W styczniu ból był już tak wielki, że Zofia Sturis nie mogła chodzić. Do przychodni trafiła na noszach. Neurolog, dr Janina G., zignorowała informacje zawarte w opisie zdjęcia kręgosłupa, mówiące o złamaniu kręgu lędźwiowego. Stwierdziła wypadnięcie dysku i bez fatygowania specjalisty zapisała kolejne środki przeciwbólowe.
Pani weźmie paracetamol...Tydzień później ta sama lekarka, widząc panią Zofię na nogach (bo chwilę wcześniej wzięła tramal), w sprzeczności z wszelkimi objawami orzekła znaczną poprawę stanu zdrowia u pacjentki. Przepisała jej tylko paracetamol.
30 grudnia lekarz na oddziale ratunkowym legnickiego szpitala odmówił przyjęcia chojnowianki do szpitala. Stwierdził rwę kulszową i odesłał ją do domu.
Po śmierci Zofii Sturis legnicka prokuratura wszczęła śledztwo. Sprawę badają także rzecznik praw pacjenta i Dolnośląska Izba Lekarska. Nie tylko lekarze z Przychodni Rejonowej w Chojnowie zawiedli.
Na początku sierpnia Zofia Sturis zgłosiła się do lekarza medycyny pracy, bo chciała się zatrudnić na pół etatu w restauracji. Doktor zignorował podwyższone OB oraz zmiany w kolorze moczu.
Nie zlecił powtórzenia badań i nie poinformował pacjentki o grożącym jej niebezpieczeństwie, wystawiając kobiecie pozwolenie na pracę.
Piotr Kanikowski