Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185306 miejsce

Lekcja dyplomacji dla prezydenta

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-05 20:19

Choroba dyplomatyczna zwana kartoflem. Rozmowa o dyplomacji z dr Robertem Alberskim, politologiem z Uniwersytetu Wrocławskiego

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska:
Lech Kaczyński z powodu choroby odwołał udział w szczycie przywódców państw Trójkąta Weimarskiego. Niektórzy są przekonani, że przyczyną był złośliwy artykuł w „Tageszeitung”. Czy prezydent mógł się obrazić?

Robert Alberski, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego:
– Współpracownicy prezydenta zaprzeczają, że do odwołania szczytu doszło przez tę publikację. Osobiście niespecjalnie wierzę, że prezydenta zirytowała gazeta o nieznaczącym tytule. To bulwarówka, a nie opiniotwórczy dziennik.

Prezydenta dopadł rozstrój żołądka, a nie zawał serca. Nikt nie potrafił sobie z tym poradzić?
– Według mnie ta niedyspozycja jest prawdziwa, a prezydent ma prawo zachorować. Problem w tym, że w takich przypadkach, gdy chodzi o głowę państwa, powinna być pełna informacja w postaci oficjalnego komunikatu. Inaczej stwarza się pole do spekulacji. Gdy Vaclav Havel zachorował na raka płuc, Czesi doskonale wiedzieli, kiedy przejdzie operację i jak przebiega jego leczenie.

Dlaczego zatem Kancelaria Prezydenta nie stosuje się do standardów międzynarodowych?
– To młoda ekipa. Czasem brak im doświadczenia, co widać choćby w polityce informacyjnej.

Ale nie tylko im, bo prezydent Kaczyński wcześniej chciał przełożyć wizytę u królowej Elżbiety akurat na obchody jej urodzin, gdy nigdy nie przyjmuje zagranicznych gości.
To uchodzi prezydentowi?
– Jeśli podobne wpadki będą zdarzały mu się w drugim roku prezydentury, powinien zastanowić się nad przetasowaniem współpracowników. To oni tak naprawdę prowadzą prezydenta.

Premier Marcinkiewicz uważa, że w sprawie tekstu, w którym padły takie stwierdzenia, że Kaczyński „sięga głową do kolan głowie państwa niemieckiego” interwencja rządu niemieckiego jest nieodzowna.
– Według mnie w tej sprawie jak najbardziej na miejscu byłoby wyrażenie oburzenia przez ambasadę polską w Niemczech. I to wystarczy. Ale jeśli polski rząd wyśle oficjalne pismo do rządu niemieckiego z prośbą o interwencję, to ten z pewnością odpowie, że głos gazety nie jest jego głosem. Nie ma się co spodziewać, że ukarze wydawcę. W końcu jest tam demokracja. A my się pokażemy jako drażliwy, obrażalski naród.

Rozmawiała Anna Gabińska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Rozstrój żołądka... heh... bardzo ciekawe, jakoś już nie wierzę w żadne słowo wypowiadane przez kogokolwiek z PIS-u. Może już mu się znudziło rządzenie Polską i musiał wypocząć za pieniądze podatników w Helu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.