Facebook Google+ Twitter

Legia Warszawa - Wisła Kraków: nie czas na stratę punktów

Dla Henninga Berga to następny krok w drodze po mistrzostwo, a Franciszek Smuda od wyniku tego meczu uzależnia skonkretyzowanie celów na koniec sezonu.

 / Fot. Bartek Syta/PolskapresseW zupełnie innej otoczce niż dwa miesiące temu przyjdzie grać obu drużynom. Wtedy mistrz Polski strzepywał z siebie popiół po burdach w meczu z Jagiellonią, a goście przyjechali do stolicy opromienieni stylowym zwycięstwem w derbach Krakowa. Stadion był pusty, atmosfera przygnębiająca, a poziom... paradoksalnie był to jeden z najlepszych meczów w sezonie. Z rozpędzoną Legią w pierwszej połowie i pogonią osłabionej Wisły w drugiej, która w teorii nie miała prawa się udać. Modelowy strzał Semira Stilicia z rzutu wolnego w ostatniej minucie gry dał Białej Gwieździe remis.

Od tamtej pory dużo się zmieniło. Legia wygrała wszystkie sześć meczów i odebrała rywalom status najlepiej broniącego zespołu. Za kadencji Berga straciła tylko pięć bramek. Sezon, który pod Wawelem zapowiadano "na przeczekanie", otworzył szansę kwalifikacji do pucharów, by potem rozwiać złudzenia. Krakowian uratował jeszcze podział punktów po rundzie zasadniczej, dzięki czemu jego strata do trzeciego Ruchu Chorzów została zredukowana. Ale wygląda to tak, że proces erozji został tylko chwilowo powstrzymany. Niezdolni do gry są m.in. Arkadiusz Głowacki, który wrócił do treningów, ale dostał czerwone światło od sztabu medycznego oraz Gordan Bunoza. Potencjał ławki rezerwowych, na której roi się od nieogranych nastolatków, nie upoważnia do jakichkolwiek oczekiwań.

Upatrywać szansy Wisła może w przebudzeniu Pawła Brożka, które nastąpiło w najgorszym dla Legii momencie (11 ze swoich 100 bramek napastnik Wisły strzelił właśnie drużynie z Warszawy) oraz odblokowaniu jego współpracy z Semirem Stiliciem. Bośniak (nie znalazł się w kadrze na mundial w Brazylii) pewnie wygrałby z Miroslavem Radoviciem klasyfikację na najbardziej nieszablonowo podającego zawodnika ligi, ale wyraźnie przegrywa w kategorii systematyczność i efektywność. Serb po raz drugi w karierze notuje dwucyfrowy dorobek strzelecki i jak sam zapewnia, wreszcie jest usatysfakcjonowany z tego, że po odejściu Macieja Rybusa i Danijela Ljuboji znowu ma z kim "poklepać". Ondrej Duda, o którego bardzo długo zabiegał dyrektor scoutingu Legii Michał Żewłakow, wkleił się do zespołu natychmiastowo. Do tej pory za każdym razem wychodził w podstawowym składzie, strzelił trzy bramki. Słowak ma być prekursorem nowego podejścia władz Legii do młodych zawodników. W teorii wygląda to tak, że piłkarz rezygnuje z nadrzędnej, wyłącznej roli menadżera sterującego jego karierą, a w swoich decyzjach zdaje się na osoby odpowiedzialne za prowadzenie pionu sportowego klubu. Ci go rozwijają, podnoszą wartość, a gdy osiągnie pułap wyższy od ekstraklasowego, sprzedają ze znacznym zyskiem, z korzyścią dla obu stron.

Żadna inna rywalizacja nie zasłużyła bardziej na miano ligowego klasyku. Od 22 lat co najmniej jeden z tych zespołów stawał na podium. W tym stuleciu, na 13 okazji dziesięciokrotnie kwestie mistrzostwa rozstrzygali między sobą. Wisła dysponuje budżetem blisko dwa razy mniejszym (28 mln zł) niż przed trzema laty, gdy ostatni raz sięgała po tytuł. Legia w tym czasie podwoiła swoje przychody (dziś ponad 100 mln) i stała się bezkonkurencyjna dla rywali na polu finansowym.

Do piątku rano sprzedano 26 tys. biletów. Wczoraj do przyjścia na stadion zachęcał spiker klubu Wojciech Hadaj, który uzbrojony w megafon, z tylnego siedzenia pomalowanej w barwy Legii zabytkowej Warszawy przemierzał ulice miasta. Podczas meczu będzie można również sprawdzić stan swojego organizmu i zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku.

Legia Warszawa - Wisła Kraków, 9.05 godz. 20:30

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.