przerwy 0:0.

Druga połowa była zdecydowanie lepsza, a co najbardziej cieszy kibica - padły bramki. Ale od początku. Kilka minut po gwizdku, rzut wolny dla Legii. Strzelał Szałachowski, ale najmniejszych problemów z wyłapaniem tego strzału nie miał Kotorowski. Odpowiedź Lecha była wyśmienita, po dośrodkowaniu Wilka z narożnika boiska, Surma uratował swój zespół przed utratą bramki wybijając piłkę niemalże z linii bramkowej. To tylko przedsmak tego, co będzie działo się później.....

Od pierwszej do ostatniej bramki w tym spotkaniu....

Legia-Lech 1:0

W 55 minucie faul na legioniście tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł Szałachowski i pokonał bramkarza Lecha strzałem w długi róg, nie dając mu przy tym żadnych szans. Kotorowski przy tej akcji popełnił duży błąd, ustawił mur praktycznie poza bramką i sam się jeszcze za nim schował. Taka pomyłka kosztuje utratę bramki.

Legia-Lech 2:0

62 minuta - zaczał Szala, który ładnie odegrał do Radovicia przy polu karnym. Serb wpadł w szesnastkę, podał po ziemi do środka, do piłki doszedł Szałachowski, który pewnie pokonał bramkarza gości.

Legia-Lech 2:1

66 minuta - piękne podanie Zakrzewskiego do Reissa, który wyszedł sam na sam z Muchą i pewnie umieścił futbolówkę między słupkami bramki gospodarzy. Trzeba wspomnieć o dwóch akcjach poprzedzających zdobycie tej kontaktowej bramki. Minutę wcześniej Zakrzewski zmarnował sytuację sam na sam, w której strzelił prosto w Muchę, natomiast kilkadziesiąt sekund później Reiss z 5 metra uderzył wysoko ponad bramką.

Legia-Lech 2:2

82 minuta - dobre podanie Bąka na prawą stronę do Pitry, który w pełnym biegu dośrodkował na głowę Zbigniewa Zakrzewskiego, a ten z kolei pewnie pokonał bramkarza Legii. Lechici pokazali, że grają do końca. To już nie pierwsza bramka w tym sezonie strzelona w ostatnim kwadransie gry.

Legia-Lech 3:2

87 minuta - zbiorowy błąd defensywy Lecha i Radovic z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Kotorowski jak zawsze wyszedł do piłki i zamiast ją łapać, cofnął się. Największy błąd popełnił Wojtkowiak, który nie potrafił ocenić toru lotu piłki i zachował się w tej sytuacji jak III-ligowy przeciętniak. Bosacki też nie był w tej sytuacji lepszy. Widział, że przyciął się Wojtkowiak, później wydawało się, że piłka odskoczy jednak Radoviciowi i nie będzie strzelał, więc Bosacki stanął i się przyglądał, zamiast zagrodzić drogę do bramki. Kiedy zorientował się, że Wojtkowiak jednak sobie nie poradzi, było już za późno. Najgłupsza bramka meczu. Nic dodać, nic ująć.

W ostatnich minutach meczu Lech na wszystkie sposoby szukał możliwości strzelenia bramki, Zakrzewski próbował wymusić rzut karny, ale sędzia nie dał się nabrać. Doliczył do regulaminowego czasu gry dwie minuty, po czym skończył to emocjonujące spotkanie.

Po meczu....

Fragmenty konferencji pomeczowej (za www.legia.com.pl)

Dariusz Wdowczyk (trener Legii): Zgadzam się z opinią, że był to bardzo ciekawy mecz. Nie brakowało dramaturgii. Muszę powiedzieć jednak, że takich bramek się nie traci, zwłaszcza gdy prowadzi się 2-0. Była dziś huśtawka nastrojów, ale cieszy fakt, że graliśmy do końca. Mecz mógł się podobać wszystkim zgromadzonym dziś na stadionie. Prowadzony był w szybkim tempie, obfitujący w bramki. Uważam, że to jeden z lepszych naszych występów w tej rundzie.

Franciszek Smuda (trener Lecha): Uważam, że to było dobre spotkanie. Kolejny raz przegrywaliśmy 0-2 i doprowadziliśmy do remisu 2-2. Gdybyśmy utrzymali ten rezultat, mogłoby być różnie. Mogę powiedzieć, że podarowaliśmy dziś Legii zwycięstwo i punkty. Czasami jest tak, że nie rywal wygrywa, ale to my dajemy wygrać rywalowi. Takich bramek jak dziś straciliśmy w lidze się nie traci. Nie robi się faulu niepotrzebnego, z którego pada bramka. Do pierwszego gola mogło by to być spotkanie na co najmniej 0-0.


***

Moim zdaniem też był to bardzo ciekawy mecz i co najważniejsze obfitujący w bramki. Trzeba wspomnieć również o ładnej oprawie na stadionie przy Łazienkowskiej oraz na mocny doping kibiców obu ekip.

Lech żeby powalczyć w tym sezonie o wyższe miejsce w tabeli będzie musiał popracować nad swoją linią defensywną. Bo fakt, faktem Lech strzela dużo bramek, ale jeszcze więcej traci i nad tym w przerwie będzie musiał popracować Franciszek Smuda. Na szczęście dla Lecha do końca rudny jesiennej zostały mu dwa mecze z ligowymi outsiderami. U siebie z Arką Gdynia i na wyjeździe z Odrą Wodzisław. To chyba najlepszy moment na zdobycie 6 pkt. i przesunięcie się w tabeli o kilka pozycji.

Legia powoli zaczyna łapać formę, widać to doskonale po jej ostatnich spotkaniach. Nie przegrała już od pięciu spotkań. Ostatni raz przegrali na wyjeździe z Koroną Kielce. Potem już było tylko lepiej. Remis z Wisłą Kraków, dwa zwycięstwa u siebie z Górnikiem Łęczna i Lechem Poznań oraz dwa na wyjeździe z Pogonią Szczecin i Widzewem Łódź. Do końca rundy pozostał jej mecz u siebie ze słabiutką Odrą Wodzisław oraz już trudniejszy na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Jeśli Legia wygra kolejne 2 mecze a Wisła się raz "potknie" to zrównają się zdobyczą punktową, a wtedy Legia będzie coraz bliżej zdobycia kolejnego mistrzostwa Polski. Cieszy nas zapewne to, że legioniści odżyli i wracają na górną półkę Orange Ekstraklasy, szkoda jednak, że dobrzy są tylko w Polsce, a nie w europejskich pucharach.

Legia: Mucha, Choto, Szala, Bronowicki, Dick ,Roger(74' Kiełbowicz), Surma(85' Burkhardt), Vukovic, Radovic, Janczyk(62' Junior), Szałachowski
Trener: Dariusz Wdowczyk

Lech: Kotorowski Wojtkowiak, Drzymont, Bosacki, Wasilewski, Wilk(64' Pitry), Murawski, Quinteros(81' Bąk), Zajac, Reiss, Zakrzewski
Trener : Franciszek Smuda

Sędzia: Krzysztof Słupik
Żółte kartki: Dick (Legia) Wasilewski (Lech)

Widzów: 13 000 ( 700 z Poznania)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.