Facebook Google+ Twitter

Lekarzu, czy ci nie żal?

Młodych nie ma co leczyć, bo jak młody, to zdrowy. Starych też nie ma sensu, bo jak stary, to wiadomo, że takiemu zawsze coś w kościach strzyka. Więc ja się pytam: kogo?

Przynajmniej trzy razy w życiu zostałam odesłana od lekarza z kwitkiem, bo przecież jestem za młoda, żeby mogło mi coś dolegać. A do lekarza nie chodziłam bynajmniej z podejrzeniem grypy. Więc pytam babć i ciotek, czy chociaż nimi się zajmują. I oczywiście, że nie zajmują, bo starszych ludzi należy lekceważyć przynajmniej z dwóch powodów: albo i tak niedługo przecież umrą (jak nie na to, to na tamto), albo przesadzają, bo jak człowiek jest stary, to powinien wiedzieć, że coś go tam ma prawo od czasu do czasu zaboleć. Więc jeśli nie leczymy starych, nie leczymy młodych, to kogo leczymy? A może tylko pobieramy pensje?

Baśka, lat 16: poszła do dentysty, bo siódemka tak ją narywała, że spać się po nocach nie dało. Wiadomo, że publicznie się trzeba naczekać, więc poszła prywatnie. Wizyta kosztowała 150 zł, przy czym dentystka przez pierwsze 5 minut uparcie wpierała jej, że żadnej dziury w zębie nie ma, no i dostęp do niego utrudniony, więc najlepiej nie ruszać, zostawić. Baśka nie dała za wygraną, zażądała leczenia. Po dwudziestominutowej wizycie było już po wszystkim. Ząb nie bolał, spać się dało, a za dentystę rodzice pieniądze oddali. Po roku problem powraca. Ząb boli, boli, aż w końcu – przy wcinaniu orzeszków, połówka odpada. Razem z plombą. No i idzie Baśka do swojej dentystki z pretensjami, że jej zęba zmarnowała. A ta irytuje się jak diabli, bo przecież nie ona zęba robiła. Przecież tam pół zęba zepsutego było, jakiś amator rzecz spartaczył, zęba nie wyczyścił, plombę wstawił na odczepnego, a Baśka bezczelnie teraz do niej przychodzi i jej bajki opowiada, że to niby ona.

Danuta, lat 65: nogi puchną i puchną, wszystkie żyły na rękach i nogach powychodziły, pewnie coś z krążeniem nie tak. Więc idzie do lekarza, do przychodni, odczekuje swoje w kolejce, zagada inne chore, to i rozrywka jest. Po godzinie wchodzi do gabinetu i słyszy od lekarza, że starsi ludzie powinni mieć trochę więcej rozsądku. Bo przecież to jasne, że człowiek już swoje lata ma, to i ma prawo coś zaboleć. Lekarz patrzy na nogi, maść zapisuje. Maść nie pomaga, czas na wizytę prywatną. A tam Danka słyszy, że jeszcze tydzień by tak pochodziła, i nie byłoby co leczyć. Szczegółów rodzinie nie opowiada, tylko wpada w szloch i mówi, że im starym to już nic, tylko umierać.

Jolka, lat 21: problemy z brzuchem od dawna. Ciągle wzdęty, obolały. Do tego zaparcia, no i krew, wiadomo skąd. O proktologu myśleć nie chce, bo to wydatek nie z tej ziemi, a i upokorzenie niemałe. Objawy się nasilają, wstukuje je w Google i wpada w ryk. Porównuje swoje objawy z objawami raka jelita grubego. Połowa pasuje. Jolka szuka więc polecanego na forach proktologa i umawia się na wizytę. Przed wejściem trzęsie się ze strachu i zażenowania, bo badanie co najmniej nieprzyjemne. Wchodzi, badanie przeżywa, diagnozy nie słyszy. Zamiast tego wykład o dzisiejszej cywilizacji, która tradycyjne potrawy zamieniła na niezdrowe hamburgery, więc ma, na co zasłużyła. Jolka ma zmienić dietę i przestać się przejmować, bo na raka w tym wieku to może tylko parę procent umiera. Zero dodatkowych badań, zero pytań, zero zainteresowania dręczącymi ją pytaniami. Skasowane 100 zł, dziesięciominutowa wizyta, i rozsadzające głowę hasło: „parę procent, parę procent; te parę procent to mogę być ja”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6742153,Przerzucali_sie_pacjentka_dla_jej_dobra.html coś w temacie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

