Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10893 miejsce

Lekcja śpiewu, czyli "Maria Callas. Master Class" w Och-Teatrze

Sztuka Terrence'a McNally'ego opowiada o miłości do sztuki i do muzyki, która dla Marii Callas była całym światem. I mimo że nie mogła już śpiewać, to uczyła innych.

Krystyna Janda (Maria Callas) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-TeatrSpektakl "Maria Callas. Master Class" w reżyserii Andrzeja Domalika opowiada o legendarnej sopranistce, która podbijała serca słuchaczy w La Scali i Metropolitan Opera. Była nazywana "primadonną stulecia", "primadonna assoluta" i "La Divina", miała niezwykły głos i wspaniałą dykcję, a styl jej wypowiedzi był nienaganny - zarówno gdy mówiła w języku angielskim, włoskim, jak i francuskim.

Tadeusz Szlenkier (Anthony Candolino) i Krystyna Janda (Maria Callas) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-TeatrJej kariera śpiewaczki zakończyła się po 18 latach występowania na scenie, rolą Toski, zagraną w 1965 roku w Covent Garden. Mimo to Maria Callas znalazła nowy sposób na życie - w latach 1971-1972 prowadziła kursy mistrzowskie w nowojorskiej Julliard School of Music. Przekazywała swoją wiedzę śpiewakom, dzieliła się swoim doświadczeniem życiowym, była wymagająca i bardzo profesjonalna. I właśnie ten schyłkowym okres jej życia zawodowego stał się inspiracją do powstania tej sztuki.

Sztuka "Master Class" Terrence'a McNally'ego była grana na całym świecie i wielokrotnie nagradzana. Światowy sukces tekstu teatralnego, który powstał w 1995 roku, był zaskoczeniem dla autora. W 1997 roku wystawiono go w Teatrze Powszechnym w Warszawie pod tytułem "Maria Callas. Lekcja śpiewu". Po 18 latach od polskiej premiery widz może zobaczyć nową interpretację, ale w tej samej reżyserii i obsadzie roli pierwszoplanowej.

Krystyna Janda (Maria Callas) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-TeatrW tytułową rolę divy po raz kolejny wcieliła się Krystyna Janda, która była niezrównana i bardzo przekonująca. Już od pierwszych minut przestawienia wprowadziła napiętą i duszną atmosferę panującą w sali wykładowej. - Żadnych braw, jesteśmy w klasie, nie w teatrze - powiedziała na początku. Podobnie jak Callas, była surowa, krytykowała nie tylko śpiew i interpretację arii, lecz także stroje swoich uczniów - śpiewaków operowych, którzy chcieli doskonalić swój warsztat pod czujnym okiem divy. Ona nie grała Marii Callas, lecz stała się nią na półtorej godziny. Raz była doświadczoną kobietą podchodzącą z dystansem do świata i żartującą z przeszłości, a innym razem - zgorzkniałą artystką zawiedzioną tym, że lata świetności ma już za sobą. Był to prawdziwy popis umiejętności aktorskich.

Janda po raz kolejny udowodniła, że potrafi wcielić się w każdą, nawet tak trudną do zagrania, postać - kobietę o silnym charakterze, która wywołała skandale i której życie osobiste było wielokrotnie komentowane. Przekonałam się o tym już podczas spektaklu "Boska" w reżyserii Andrzeja Domalika (recenzja). W tamtej sztuce zagrała śpiewaczkę-amatorkę bez talentu, ale z niezwykłą charyzmą, w tej - divę o cudownym głowie, zdobywająca międzynarodowy sukces. Dwie tak odmienne postacie zostały przez nią odegrane perfekcyjnie.
Krystyna Janda (Maria Callas) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-Teatr Anna Patrys (Sharon Graham) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-Teatr Mateusz Dębski (Emmanuel Weinstock) i Michał Zieliński (pracownik techniczny) / Fot. Joanna Maria Kuś, Och-Teatr


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.