Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39422 miejsce

Lekarz, najlepszy przyjaciel człowieka

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-01-12 08:29

Och nasi kochani lekarze, bez nich nasze życie nie miałoby sensu, pozbawione zostałoby „zdrowych” ku pokrzepieniu wędrówek do rejonowej przychodni.

Wspominam wizytę u pediatry z moją 5-letnią córką, która rano, po przebudzeniu przypominała czerwonoskórego Apacza. Była w trakcie kuracji antybiotykowej, więc przypuszczałam, iż jest to wynik reakcji uczuleniowej. Pani doktor w przychodni, po wnikliwej obserwacji postawiła diagnozę :„ To może być odra, różyczka bądź ospa…uczulenie odpada”. Zaniemówiłam, aż dech mi zaparło w piersiach i podziękowałam serdecznie za taką opiekę.

W mojej przychodni, na etacie ginekologa przyjmował starszy pan doktor, niesamowity gawędziarz, który często zapominał, że ma przygotowaną pacjentkę (rozebraną! ) do badania. W tym czasie spożywał śniadanie, podlewał kwiaty, odwiedzał rejestrację i…nagle przypominał sobie o badaniu. Mój rekord to 40 minut leżenia w nieciekawej pozycji, ze ścierpniętymi nogami. Trzeba przyznać, że mimo wszystko był doskonałym specjalistą :)

Po wypadku samochodowym miałam lęki i nerwicę. Internista zalecił mi wizytę u psychiatry, udałam się więc na umówioną wizytę. Wchodząc do gabinetu zobaczyłam panią doktor palącą papieroska i wykonującą manicure. Pilniczek latał we wszystkie strony, popiół spadał w nieładzie na biurko, okulary zsuwały się z nosa. Siedziałyśmy tak w milczeniu, onieśmielona czekałam na serię pytań. Zamiast tego doktor zapaliła kolejnego papierosa, trzask obcinanych paznokci i piłowania był nie do zniesienia. Kobieta poprawiła się w fotelu i rozpoczęła pracę nad kolejnym palcem. Nie wytrzymałam i krzyknęłam: ‘’A może tak doktor raszplę przynieść, co!” Popatrzyła na mnie oniemiała kiedy trzaskałam drzwiami, byłam pewna, że z moją psychiką wszystko jest w porządku, w przeciwieństwie do pani doktor.

I tak dobrze trafiłam, bo moja przyjaciółka po wizycie u psychiatry dostała takiego ataku śmiechu, że mięśnie przepony ledwo wytrzymały. Pani doktor zamiast słuchać problemów pacjenta, zaczęła się zwierzać, iż małe krasnoludki z małymi młoteczkami rytmicznie uderzają o czaszkę niczym w kowadełko i bólu głowy już nie może wytrzymać. Jest ich z dnia na dzień więcej i więcej, nie może pracować, jeść ani spać. Trzymała przyjaciółkę za rękę, prosząc by jej nie opuszczała…paranoja!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.