może dentysta z bólem jakoś przyjmie, ale jak z bólem i omdleniami poszłam do ośrodka, to njpierw musiałam wypełnić dwustronnicowe oświadczenie ;]
i nie było zmiłuj się, bo boli.
oczywiście mogłam też pojechać do własnej przychodni, oddalonej o 100 km.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pawle, ale za plombę i tak trzeba płacić w NFZ, za światłoutrwaldzalną. Innej nie ma sensu zakładać. Szkoda tego bólu ;)
A skoro i tak trzeba płacić, to lepiej prywatnie, bo u mnie np. nie mam na NFZ. Jest dobry 7 km ode mnie, gdzie są kolejki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A po co prywatnie do stomatologa? Przecież z bólem przyjmują bez kolejki....:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sama prawda, każdy z nas z takim traktowaniem się spotkał, ale są też wyjątki...
dobrym przykładem może być Klinika przy ul. Polnej w Poznaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prywatne gabinety - rozkwitaja finansowo, ale prowadzone sa często przez tych samych niedouczonych medyków. Wtedy to za pieniądze chory dostaje równie złą diagnozę i nie trafione leczenie. Jest tylko uprzyjmiej traktowany.
Oczywiscie - to nie reguła. Zdarza sie jednak, że "panstwowi" naprawiaja błędy renomowanego lekarza. Tak np. "załatwił" siatkówkę oka mojej przyjaciłce wybitny pan profesor. Z trudem uratowano widzenie w oku na oddziale szpitalnym.
Nie ma więc reguły, ale totalnie sytuacja optymizmu nie budzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.06.2009 15:21

Tak, państwowa służba zdrowia powoli umiera... Rozkwitają zaś prywatne gabinety lekarskie... Tylko dla wybranych! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

pytanie tylko, jak zareagować, gdy lekarz mówi: na raka w tym wieku choruje około 5%, nie ma się czym przejmować.
więc co, liczymy na ruletkę, bo może na mnie nie trafi? a tamta piątka niech się martwi o siebie?
o zgrozo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja jak poszłam do lekarza na początku maja z całą masą kompromitującym objawów i mało nie zsunęłam się pani doktor na podłogę, to skierowała mnie na pobranie glukozy z palca i na usg jamy brzusznej na 2 czerwca ;]oczywiście w ciągu miesiąca to i objawy zdążyły same przejść ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja lekarka z przychodni jest rewelacyjna jeśli chodzi o wypisywanie recept. Wchodzę do gabinetu, mówię co mi dolega i co trzeba zapisać, cała wizyta trwa może 2 minuty i wszyscy są zadowoleni. Gorzej jeśli nie wiem co się dzieje... W marcu poszłam do niej z bólem pleców. Dostałam skierowanie na USG brzucha i RTG płuc a RTG kręgosłupa zrobiłam prywatnie, ponieważ wydawał mi się najbardziej prawdopodobną przyczyną bólu. Okazało się, że mam zwyrodnienie i dyskopatię. Nie mam jej za złe nietrafionych skierowań, bo teraz przynajmniej wiem, że płuca i jamę brzuszną mam zdrowe : )
O innych moich kontaktach ze służbą zdrowia można przeczytać tu: link Dodam tylko, że kiedy pierwszy raz wylądowałam w szpitalu z zablokowanym kolanem, lekarz powiedział tylko, że nie mogę chodzić. Na moje stwierdzenie, że przecież muszę, odpowiedział: jedyne co pani musi to umrzeć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.