Facebook Google+ Twitter

Legia Warszawa w LM?

Już w najbliższą środę Legia Warszawa zagra pierwszy mecz 2. rundy w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów z islandzką drużyną FH Hafnarfjördur. Czy tym razem polskiej drużynie uda się awansować do fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek?

Obiecujące przygotowania

Warszawska drużyna wróciła właśnie z obozu przygotowawczego, który odbywał się we Francji. Zaprezentowała tam się bardzo przyzwoicie. Wygrała 4 z 3 meczów z drużynami tamtejszej 1 ligi - Olympique Marsylia (2:0), Rennes (2:1) oraz Paris Saint Germain (1:0). Przegrała niespodziewanie wysoko, jedynie z teoretycznie najsłabszym przeciwnikiem - AS Saint-Etienne (2:5).

Po powrocie do kraju, 22 lipca Legia zmierzyła się z Wisłą Płock o Superpuchar Ekstraklasy. Mistrz kraju nie sprostał jednak zdobywcy Pucharu Polski i przegrał 1:2. Możliwe, że porażka z Wisłą jest jedynie objawem zmęczenia po ciężkich treningach, ale patrząc na wyniki poprzednich sparingów powinniśmy być spokojni.

Czy będzie wreszcie LM?

Początek wydaje się łatwy. FH Hafnarfjördur nie jest zbyt wymagającym przeciwnikiem. W poprzedniej rundzie klub ten nie bez problemów uporał się z mało znanym TVMK Tallin, z którym remisował 1:1 oraz wygrał 2:3 w rewanżu. Przy czym wygraną zapewnił sobie dopiero w drugiej minucie doliczonego czasu. Wydaję się więc, że ten dwu mecz jest jedynie formalnością. Islandzka drużyna nie powinna sprawić mistrzom Polski większych problemów. Schody zapewne zaczną się dopiero w 3. rundzie.

Jeżeli w dniu losowania po uporaniu się z drużyną z Islandii legioniści nie będą mieli szczęścia, mogą trafić na takie potęgi jak FC Liverpool, Arsenal Londyn, CF Valencia, Ajax Amsterdam. Jeżeli los okaże się łaskawszy, przeciwnikiem okaże się np. Lille OSC, Benfica Lizbona, CSKA Moskwa, AEK Ateny, Szachtar Donieck, Galatasaray Stambuł, Hamburger SV. Z kolei, jeżeli uśmiechnie się do nich szczęście w walce o LM zagrają z takimi przeciwnikami, jak: US Citta di Palermo, Slovan Liberec lub ze zwycięzcą rywalizacji Steauy Bukareszt z ND Gorica, Dynama Kijów z Metalurgsem Lipawa oraz Lewskiego Sofia ze Sioni Bolnisi. Oby sprawdziła się ta ostatnia opcja, bo polscy kibice już od dawna nie mogą się doczekać rodzimego zespołu w Champions League. Zawsze albo przeciwnik był zbyt wymagający, albo drużyna była zbyt słaba wobec teoretycznie mniej wymagającego rywala.

Jest, o co walczyć

Pewność siebie warszawskich piłkarzy po ostatnich meczach jest uzasadniona. Mobilizacja i motywacja zapewne również są bardzo duże, bo oprócz sławy, rozgłosu i popularności w europejskim pucharze czekają ogromne pieniądze. Za sam udział w fazie grupowej zainkasować można 1,6 mln euro, 325 tys. euro za każdy rozegrany mecz w fazie grupowej, 325 tys. euro za zwycięstwo, 162,5 tys. euro remis i 6,5 mln euro za zdobycie pucharu, co jednak w przypadku polskiej drużyny jest mało realne. Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze zarobione pieniądze z transmisji telewizyjnych, kontraktów reklamowych i ze sprzedaży biletów. Jest, więc, o co walczyć! A jeżeli się nie uda, na pocieszenie zawsze zostanie pozostaje Puchar UEFA.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.