Facebook Google+ Twitter

Legionowski Nikifor

Jego obrazy są niepojące i przekonujące, pełne ironii, czasami goryczy. Sprawnością i techniką nie odbiega od mistrzów polskiego prymitywizmu: Ociepki, Nikifora, Kostura. Ale w jego artystycznym rozwoju ciągle brakuje tej "kropki nad i".

Obrazy Marka Kraussa, zwanego Warszawskim Nikiforem, gościły wielokrotnie w Miejskim Ośrodku Kultury i w ratuszu. Ich prosta stylistyka jest łatwo rozpoznawalna, malarz nie broni się przed zaszufladkowaniem w kierunku sztuki naiwnej. Naiwność Kraussa jest jednak pozorna każdy obraz to wynik wnikliwej obserwacji ludzi i sytuacji, a banalna forma jest doskonałym nośnikiem zaskakujących konkluzji.

Wędrówki Nikifora
Marek Krauss urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym w 1955 roku. Choroba zdeterminowała jego najmłodsze lata: był podopiecznym zakładu psychiatrycznego w Garwolinie, uczniem szkół specjalnych. Sporo podróżował z rodzicami po Polsce i wschodniej Europie. Pomimo ruchowej niepełnosprawności, problemów ze słuchem i z wymową, od młodych lat był ciekawy świata. Ta ciekawość pomogła mu pokonywać zdrowotne bariery i gromadzić doświadczenia. Krauss opisuje je teraz w swojej autobiografii, której pierwsze rozdziały można przeczytać na stronie internetowej mkrauss.com.

Młodość spędził w mieszkaniu rodziców na Mokotowie, później zaczął pracować w spółdzielni inwalidów Wspólna Sprawa i zamieszkał w samodzielnym lokalu przy ul. Siennej. W tamtej atmosferze starego warszawskiego podwórka zaczął malować, zrezygnował z pracy introligatora i postanowił utrzymywać się ze sztuki. Zaczął używać pseudonimu Warszawski Nikifor.
Cztery lata temu rozpadło się jego bezdzietne małżeństwo i Marek musiał opuścić Warszawę, znajdując tymczasowe schronie w suterenie wołomińskiego bloku. - To pomieszczenie mogłoby być co najwyżej pracownią, ale nie mieszkaniem - wspomina jeden z kolekcjonerów Kraussa, poseł Zenon Durka. - Postanowiliśmy więc pomóc artyście i udało nam się umieścić go w jednym z legionowskich Domów Pomocy Społecznej. Od lipca tego roku Warszawski Nikifor jest zatem legionowianinem.

W przedsionku sławy

- Krauss był z nami związany chyba od zawsze - mówi Andrzej Sobierajski, dyrektor MOK
Jego obrazy są niepojące i przekonujące, pełne barw, ironii, czasami goryczy. Sprawnością i techniką nie odbiega od mistrzów polskiego prymitywizmu Ociepki, Nikifora, Kostura. Ale w jego artystycznym rozwoju ciągle brakuje tej kropki nad i, wejścia na prawdziwe salony, do pierwszej malarskiej ligi. Głęboko wierzę, że to kiedyś nastąpi.

Tymczasowy brak sławy nie przeszkadza ponad 350 kolekcjonerom; są wśród nich biznesmeni, politycy, ludzie kultury. Czasami zamawiają okolicznościowe obrazy i portrety. Wspierają też artystę w organizowaniu wystaw, których miał już w Polsce ponad sto. Niebawem jego obrazy będą gościły w prestiżowej galerii na zamku w Przemyślu.

ART BRUT, czyli samouk nauczycielem

Na przemyskim zamku eksponowane też będą prace plastyczne uczniów Kraussa. Od września tego roku prowadzi on bowiem jako wolontariusz zajęcia plastyczne w Powiatowym Zespole Szkół i Placówek w Legionowie, ul. Jagiellońska 69. - Przyjęliśmy propozycję Marka z zainteresowaniem - mówi Jerzy Jastrzębski, nauczyciel z Zespołu. - Naszym podopiecznym pokazuje, że pomimo rożnych dysfunkcji organizmu i niepełnosprawności można być samodzielnym i próbować swoich sił w artystycznej wypowiedzi. Teraz zabiera ich prace plastyczne na wystawę do Przemyśla, ma już w planach kolejne wystawy i plenery.
Sam Krauss podkreśla, że prawdopodobnie będzie to pierwsza wystawa prac uczniów samouka. Nie ukrywa też, że nawiązując nazwą swoich zajęć do kierunku ART BRUT, modnego wśród artystycznych outsiderów Europy od lat 50-tych XX wieku, toruje sobie kolejną ze ścieżek do przyszłej sławy.
***
ART BRUT w języku polskim oznacza "surową, niefałszowaną sztukę". W języku francuskim brzmi "szlachetna, gorzka sztuka" ("szampański margines"). To wszelkie formy sztuki tworzonej nieprofesjonalnie i spontanicznie przede wszystkim przez osoby dotknięte chorobą psychiczną oraz przez szeroko rozumianych prymitywistów jako twórców bez wykształcenia artystycznego, często w ogóle niewykształconych, wizjonerów z tzw. marginesu społecznego. Twórcy art brut
podejmując jakikolwiek temat, używając określonych materiałów, w określony sposób
"czerpią" sami z siebie, z własnego wnętrza, a nie z zapożyczonych szablonów i wzorców sztuki klasycznej czy współczesnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

marek krauss
  • marek krauss
  • 08.11.2010 05:55

sztuka ART - BRUT - to jest sztuka surowa , nie przedszkolona przez nikogo , sztuka jest oparta na wiary , otoczenia , oraz obserwacji za pomocą media itp , niektórzy tworzą przez religię poniewaz odają miłosc bogu , a ja wykonuję podczas impulsu sygnału obserwacji swiata przez własną wyobrazną i własnie w tym kierunku przekazuję następnym pokoleniu nikiforii , bo wyobraznia pomaga w trudnym sytuacja warunkowy zycia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.